Reklama

Wojna na walnym

Walne zgromadzenie akcjonariuszy Elektrimu dostarczyło kolejnych dowodów, że spółka i jej drugi co do wielkości akcjonariusz - Vivendi Universal - są w stanie wojny.

Publikacja: 25.06.2005 07:44

Według Piotra Nurowskiego, prezesa konglomeratu, strona francuska dokłada starań, aby 30 czerwca Elektrim nie mógł głosować na zgromadzeniu wspólników Polskiej Telefonii Cyfrowej . Ma ono rozstrzygnąć kwestię wypłaty dywidendy.

Na piątkowe ZWZA Elektrimu zarejestrowało się kilkanaście podmiotów. Wśród nich było tylko pięciu inwestorów indywidualnych. W rezultacie znakomitą większością głosów dysponowały firmy z grupy Polsatu: PAI Media i Radio Polsat Sp. z o.o. Ponieważ na walne zgromadzenie inwestorzy zablokowali tylko 58,38% wszystkich akcji Elektrimu, wspomniane dwa podmioty miały na nim ponad 57,8% głosów.

Vivendi protestuje

Drugą pod względem siły głosów grupę stanowiły podmioty zgromadzone wokół Vivendi Universal. Mają na co dzień 15% akcji konglomeratu. W piątek mecenas Wojciech Jaworski (kancelaria Salans) mówił, że jest pełnomocnikiem czterech firm: Vivendi Universal i trzech funduszy. Choć nie wspomniał Merging Markets Development, firma całe walne głosowała identycznie jak on.

Było to widoczne, bo mecenas oprotestował niemal wszystkie uchwały, które podejmowało walne zgromadzenie: począwszy od zatwierdzenia sprawozdania zarządu i rady nadzorczej z działalności w 2004 r., przez zatwierdzenie sprawozdań finansowych spółki i grupy, po absolutoria dla członków zarządu i rady nadzorczej. Za każdym razem na tablicy pojawiała się liczba 12 596 126 (bądź o 10 głosów mniej, gdy zabrakło wsparcia jednego podmiotu dysponującego 10 akcjami).Właśnie tyle miałyby cztery podmioty, które reprezentował W. Jaworski i MMD.

Reklama
Reklama

Mimo sprzeciwów wniesionych przez pełnomocnika Vivendi, ZWZA podjęło wszystkie przewidziane porządkiem obrad uchwały. Absolutoria otrzymali wszyscy członkowie rady nadzorczej zasiadający w niej w 2004 r. Dostał je też Michel Picot, członek rady z ramienia Vivendi. "Za" jego skwitowaniem głosowały m.in. PAI Media i Radio Polsat, co pełnomocnik francuskiej firmy przyjął z nieukrywanym, ale miłym zaskoczeniem. Jego reakcja wywołała uśmiechy zebranych.

P. Rymaszewski

bez absolutorium

Absolutoria otrzymała też większość osób zasiadających w 2004 r. w zarządzie Elektrimu. Skwitowania nie dostał jedynie Piotr Rymaszewski. Nie otrzymał poparcia większości obecnych. Głosy firm skupionych wokół Vivendi, które były za absolutorium, nie wystarczyły. Spółki Polsatu wstrzymały się, a przeciwko skwitowaniu oddano 45 121 głosów.

P. Rymaszewski był kandydatem do zarządu, wskazanym przez obligatariuszy Elektrimu. W ubiegłym roku, gdy odmówił podpisania się pod jedną z uchwał zarządu i został zawieszony w czynnościach przez radę nadzorczą.

Na piątkowym walnym zgromadzeniu bardzo aktywny był także jeden z inwestorów indywidualnych. Miał wiele pytań do rocznego sprawozdania Elektrimu, w tym uwag audytora. Wyrażał wątpliwości, czy wobec braku opinii rewidenta, walne powinno akceptować raport. Pytał też, dlaczego zarząd nie podpisał się pod sprawozdaniem, które spółka przesłała mu przed walnym na jego życzenie. Elektrim odpowie na jego pytania w ciągu dwóch tygodni.

Reklama
Reklama

Obawy i propozycje rozwiązań

Przyczyna antagonizmów między Elektrimem a Vivendi to spór o 48% udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej. Już po ZWZA Piotr Nurowski, p.o. prezesa, mówił, że mimo zapewnień dla prasy o dążeniu do porozumienia, Vivendi Universal działa na niekorzyść Elektrimu. Jean-Bernard Levy, prezes VU, mówił dziennikarzom w Paryżu, że francuska firma pozostaje w kontakcie z Elektrimem i chce porozumienia. Podtrzymał ofertę 650 mln euro za 49% udziałów Elektrimu Telekomunikacja (z 48% PTC).

P. Nurowski zaprzeczył w piątek, jakoby Elektrim rozmawiał z Vivendi. Dodał, że spółka nie dostała żadnej oficjalnej oferty. - Martwi mnie postawa kolegów z Vivendi. Dochodzą mnie głosy, że codziennie w sądach pojawiają się pozwy i doniesienia. Codziennie zwiększa się eskalacja prawnych nacisków z ich strony - twierdził P. Nurowski.Atmosfera zagęszcza się, bo na 30 czerwca zwołano walne zgromadzenie PTC, które zdecyduje m.in. o przeznaczeniu ponad 900 mln zł zysku wypracowanego w 2004 r. P. Nurowski przyznał, że Elektrim zaproponował, aby na dywidendę została przeznaczona cała kwota. Dodał jednak, że Deutsche Telekom (ma 49% PTC) nie zgadza się na wypłatę. Ponieważ w tej sprawie potrzebna jest jednomyślność wspólników - dywidendy najprawdopodobniej nie będzie.

Pytany, jakie są obecnie relacje między Elektrimem a z DT, nazwał je "szorstką współpracą" (DT uważa, że wykonał opcję call na pakiet udziałów operatora Ery, który, jak wynika z KRS, należy do Elektrimu).

Obserwując wydarzenia wokół PTC, coraz więcej osób twierdzi, że jedynym sposobem na jego zakończenie są negocjacje, a nie prawne potyczki.

Zapewne dlatego P. Nurowski powiedział w piątek, że Elektrim jest gotowy przyjąć ofertę VU, jeśli taka się pojawi. Ma też własną koncepcję struktury transakcji. Według niego, za 650 mln euro Elektrim sprzedałby VU zarówno udziały w ET, jak i w PTC. Elektrim widzi różne rozwiązania kształtu tej umowy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama