jednak po pokonaniu 1930 pkt. można było mówić o wyraźnym trendzie
wzrostowym - choćby tylko dlatego, że było to dopiero pierwsze istotne
zniesienie (38,2%) trendu spadkowego. Zniesienie2.gif Od razu zwrócę uwagę,
że wyszliśmy w tym tygodniu nad 61,8% tego trendu spadkowego, czyli zgodnie
z teorią powinniśmy docelowo testować szczyty. Ale absolutnie nie
przeszkadza to korekcie. Tutaj nawet dla zachowania obrazu bardzo silnego
rynku miejsce jest aż w okolice (zniesienia 38,2%) 1965 pkt gdzie oprócz
zniesienia mamy (choć nie tak istotne) wsparcie na luce hossy.
Zniesienie1.gif Wyprzedzając trochę prognozy ja już teraz powiem, że
oczekiwałbym testu właśnie tych poziomów i dopiero po tym ponownej próby
podniesienia WIG20 i kontraktów na szczyty z lutego i marca.
No tak - dla wielu mógłbym już po tej prognozie skończyć Weekendową. Ale
popatrzmy na parę istotnych wykresów, ponarzekajmy na RPP i poszukajmy
rynkowych wskazówek potwierdzających lub przeczących powyższej prognozie.
Jeśli chodzi o wykresy to spore znaczenie w tym tygodniu miało zachowanie
węgierskiego BUX. Już we wtorek ten indeks pocałował szczyty hossy i w
końcówce tygodnia dość niebezpiecznie odbił się od tego poziomu. BUX.gif
Czeskiemu PX50.gif brakowało nieco więcej (około 2,5%) a zwrot zrobił już w
poniedziałek. Wielu czytelników było zdziwionych kłopotami rynków
wschodzących, które to przecież tak mocno wyróżniały się ostatnimi czasy latywnie
silniejsze. Teraz poprzeczka dla nich zawieszona jest znacznie wyżej. Nie
zmienia to jednak tego, że kłopoty na poziomie tego oporu i relatywnie
słabsze zachowanie rynków wschodzących staje się teraz niedźwiedzim
argumentem. Zresztą jeśli patrzeć na WIG, a nie WIG20, to jesteśmy w takiej
samej sytuacji co wspomniane Czechy i Węgry. WIG_d.gif testował w tym
tygodniu szczyty i wydaje się, że bez solidarnego przebicia oporów na BUX i
PX50 jakikolwiek wzrost warszawskiego indeksu nie ma szansy być trwały.
Wszystkie rozważania muszą jednak uwzględniać fakt, że w tym tygodniu mamy
posiedzenie RPP i zaskakująca decyzja może wszelkie prognozy wywrócić do
góry nogami. Środowa decyzja (oczywiście o nieznanej nikomu godzinie) jest o
tyle istotna, że ostatnie dane makro zupełnie nie pasują do polityki
monetarnej jaką prowadzi Rada i trochę nie za bardzo wiadomo, czy Rada znowu
będzie tylko reagować na spływające na rynek informacje ze sfery makro, czy
też spróbuje prognozować trendy w gospodarce, co wychodzi jej dramatycznie
źle (lub można też powiedzieć, że po prostu nie potrafi komunikować się z
rynkami). Nie będę robić teraz oddzielnej analizy danych makro wskazujących
na słuszność takiej czy innej decyzji. O danych makro pisaliśmy na bieżąco,
a teraz ograniczę się tylko do samych wniosków i kilku uwag. Zacznę
nieładnie od swojego cytatu z Weekendowej z 30 kwietnia gdzie "otwierałem
oczy" na decyzje Rady. Rada zaskoczyła wtedy rynki decyzją obniżki stóp o 50
pb. i zmianą nastawienia na neutralne. Mój komentarz do tego był taki - ..."
Zastanawia mnie jak Rada poradzi sobie w kolejnych miesiącach. Przecież
wszyscy są zgodni co do tego że inflacja będzie spadać, a więc realne stopy
procentowe będą rosły. To powinno wymusić na RPP kolejne obniżki, które albo
muszą być poprzedzone zmianą nastawienia na łagodne (wtedy bez sensu jest
ostatnia decyzja cięcia 50 pb i zmiany nastawienia), albo odbywać się z
poziomu nastawienia neutralnego i takie też rozwiązanie sugerują członkowie
Rady.". Nie piszę tego by stwierdzać - "miałem rację". Raz ocena jest
słuszna, raz wprost przeciwnie. Ale decyzje Rady od wielu miesięcy
zorientowane są na krótką metę i wydają się jedynie ograniczać do oceny
bieżącej sytuacji. Niemal na każdym z ostatnich posiedzeń Rada musiała zjeść
żabę jaką okazywały się poprzednie decyzje - w tym tygodniu wręcz ogromną
ropuchą jest fakt neutralnego nastawienia jakie obecnie przyjmuje Rada.
Oznacza to przecież, że Rada w tej chwili tak samo jest skłonna podnosić
stopy procentowe, jak je obniżać. Trochę kuriozalna sytuacja w momencie gdy
w całej Europie rynek długu przeżywa hossę (spadają rentowności), Szwedzi
tną stopy o 50 pkt do 1,5%, w EBC coraz głośniej słychać możliwość obniżki,
a 2 członków banku centralnego w Anglii głosuje za obniżką co w tym
przypadku bardzo wyraźnie sygnalizuje możliwość cięcia stóp .... no i o
ostatnich polskich danych makro nie wspomnę.
Rada stoi więc teraz przed problemem, czy można przyznać się do błędu i ciąć
stopy z nastawienia neutralnego ? Pietrewicz sugerował w czerwcu, że takie
rozwiązanie nie jest najlepsze. "Przed dalszymi cięciami lepiej byłoby
zmienić nastawienie w polityce pieniężnej ze względu na komunikację z
rynkami". Ale teraz nie ma dobrego rozwiązania ! Rada stopy musi teraz
obniżyć, podobnie jak moim zdaniem musi zmienić nastawienie. Ale rozważmy
poszczególne możliwości. 1) Brak zmian stóp i nastawienia - 5% szans (to
moja ocena) i byłaby to decyzja tak kuriozalna, że ja nie potrafiłbym jej
wytłumaczyć ani zrozumieć. 2) Brak obniżki i zmiana nastawienia na łagodne -
20% szans - znacznie ograniczyłoby to oczekiwania rynku co do skali redukcji
stópedynie zmiana nastawienia zapewne
przeceni rynek długi i GPW. Zagranicy bowiem się to nie spodoba. 3) Obniżka
25 pb. i zmiana nastawienia na łagodne - 70% szans - najlepsza w tej chwili
decyzja otwierająca drogę do kolejnych cięć w tym roku i nie przesądzająca
jeszcze o ich skali - biorąc pod uwagę gospodarcze pounijne zawirowania
(patrz rozczarowanie PKB w tym kwartale), lepiej zostawić sobie właśnie taką
furtkę, by przekonać się czy gospodarka faktycznie odbije w drugiej połowie
roku, co jest przecież kluczowe dla inflacji. Decyzja neutralna dla rynków -
czyli faktycznie lekko pozytywna dla GPW. 4) Obniżka 50 pb. i brak zmiany
nastawienia - 25% szans - decyzję da się ekonomicznie uzasadnić, ale
logicznie zrozumieć taką obniżkę przy nastawieniu neutralnym już nie sposób
5) Obniżka 50 pb. i nastawienie łagodne - 15% szans i oczywiście decyzja tym
bardziej kuriozalna - "Sierpniowa projekcja inflacyjna pokaże znaczący
spadek ryzyk inflacyjnych .... w 2006 r. w ekstremalnym przypadku możliwa
jest deflacja" - to wypowiedzi Rybińskiego. Rada kierowała się już w zeszłym
roku projekcją inflacji i podniosła stopy do 6,5% z czego musiała bardzo
szybko się wycofać. Projekcja inflacji też okazała się fatalna, co w
Weekendowych już opisywałem, a czego oczywiście nie da się "udowodnić", bo
jej założeniem jest przecież brak zmian stóp procentowych. Jeśli i tym razem
Rada ulegnie nastrojom wywołanym fatalnymi danymi makro, nie uwzględni przy
tym efektu bazy, znowu spojrzy na projekcie i w wyniku tego wszystkiego
będziemy mieć cięcie 50 pb i nastawienie łagodne, to po pierwsze moim
zdaniem będzie to bardzo duży błąd, który znowu RPP będzie musiała naprawiać
w kolejnych miesiącach, a po drugie paradoksalnie GPW nie zareaguje na to
tak pozytywnie, jak skorzystałaby na małych krokach Rady i nakręcaniu hossy
na rynku obligacji.
A dopóki ta hossa trwa, dopóty zagraniczni inwestorzy nie uciekają z naszego
rynku. Gdy zaczną to robić, to szalenie ciężko będzie ich zachęcić do
ponownych odwiedzin. Wystarczy spojrzeć na STOPY.gif i dodatkowo uwzględnić
fakt, że Fed stopy będzie podnosić (w tym tygodniu w czwartek +25 pb), a RPP
dalej obniżać. Zagraniczne fundusze powoli przestaną interesować się
ryzykownymi inwestycjami na rynkach wschodzących. Zbyt mała premia za
ryzyko, a u nas dochodzi zaraz jeszcze ryzyko polityczne.
Nie można w tym tygodniu pominąć tematu ropy i także dla RPP powinien on
mieć spore znaczenie. Marcowa fala wzrostowa na rynku ropy ROPA.gif nie
miała tak wyraźnego przełożenia na ceny w Polsce. Trwało dynamiczne
umocnienie złotego PLN_Basket_50.gif które neutralizowało wzrost cen ropy.
Ten trend się skończył, a ROPA.gif bije nowe historyczne szczyty. Co gorsza,
rynek był zgodny co do tego, że wzrosty z początku roku w dużej mierze
napędzane były spekulacyjnymi zakupami funduszy. Obecne ceny mają znacznie
większe uzasadnienie w fundamentach (Chiny etc.). Ruch ten w związku z tym
może być nieco trwalszy, co zresztą również potwierdza sezonowość. Jeśli
patrzeć na średnią z ostatnich 23 lat, to ceny ropy najmocniej rosły w
sierpniu, aż 4,4%. W lipcu cena prawie się nie zmieniała, a we wrześniu też
wzrost przekraczał 2%. Nie mówię, że tak będzie - bo np. zachowanie cen ropy
w czerwcu nie potwierdza tych historycznej prawidłowości. Bez wątpienia
jednak wchodzimy w okres, w którym jest znacznie większe zapotrzebowanie na
ropę i rośnie presja na wzrost cen, niezależnie od faktu że listopad i
grudzień przynosi wręcz ich "załamanie". Wydaje się więc, że ropa będzie
zwiększać inflację w najbliższych miesiącach. Indeks towarów CRB też dalej
tkwi w trendzie wzrostowym CRB.gif
Przy tej okazji warto jeszcze spadała zbliżając się do minimów z początku czerwca. Takie
zachowanie wyraźnie pokazuje, że rynek mniej boi się inflacji, a bardziej
tego, że rosnące ceny ropy doprowadzą do spowolnienia gospodarki, a to
skutecznie zatrzyma podwyżki stóp. Oby też zatrzymało inflację, bo
konfiguracja słabego wzrostu gospodarczego i wysokiej inflacji (czyli
stagflacja - a takie ryzyko w ostatnim okresie rośnie), jest tym, co
dynamicznie przecenia akcje.
A taką dynamiczną przecenę indeksów w USA oglądaliśmy właśnie w końcówce
tygodnia. Powody ? Niby ropa, ale to temat przerabiany od kilkunastu sesji,
więc niby dlaczego nagle okazał się tak istotny właśnie teraz ? Zawsze
odpowiedzi trzeba szukać w nastrojach. Te powodują, że te same informacje są
różnie interpretowane. Od połowy kwietnia przez niemal 2 miesiące liczba
byków w ankiecie Investors Intelligence była poniżej 50%., a niedźwiedzi
było więcej niż 25%. To pozwalało wspinać się indeksom po ścianie strachu.
Skąd my to znamy (ujemna baza, fatalny Wigometr). Ale od kilku tygodni
nastroje stały się zbyt optymistyczne, co właśnie widać w w/w ankiecie
(ostatni tydzień 53,9% byków 20,2% niedźwiedzi), a co opisywał także
przytaczany tutaj Hulbert w swoim indeksie, który przypomnę - gdy był "na
zbliżonym poziomie co teraz ... Dow Jones wchodził w miesięczny korkociąg w
czasie którego stracił około 500 pkt." Na razie na ostatnich dwóch sesjach
tego tygodnia indeks oddał .... prawie 300 pkt. Ale żeby zbyt nie straszyć
należy zwrócić uwagę, że piątkowe zachowanie rynku w USA trochę przypomina
nasz środowy wzrost. Przecena była zbyt duża i na zbyt dużych obrotach. Ba,
wręcz na zadziwiających obrotach. Niby im wyższe, tym bardziej potwierdzają
wybrany kierunek. Ale te z piątku były naprawdę zadziwiające NYSE.gif
Nasdaq.gif i jak dla mnie ich skala bardziej świadczy o obronie rynku i
jego wyprzedaniu, niż potwierdza siłę niedźwiedzi. Wygląda na to, że USA po
takiej przecenie powinny się uspokoić, czekając teraz na czwartkowy
komunikat Fed i usypiając po nim na 3 dniowy weekend (4 lipca święto).
Podsumowując wszystko powtórzę, że zachowanie GPW (i rynków zachodnich, w
tym rynków regionu) w tym tygodniu zachęca do przedłużenia korekty. Luki
bessy otwarte Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif a linie trendu złamane
(choć nie przywiązuje teraz do nich tak dużej wagi, ze względu na krótki
okres - miesiąc - wzrostów i bardzo dużą dynamikę trendu). Przy okazji dodam
jako ciekawostkę, że WIG20 wyrażony w euro linię trendu jeszcze trzyma
WIG20EUR.gif . Głębokość tej korekty zależy od dwóch rzeczy. Pierwsza - to
jak zagraniczni inwestorzy odbiorą środową decyzję RPP, a druga, to jak
krajowe instytucje zatroszczą się o window dressing, bo przecież w czwartek
kończy się miesiąc/kwartał/półrocze. Najlepszym rozwiązaniem byłby spadek
poniedziałek/wtorek w okolice 1970 pkt. na kontraktach Zniesienie1.gif i z
tego poziomu oczekiwałbym próby kolejnego (wtedy możliwe że już udanego)
ataku. Bez takiej korekty i strząśnięcia z rynku tych wszystkich
przestraszonych (co widać w Wigometrze) próba trwałego przełamania szczytów
będzie się szybko kończyć i ja to uznam jedynie za window dressing.
[email protected]