URTiP nie wyraził zgody, aby TP wprowadziła nowy plan taryfowy. Zakładał on, że za 115 zł brutto klienci będą mogli dzwonić bez limitu na numery lokalne i międzymiastowe. Jednym z argumentów URTiP przeciwko ofercie było to, że TP będzie świadczyć usługę poniżej jej realnych kosztów.
M. Józefiak odpierał wczoraj na konferencji prasowej zarzuty odnośnie do dumpingu. Poinformował m.in., że TP przedstawiła URTiP kalkulację, z której wynika, że usługa zapewni spółce, jak się wyraził "godziwą marżę". Korespondencja z Urzędem jest jednak niejawna, więc nie pokazał, jak TP skalkulowała koszty. Mówił ponadto, że połączenia nielimitowane to przyszłość rynku i TP zamierza się rozwijać w tym kierunku. - To działania regulatora nie pozwalają naszej firmie być konkurencyjną, innowacyjną i spełniać oczekiwań klientów - stwierdził.
Odrzucając nowy plan taryfowy TP, URTiP stanął po jednej stronie z alternatywnymi operatorami, którzy twierdzili, że jego wprowadzenie uniemożliwi im przygotowanie konkurencyjnej oferty. Regulator sugerował wówczas, że jest wyjście z sytuacji. Według niego, TP powinna podpisać z alternatywnymi operatorami umowę tzw. WLR (hurtowa sprzedaż abonamentu).
- Nie odrzucamy tego pomysłu, ale łączenie tych dwóch spraw jest nonsensowne - mówił prezes Józefiak. Zapowiedział, że TP odwoła się od decyzji URTiP.
Wprowadzenie zryczałtowanej oferty (tzw. plan taryfowy "tp zawsze za darmo") było uwzględnione w tegorocznych planach finansowych. Zakładają one wzrost przychodów grupy TP o 1%. Według M. Józefiaka, nowy plan miał być wdrożony w połowie czerwca i został przygotowany z myślą o 500 tys. klientów. Wprowadzając oferty zryczałtowane - w całości bądź częściowo - TP, podobnie jak inni operatorzy stacjonarni, broni się przed spadkiem przychodów. Sprzedaż operatora spada w związku ze spadkiem cen połączeń i z powodu działań konkurencji.