Koncern, od zeszłego roku notowany również na giełdzie w Warszawie, zarobił na czysto 71 mld forintów (czyli 359,6 mln USD), podczas gdy rok wcześniej notował 51,7 mld forintów zysku. W prognozach analitycy przewidywali wynik na poziomie 67,3 mld forintów.

Dzięki trwającej pięć lat modernizacji rafinerii, MOL może teraz przerabiać ropę pochodzącą z Rosji - gorszą i znaczenie tańszą niż np. Brent - uzyskując z niej produkty konkurencyjne pod względem jakości. Sprzedając je po podobnych cenach, jak uzyskane z lepszych gatunków surowca, osiąga większą rentowność niż inne firmy. - Od strony rafineryjnej koncern wypadł znakomicie - ocenił Tamas Pletser, analityk w budapeszteńskim oddziale Erste Banku. - Marża rafineryjna MOL-a jest znacznie wyższa niż przeciętna w branży. To rezultat inwestycji - stwierdził. Na poziomie operacyjnym pion rafinacji i marketingu MOL-a wypracował zysk 37,5 mld forintów, o 59% lepszy od zeszłorocznego.

Za sprawą znacznej zwyżki cen paliw na Węgrzech (pod koniec ub.r. MOL sprzedawał benzynę 95-oktanową po 234 forinty za litr, w kwietniu nawet po 261 forintów), koncern zanotował w pierwszym kwartale wpływy ze sprzedaży w wysokości aż 571,2 mld forintów. To blisko o 100 mld forintów więcej niż rok wcześniej.

Operacje wydobywcze koncernu (głównie dzięki złożom na Syberii) przyniosły mu w minionym kwartale zysk operacyjny w wysokości 16,9 mld forintów - co oznacza wzrost prawie o 41%. Ogółem MOL wyprodukował w minionym kwartale 11% więcej ropy niż w I kw. 2004 r.

Mimo dobrych rezultatów akcje MOL-a nie cieszyły się w piątek powodzeniem. Niedługo po publikacji raportu papiery taniały o 1,6%.