Sprzedawane będą papiery nowej emisji i istniejące, należące pośrednio do skarbu państwa - w sumie 38 procent kapitału. Cena emisyjna zostanie ustalona 30 maja w przedziale 26-35,5 złotego. Daje to wycenę firmy na poziomie 2,96-4,0 miliarda złotych. Analitycy mówią, że Lotos powinien oferować 20-procentowe dyskonto wobec swych regionalnych konkurentów, bo po ofercie pozostanie dalej spółką kontrolowaną przez skarb państwa, jest od nich dużo mniejszy, a na dodatek planuje wielki program inwestycyjny za 5,3 miliarda złotych, który część inwestorów ocenia jako ryzykowny. "Mówi się, że Lotos trzeba oceniać z dyskontem wobec PKN Orlen (i innych firm w regionie) i my z tym nie potrafimy walczyć, bo inwestorzy, którzy będą chcieli kupić akcje Lotosu będą się do tego odnosić" - powiedział w wywiadzie dla Agencji Reutera Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.
Wskaźnik Cena/Zysk dla regionalnych firm paliwowych, takich jak PKN Orlen, austriacki OMV czy węgierski MOL waha się od mniej więcej od 9 do 10, podczas gdy dla Lotosu osiąga on przy cenie maksymalnej 11,7, a przy minimalnej 8,6. To implikuje, że ostateczna cena emisyjna powinna znaleźć się blisko dolnego przedziału widełek, uważają analitycy. "Sądzę, że za dwa lata, przy innej pozycji firmy inni będą brać dyskonto w stosunku do Lotosu. Ale na to trzeba wypracować sobie pozycję" - powiedział Olechnowicz, zaznaczając, że pod względem wielu wskaźników ekonomicznych Lotos wyróżnia się korzystnie w porównaniu z konkurencją. Poza tym chce pozyskać inwestora. Olechnowicz sądzi, że rosnąca walka na rynku paliwowym, na którym działa Orlen i coraz agresywniej także zagraniczni globalni gracze jak Shell, BP czy Statoil, zmusi Lotos do zawarcia aliansu strategicznego z silnym graczem paliwowym, który zrozumie potrzebę dużych inwestycji.
"Jesteśmy skazani na to, by zdobywać najlepsze pozycje i równocześnie znaleźć partnera. (...) Trendy rynkowe, które raczej się nie zmienią, są takie, że trzeba będzie dalszych przeobrażeń. Jeżeli chcemy się utrzymać w dynamicznym wzroście rynku, to musimy się łączyć, nie ma alternatywy" - stwierdził Olechnowicz.
Niedawno prezes Nafty Polskiej, powołanej do nadzoru nad przekształceniami sektora paliwowego, powiedział, że po planowanym na czerwiec debiucie Lotosu, jego instytucja zacznie szukać inwestora strategicznego dla spółki. Mogłaby nim być firma, która najpierw pomoże jej w programie inwestycyjnym.
Lotos chce wydać 3,2 miliarda złotych na zwiększenie mocy produkcyjnych, głównie na projekt utylizacji ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej IGCC. Kosztem pół miliarda złotych Lotos chce też rozbudować sieć detaliczną, by podwoić udział w rynku do 12 procent, a 0,7 miliarda wydać na poszukiwanie źródeł ropy. Emisja akcji i środki własne wystarczą na sfinansowanie 35 procent programu inwestycyjnego, który pozwolić ma między innymi na zwiększenie mocy przerobowych Lotosu o