Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 22.05.2005 17:28

Na początku tygodnia sygnalizowaliśmy, że szykuje się jakiś większy ruch.

Aktywność powoli gasła, ale nie wynikało to z braku chęci do gry. Wręcz

przeciwnie, coraz większa liczba graczy decydowała się na zajmowanie pozycji

na dłużej niż jeden dzień. Systematycznie rosła liczba otwartych pozycji.

Spadała tym samym liczba "wolnych elektronów", czyli kontraktów obracanych w

Reklama
Reklama

ramach gry intraday. Skąd taka nagła chęć zagrania przez rosnącą grupę

inwestorów? Kto spojrzy na wykres wig20fut.gif szybko zauważy, że dzięki

ostatniej fali spadków ceny zbliżyły się do okolic dołka z 24 stycznia br.

To był potencjalny poziom wsparcia, gdzie popyt broniący był oczekiwany.

Pojawiła się tu mała konsolidacja trwająca cztery dni, a właściwie pięć,

choć ten ostatni nie był już tak spokojny, jak cztery poprzednie.

Reklama
Reklama

Zmniejszenie amplitudy wahań, rosnąca stale LOP i spadający obrót -

mieszanka, która sugerowała, że coś się wydarzy.

Musiało się wydarzyć, bo takie są prawa rynku. Rosnąca LOP to naciąganie

sprężyny. Pozycje otwierają kolejni gracze. Im więcej otwartych kontraktów

tym sytuacja robi się bardziej niebezpieczniejsza. Powodem tego

niebezpieczeństwa jest świadomość, że pozycje otwierają także gracze o

Reklama
Reklama

niskiej akceptacji strat. Gdy rynek pójdzie w kierunku przeciwnym do

zajmowanych przez nich pozycji, szybko starają się zamknąć pozycje. Gracze

ci zwykle mają stopy ustawione bardzo blisko, niewspółmiernie do charakteru

pozycji kilkudniowej. Mały ruch jest w stanie spowodować, że ich zlecenia

się aktywują. Jeśli nawet przyjąć, że procentowo jest ich zawsze tyle samo,

Reklama
Reklama

to przy rosnącej globalnie liczbie kontraktów rośnie bezwzględna ilość

"słabszych" graczy. W normalnych warunkach, gdy obrót jest duży, zlecenia od

tych graczy spotykają się ze zleceniami z drugiej strony i ich wpływ na ceny

jest ograniczany. Sytuacja zmienia się, gdy obrót gaśnie. Mamy więc

sytuację, gdy rosnąca grupa graczy czeka z ustawionymi zleceniami, które

Reklama
Reklama

"nie mają pokrycia" z drugiej strony rynku. Gdy ceny przebywają w

konsolidacji sprawa robi się jeszcze ciekawsza, bo wiadomo, że wybicie z

konsolidacji powinno skutkować wejściem na pozycję w kierunku wybicia. Tym

samym mamy nie tylko stopy, ale często i zlecenia odwracające pozycje.

Mechanizm w takiej sytuacji jest prosty do przewidzenia. Gasnący obrót

Reklama
Reklama

sprawia, że nawet mały impuls z jednej ze stron może wywołać poważne skutki.

Wystarczy, by podnieść ceny do pierwszego szeregu bliskich zleceń stop. Tych

najbardziej strachliwych. Te są aktywowane i uruchomiona zostaje sekwencja

łańcuchowa. Ceny poruszają się coraz szybciej. Aktywowane są kolejne

zlecenia wcześniej ustawione. Dochodzą emocje i kolejne zlecenia rzucane na

rynek przez tych, którzy z założenia nie stawiają stopów. Ceny się nie

cofają, bo kolejni gracze podejmują decyzje i kolejne grupy zleceń stop, już

nieco bardziej oddalone, są uruchamiane. W efekcie mamy silny ruch cen, skok

obrotów i dynamiczny spadek LOP.

Taka właśnie sekwencja była oczekiwana na początku tygodnia. Zbudowana

została mała konsolidacja tuż nad poziomem poważnego wsparcia. Można było

spodziewać się dynamicznego wybicia. Wiadomo było, że nastąpi, ale

niewiadomą był jego kierunek. Dotychczasowy trend sugerował, że wybicie

będzie dołem. Jednak należało się też liczyć z wybiciem w górę.

Skomplikowane? Nie bardzo jeśli mamy do czynienia z konsolidacją. Kto był

poza rynkiem mógł się ustawić po obu jej stronach. Należało mieć tylko

nadzieję, że wejście na rynek nie dokona się ze zbyt dużym poślizgiem.

Impuls przyszedł we wtorek. Ceny kontraktów zjechały do poziomu 1804 pkt,

czyli dokładnie do wartości dołka ze stycznia, by po chwili powrócić dem ruszono cenami w

górę. I poszło. Środa to festiwal zakupów. Ceny wyszły z konsolidacji górą.

Reakcja łańcuchowa była niemal modelowa. Otwarcie to prawie minimum sesji, a

jej zamknięcie to zarazem jej maksimum. Tryumf posiadaczy długich pozycji i

łapaczy dołków był bezapelacyjny. Problem w tym, że na bazie takiego wzrostu

bardzo trudno stawiać śmiałe prognozy kontynuacji ruchu. Przecież każdy ma

świadomość, że ceny podbił strach i wcześniej ustawione zlecenia stop.

Potencjał wynikający z naciągniętej sprężyny LOP już się wyczerpał. Teraz do

dalszej zwyżki potrzeba już przekonania, że ma ona szanse na zaistnienie.

Teraz trzeba zaryzykować poważniej, a z tym na razie jest kłopot, co

wyraźnie pokazały dwie sesje kończące tydzień. Obecna sytuacja przypomina

nieco pamiętną jednodniówkę z 18 stycznia b.r. Wtedy po małej korekcie ceny

spadły w dół. Także i wtedy skoczył obrót i spadła LOP. Wtedy też okazało

się, że taki ruch ma małe szanse na kontynuację. Po kilku dniach powróciły

wzrosty. Czy teraz będzie analogicznie? Wiele wskazuje, że może być

podobnie, ale chyba nie tak szybko powrócimy do spadków.

Skąd ten optymizm? To nie jest żaden optymizm, bo nie przypuszczam, by teraz

ceny miały dynamicznie rosnąć. Wydaje się, że w tej chwili rynek nie jest na

to gotów. Odbicie w okolicach wsparcia jest sygnałem pozytywnym, ale jeszcze

nie rodzi nowego trendu. W tej chwili skłaniałbym się bardziej do

oczekiwania na nieco dłuższy ruch boczny. Od dołu ograniczać go będzie

poziom 1800 pkt, a od góry opór na 1930 pkt. Nie można nawet wykluczyć

scenariusza, że w ciągu najbliższego miesiąca będziemy obserwować próbę

podniesienia cen do okolic 2000 pkt. Jeśli nawet miałoby się to zrealizować,

to nie w najbliższym czasie. Tu 1930 pkt wydaje się wystarczające

wig20fut.gif

Za wstrzymaniem trendu spadkowego przemawia kilka przesłanek. Pierwszą jest

właśnie ostatni tydzień. Mamy za sobą dwie luki hossy. Druga wprawdzie

została w piątek przymknięta, ale tylko na wykresie kontraktów Kontrakty.gif

Indeks.gif i bez konsekwencji na zamknięcie. Poziom luki nadal jest

wsparciem. Ważniejszym wydaje się jednak pierwsza luka z środy.

Wzrost w tym tygodniu nie pozostał bez wpływu na wykresy wskaźników i to

jest drugi argument za zatrzymaniem spadków. Wskaźniki sygnalizują

możliwość wystąpienia korekty. Spójrzmy na wykresy tygodniowe. Oczywiście

jeden tydzień nie jest w stanie wpłynąć na MACDtyg_fut.gif ale szybsze

wskaźniki zareagowały potwierdzając ruch cen. W tej chwili niewiele nowego

wynika z wykresy ROCtyg_fut.gif ale za to RSItyg_fut.gif i CCItyg_fut.gif

rosnąc pokonały swoje linie trendu spadkowego. Można więc przypuszczać, że

to nie jedyny tydzień zakończony białą świecą. Nie musi to wcale oznaczać

wielkiej korekty, ale zatrzymanie spadku jest dość prawdopodobne.

Wskaźniki oparte na danych dziennych oczywiście mocniej zareagowały na

wzrost. Tym bardziej, że kilka z nich już w momencie testowania styczniowego

dołka sygnalizowały dywergencje. No, ale przecież same dywergencje o niczym

jeszcze nie świadczą. Jednak jeśli po nich padają sygnały kupna, to nie

należy ich lekceważyć. Mamy więc trend wzrostowy na wykresie

CCIdzienny_fut.gif Na RSIdzienny_fut.gif i ROCdzienny_fut.gif także dołki są

coraz wyżej. MACDdzienny_fut.gif po wyznaczeniu dywergencji wyszedł nad

poziom linii sygnału. Wskaźniki dają do zrozumienia, że spadki na razie

zostały zatrzymane. Trend był do tej pory dość silny. W takich sytuacjach

korekta może być płaska, stąd założenie, że czeka nas raczej konsolidacja

niż poważniejszy wzrost cen.

Konsolidacja może potrweniądza. Wyprzedzenie

wynosi najczęściej około 3 miesięcy, ale nie należy tu podchodzić do sprawy

zbyt aptekarsko. W końcu mówimy o zmianach indeksu w skali miesięcznej.

Sygnał zaobserwowany na podaży pieniądza ma nam pomóc z ocenie ewentualnych

sygnałów płynących z analizy zmian cen. Sama zmiana podaży w żadnym wypadku

nie może być podstawą do zawierania transakcji. Możemy jednak z pewnym

wyprzedzeniem spodziewać się pewnych zachowań rynku. I tak w marcu pojawił

się sygnał możliwego dołka. Tym samym w czerwcu jest ten dołek możliwy.

Warto zauważyć, że ostatnio podane dane kwietniowe sygnalizują możliwość

wystąpienia szczytu miesiąc później. Zatem można przypuszczać, że korekta

nie będzie zbyt duża. Czy faktycznie tak będzie? Na razie analiza podaży

pieniądza dała pozytywne rezultaty. Co ciekawe nawet jesienne zaburzenie

związane z ofertą PKO BP miało swoje odzwierciedlenie w zachowaniu indeksu

na początku tego roku.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama