Reklama

Lotos liczy się z dyskontem, chce pozyskać inwestora

WARSZAWA (Reuters) - Grupa Lotos, której oferta publiczna ruszyła w tym tygodniu, liczy się z tym, że jej ostateczna cena emisyjna może zostać ustalona z dyskontem wobec regionalnych firm paliwowych. Prezes firmy spodziewa się jednak, że ambitny program inwestycyjny i pozyskanie inwestora strategicznego różnicę tę pozwoli zniwelować. W tym tygodniu zaczęły się zapisy na akcje drugiej co do wielkości firmy paliwowej w Polsce.

Publikacja: 18.05.2005 14:10

Sprzedawane będą papiery nowej emisji i istniejące, należące pośrednio do skarbu państwa - w sumie 38 procent kapitału. Cena emisyjna zostanie ustalona 30 maja w przedziale 26-35,5 złotego. Daje to wycenę firmy na poziomie 2,96-4,0 miliarda złotych. Analitycy mówią, że Lotos powinien oferować 20-procentowe dyskonto wobec swych regionalnych konkurentów, bo po ofercie pozostanie dalej spółką kontrolowaną przez skarb państwa, jest od nich dużo mniejszy, a na dodatek planuje wielki program inwestycyjny za 5,3 miliarda złotych, który część inwestorów ocenia jako ryzykowny. "Mówi się, że Lotos trzeba oceniać z dyskontem wobec PKN Orlen (i innych firm w regionie) i my z tym nie potrafimy walczyć, bo inwestorzy, którzy będą chcieli kupić akcje Lotosu będą się do tego odnosić" - powiedział w wywiadzie dla Agencji Reutera Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

Wskaźnik Cena/Zysk dla regionalnych firm paliwowych, takich jak PKN Orlen, austriacki OMV czy węgierski MOL waha się od mniej więcej od 9 do 10, podczas gdy dla Lotosu osiąga on przy cenie maksymalnej 11,7, a przy minimalnej 8,6. To implikuje, że ostateczna cena emisyjna powinna znaleźć się blisko dolnego przedziału widełek, uważają analitycy. "Sądzę, że za dwa lata, przy innej pozycji firmy inni będą brać dyskonto w stosunku do Lotosu. Ale na to trzeba wypracować sobie pozycję" - powiedział Olechnowicz, zaznaczając, że pod względem wielu wskaźników ekonomicznych Lotos wyróżnia się korzystnie w porównaniu z konkurencją. Poza tym chce pozyskać inwestora. Olechnowicz sądzi, że rosnąca walka na rynku paliwowym, na którym działa Orlen i coraz agresywniej także zagraniczni globalni gracze jak Shell, BP czy Statoil, zmusi Lotos do zawarcia aliansu strategicznego z silnym graczem paliwowym, który zrozumie potrzebę dużych inwestycji.

"Jesteśmy skazani na to, by zdobywać najlepsze pozycje i równocześnie znaleźć partnera. (...) Trendy rynkowe, które raczej się nie zmienią, są takie, że trzeba będzie dalszych przeobrażeń. Jeżeli chcemy się utrzymać w dynamicznym wzroście rynku, to musimy się łączyć, nie ma alternatywy" - stwierdził Olechnowicz.

Niedawno prezes Nafty Polskiej, powołanej do nadzoru nad przekształceniami sektora paliwowego, powiedział, że po planowanym na czerwiec debiucie Lotosu, jego instytucja zacznie szukać inwestora strategicznego dla spółki. Mogłaby nim być firma, która najpierw pomoże jej w programie inwestycyjnym.

Lotos chce wydać 3,2 miliarda złotych na zwiększenie mocy produkcyjnych, głównie na projekt utylizacji ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej IGCC. Kosztem pół miliarda złotych Lotos chce też rozbudować sieć detaliczną, by podwoić udział w rynku do 12 procent, a 0,7 miliarda wydać na poszukiwanie źródeł ropy. Emisja akcji i środki własne wystarczą na sfinansowanie 35 procent programu inwestycyjnego, który pozwolić ma między innymi na zwiększenie mocy przerobowych Lotosu o

Reklama
Reklama

2 miliony ton ropy naftowej rocznie z 4,5 miliona ton w 2004 roku. Resztę stanowić mają kredyty. Firma od lat szuka inwestora, który wsparłby jej program inwestycyjny. Olechnowicz dodał, że nakłady na inwestycje mogą ulec weryfikacji, ale raczej w części dotyczącej segmentu wydobywczego. Prezes uważa, że reszta celów programu broni się - koniunktura na rynku paliw jest dobra i nie ma powodów do tego, by wątpić, że zwiększona ilość paliw z Lotosu nie znajdzie nabywców, gdy gospodarka rośnie. "Nie ma wątpliwości, że inwestycje w sektor wydobywczy są jedynie zamarkowane jeśli chodzi o koszty. Będziemy wydawać tak pieniądze, jak będziemy mieli konkretne projekty i odpowiednio wyliczone stopy zwrotu" - powiedział. Emisja akcji przynieść ma Lotosowi 1,14-1,56 miliarda złotych. Część z tych środków planująca na czerwiec giełdowy debiut spółka chce zainwestować w przejęcie od skarbu państwa kontroli nad 3 rafineriami południowymi i Petrobaltikiem, firmą zajmującą się wydobyciem. W sumie Lotos wydać ma na te cele ponad 250 milionów złotych.

Analitycy dobrze oceniają inwestycję w Petrobaltic. Część inwestorów obawia się jednak, że inwestycje w rafinerie południowe - Jasło, Czechowice i Gorlice - mogą utrudnić rozwój Lotosu. Na dodatek Gorlice zadłużone są na prawie miliard złotych. Olechnowicz jest przekonany jednak, że rezerwy na te spółki, głównie na Glimar, jakie Lotos utworzył w 2004 roku w wysokości około 100 milionów złotych, pokryły już ewentualne ryzyka związane z ich działalnością.

"Tu nie ma ryzyka dla inwestorów, że my mamy jakieś inne zobowiązania i jest jakieś niebezpieczeństwo" - stwierdził. Obecnie skarb państwa posiada 85 procent akcji Lotosu, który planuje w 2005 roku 315 milionów złotych zysku netto i 6,9 miliarda złotych sprzedaży. Zapisy na akcje potrwają do 3 czerwca.

Kuba Kurasz

((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama