Reklama

Lotos droższy od oczekiwań, ale oferta zmniejszona

WARSZAWA (Reuters) - Cena akcji nowej emisji Grupy Lotos została ustalona na 29 złotych, nieco powyżej oczekiwań rynku, ale kosztem ograniczenia całej oferty. Ponieważ cena okazała się bliska dolnej granicy wcześniejszych widełek 26-35,5 złotego, skarb państwa zrezygnował ze sprzedaży swych akcji, podało źródło zbliżone do transakcji.

Publikacja: 31.05.2005 15:05

Według zarządzających, akcje Lotosu nie cieszyły się tak dużym wzięciem jak się pierwotnie spodziewano, więc inwestorom udało się wymusić dyskonto wobec PKN Orlen. Jednocześnie jednak, funduszom przydzielono znacznie więcej akcji niż oczekiwali zarządzający, spodziewający się 80-procentowej redukcji zleceń, mówią analitycy.

Grupa Lotos poinformowała we wtorek, że sprzedała 35 milionów akcji, stanowiących po podwyższeniu 30 procent kapitału spółki, wycenionej w ofercie publicznej na 3,3 miliarda złotych. Ze sprzedaży zrezygnowała jednak Nafta Polska, która miała sprywatyzować około 8 procent akcji spółki, licząc po podwyższeniu kapitału. Cena za akcję okazała się nieco wyższa niż oczekiwali ankietowani przez Reutera analitycy spodziewający się 27 złotych.

"Nikt nie chciał płacić więcej niż wskaźnikowo kosztuje PKN, więc mało było chętnych, chcących zaoferować cenę wyższą niż 30 złotych" - powiedział zarządzający aktywami w jednym z czołowych TFI. "Za cenę wyższej od prognozowanej ceny emisyjnej zmniejszono podaż. Wydaje się to sensownym posunięciem, a dyskonto względem PKN jest rozsądne" - powiedział Wojciech Wośko, makler w DM BZ WBK. Analityk BDM PKO BP Sebastian Słomka wyliczył, że cena emisyjna na poziomie 29 złotych oferuje około 4-procentowe dyskonto do PKN Orlen pod względem wskaźnika Cena/Zysk prognozowanego na 2005 rok.

Analitycy sądzą, że dyskonto jest uzasadnione tym, iż po zakończeniu oferty spółka będzie nadal firmą kontrolowaną przez skarb państwa i to bardziej niż pierwotnie zakładano, bo w 60 procentach. Lotos jest też dużo mniejszy od swych rywali i planuje program inwestycyjny o wartości 5,3 miliarda złotych, uznawany za czynnik ryzyka.

KWESTIA CENY

Reklama
Reklama

Grupa Lotos podała, że podaż została ograniczona tylko w przypadku inwestorów instytucjonalnych. Nowe informacje dotyczące redukcji w transzy inwestorów indywidualnych, gdzie oferowano 8,8 miliona akcji, nie są znane. W zeszłym tygodniu źródła rynkowe informowały, że może ona osiągnąć ponad 90 procent. Przedstawiciele Nafty Polskiej odmówili podania przyczyny wycofania swych akcji z oferty. Komentarza nie udało się uzyskać również w ministerstwie skarbu. Osoba zbliżona

do transakcji powiedziała jednak, że Nafta chciała uzyskać wyższą cenę. "Na pewno powodem nie był brak popytu, a raczej cena możliwa do uzyskania. W transzy inwestorów instytucjonalnych przy cenie 29 złotych wystąpiła nadsubskrypcja" - powiedział pragnący zachować anonimowość rozmówca Agencji Reutera.

Jednakże jak powiedziało dwóch zarządzających polskimi funduszami emerytalnymi, przy ostatecznych parametrach oferty zapisy krajowych OFE zredukowano o około 30 procent, funduszy inwestycyjnych o 50 procent, a firm asset management o ponad 50 procent. Przy cenie 29 złotych o 50 procent mniej akcji niż chcieli dostali inwestorzy zagraniczni. "To bardzo mała redukcja. Fundusze kupiły więc więcej niż chciały, wszyscy spodziewali się bowiem redukcji większej niż 80 procent" - powiedział Słomka z PKO BP. Druga po PKN Orlen firma paliwowa w Polsce zadebiutuje na giełdzie 10 czerwca. Licząc po cenie emisyjnej, zajmie na niej 16. miejsce pod względem kapitalizacji, między BRE Bankiem a TVN.

"Kluczowe podczas pierwszych dni handlu będzie zachowanie inwestorów zagranicznych, podobnie jak miało to miejsce podczas dużych ofert prywatyzacyjnych. Zlecenia zagranicy zostały zredukowane średnio bardziej niż dużych graczy krajowych. Pytanie, czy będą kupować na rynku wtórnym, czy nie będą zainteresowani" - powiedział Słomka. Analitycy mówią, że rezygnacja ze sprzedaży akcji przez Naftę Polską nadzorującą przekształcenia w sektorze paliwowym, oznaczać może, że kwestia zmniejszenia kontroli nad

Lotosem przez skarb państwa odsuwa się na dalszy plan. A Lotos potrzebuje inwestora branżowego, który wesprze go na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Nafta Polska zadeklarowała, że swego pakietu nie sprzeda przed 30 listopada 2005 roku, a więc już po wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 25 września. Niedawno prezes Nafty powiedział, że po planowanym debiucie Lotosu, jego instytucja zacznie szukać inwestora strategicznego dla spółki. "Nie spodziewamy się, by doszło szybko do całkowitej prywatyzacji Lotosu. Decyzja Nafty to potwierdza" - powiedział Tamas Pletser, analityk Erste Securities w Budapeszcie.

Kuba Kurasz

Reklama
Reklama

((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, R

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama