sprawia, że nawet mały impuls z jednej ze stron może wywołać poważne skutki.
Wystarczy, by podnieść ceny do pierwszego szeregu bliskich zleceń stop. Tych
najbardziej strachliwych. Te są aktywowane i uruchomiona zostaje sekwencja
łańcuchowa. Ceny poruszają się coraz szybciej. Aktywowane są kolejne
zlecenia wcześniej ustawione. Dochodzą emocje i kolejne zlecenia rzucane na
rynek przez tych, którzy z założenia nie stawiają stopów. Ceny się nie
cofają, bo kolejni gracze podejmują decyzje i kolejne grupy zleceń stop, już
nieco bardziej oddalone, są uruchamiane. W efekcie mamy silny ruch cen, skok
obrotów i dynamiczny spadek LOP.
Taka właśnie sekwencja była oczekiwana na początku tygodnia. Zbudowana
została mała konsolidacja tuż nad poziomem poważnego wsparcia. Można było
spodziewać się dynamicznego wybicia. Wiadomo było, że nastąpi, ale
niewiadomą był jego kierunek. Dotychczasowy trend sugerował, że wybicie
będzie dołem. Jednak należało się też liczyć z wybiciem w górę.
Skomplikowane? Nie bardzo jeśli mamy do czynienia z konsolidacją. Kto był
poza rynkiem mógł się ustawić po obu jej stronach. Należało mieć tylko
nadzieję, że wejście na rynek nie dokona się ze zbyt dużym poślizgiem.
Impuls przyszedł we wtorek. Ceny kontraktów zjechały do poziomu 1804 pkt,
czyli dokładnie do wartości dołka ze stycznia, by po chwili powrócić dem ruszono cenami w
górę. I poszło. Środa to festiwal zakupów. Ceny wyszły z konsolidacji górą.
Reakcja łańcuchowa była niemal modelowa. Otwarcie to prawie minimum sesji, a
jej zamknięcie to zarazem jej maksimum. Tryumf posiadaczy długich pozycji i
łapaczy dołków był bezapelacyjny. Problem w tym, że na bazie takiego wzrostu
bardzo trudno stawiać śmiałe prognozy kontynuacji ruchu. Przecież każdy ma
świadomość, że ceny podbił strach i wcześniej ustawione zlecenia stop.
Potencjał wynikający z naciągniętej sprężyny LOP już się wyczerpał. Teraz do
dalszej zwyżki potrzeba już przekonania, że ma ona szanse na zaistnienie.
Teraz trzeba zaryzykować poważniej, a z tym na razie jest kłopot, co
wyraźnie pokazały dwie sesje kończące tydzień. Obecna sytuacja przypomina
nieco pamiętną jednodniówkę z 18 stycznia b.r. Wtedy po małej korekcie ceny
spadły w dół. Także i wtedy skoczył obrót i spadła LOP. Wtedy też okazało
się, że taki ruch ma małe szanse na kontynuację. Po kilku dniach powróciły
wzrosty. Czy teraz będzie analogicznie? Wiele wskazuje, że może być
podobnie, ale chyba nie tak szybko powrócimy do spadków.
Skąd ten optymizm? To nie jest żaden optymizm, bo nie przypuszczam, by teraz
ceny miały dynamicznie rosnąć. Wydaje się, że w tej chwili rynek nie jest na
to gotów. Odbicie w okolicach wsparcia jest sygnałem pozytywnym, ale jeszcze
nie rodzi nowego trendu. W tej chwili skłaniałbym się bardziej do
oczekiwania na nieco dłuższy ruch boczny. Od dołu ograniczać go będzie
poziom 1800 pkt, a od góry opór na 1930 pkt. Nie można nawet wykluczyć
scenariusza, że w ciągu najbliższego miesiąca będziemy obserwować próbę
podniesienia cen do okolic 2000 pkt. Jeśli nawet miałoby się to zrealizować,
to nie w najbliższym czasie. Tu 1930 pkt wydaje się wystarczające
wig20fut.gif
Za wstrzymaniem trendu spadkowego przemawia kilka przesłanek. Pierwszą jest
właśnie ostatni tydzień. Mamy za sobą dwie luki hossy. Druga wprawdzie
została w piątek przymknięta, ale tylko na wykresie kontraktów Kontrakty.gif
Indeks.gif i bez konsekwencji na zamknięcie. Poziom luki nadal jest
wsparciem. Ważniejszym wydaje się jednak pierwsza luka z środy.
Wzrost w tym tygodniu nie pozostał bez wpływu na wykresy wskaźników i to
jest drugi argument za zatrzymaniem spadków. Wskaźniki sygnalizują
możliwość wystąpienia korekty. Spójrzmy na wykresy tygodniowe. Oczywiście
jeden tydzień nie jest w stanie wpłynąć na MACDtyg_fut.gif ale szybsze
wskaźniki zareagowały potwierdzając ruch cen. W tej chwili niewiele nowego
wynika z wykresy ROCtyg_fut.gif ale za to RSItyg_fut.gif i CCItyg_fut.gif
rosnąc pokonały swoje linie trendu spadkowego. Można więc przypuszczać, że
to nie jedyny tydzień zakończony białą świecą. Nie musi to wcale oznaczać
wielkiej korekty, ale zatrzymanie spadku jest dość prawdopodobne.
Wskaźniki oparte na danych dziennych oczywiście mocniej zareagowały na
wzrost. Tym bardziej, że kilka z nich już w momencie testowania styczniowego
dołka sygnalizowały dywergencje. No, ale przecież same dywergencje o niczym
jeszcze nie świadczą. Jednak jeśli po nich padają sygnały kupna, to nie
należy ich lekceważyć. Mamy więc trend wzrostowy na wykresie
CCIdzienny_fut.gif Na RSIdzienny_fut.gif i ROCdzienny_fut.gif także dołki są
coraz wyżej. MACDdzienny_fut.gif po wyznaczeniu dywergencji wyszedł nad
poziom linii sygnału. Wskaźniki dają do zrozumienia, że spadki na razie
zostały zatrzymane. Trend był do tej pory dość silny. W takich sytuacjach
korekta może być płaska, stąd założenie, że czeka nas raczej konsolidacja
niż poważniejszy wzrost cen.
Konsolidacja może potrweniądza. Wyprzedzenie
wynosi najczęściej około 3 miesięcy, ale nie należy tu podchodzić do sprawy
zbyt aptekarsko. W końcu mówimy o zmianach indeksu w skali miesięcznej.
Sygnał zaobserwowany na podaży pieniądza ma nam pomóc z ocenie ewentualnych
sygnałów płynących z analizy zmian cen. Sama zmiana podaży w żadnym wypadku
nie może być podstawą do zawierania transakcji. Możemy jednak z pewnym
wyprzedzeniem spodziewać się pewnych zachowań rynku. I tak w marcu pojawił
się sygnał możliwego dołka. Tym samym w czerwcu jest ten dołek możliwy.
Warto zauważyć, że ostatnio podane dane kwietniowe sygnalizują możliwość
wystąpienia szczytu miesiąc później. Zatem można przypuszczać, że korekta
nie będzie zbyt duża. Czy faktycznie tak będzie? Na razie analiza podaży
pieniądza dała pozytywne rezultaty. Co ciekawe nawet jesienne zaburzenie
związane z ofertą PKO BP miało swoje odzwierciedlenie w zachowaniu indeksu
na początku tego roku.
Kamil Jaros