CA IB 22 lipca wydało po raz pierwszy raport na temat Lotosu. Zdaniem analityków, zakup akcji spółki może być dobrą inwestycją. W 12-miesięcznym horyzoncie wartość papierów powinna sięgnąć 37 zł. W dniu wydania raportu kurs Lotosu wynosił 30 zł. Na zamknięcie wczorajszej sesji wyniósł 31,4. Specjaliści podkreślają, że papiery firmy z Gdańska są notowane ze znacznym dyskontem w porównaniu ze spółkami paliwowymi z regionu, w tym również Orlenu.
Lotos jest drugą pod względem wielkości firmą paliwową w Polsce. Ma dużą rafinerię w Gdańsku i dwie mniejsze na południu Polski. Spółka jest drugim pod względem wielkości obrotu sprzedawcą hurtowym paliw (ma 21-proc. udział w rynku i chce go zwiększyć do 30%), ale nie ma części petrochemicznej. Lotos posiada też bardzo małą, ale dochodową firmę wydobywczą (Petrobaltic).
Gdańska rafineria korzysta z niższej ceny ropy rosyjskiej w stosunku do ropy Brent notowanej na zachodnich giełdach. Poza tym spółka sporo zarabia na sprzedaży hurtowej i coraz lepiej rozwijającej się sieci detalicznej (na razie udział w detalu wynosi 6%, ma wzrosnąć do 12%). Lotos zyskuje też na wciąż tanim dolarze, za który kupuje rosyjską ropę.
Analitycy, oprócz zalet gdańskiej spółki, zwracają też uwagę na ryzyko towarzyszące zakupowi akcji. Są to m.in. ogromny projekt rozwoju rafinerii i budowy instalacji do przerobu ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej oraz możliwość spadku marży rafineryjnej. Jako spore zagrożenie wymieniają też wpływ polityki. Firma jest w 51,9% kontrolowana przez Naftę Polską, spółkę w 100% zależną od Skarbu Państwa. Dodatkowo, prawie 7% akcji, ma resort skarbu. Analitycy CA IB zwracają uwagę na zagrożenie, które niosą z sobą rafinerie z południa Polski, włączone do grupy na początku bieżącego roku.
Zdaniem CA IB, Lotos zarobi netto w bieżącym roku 423 mln zł (572 mln zł rok wcześniej). W 2006 r. zysk netto ma wynieść 463 mln zł, w 2008 r. 310 mln zł, a w 2009 r. 206 mln zł.