Czy jednak, słuchając zapowiedzi polityków o planowanych zmianach w zarządzie PGNiG, nie traci Pan motywacji do pracy w spółce?
Nie. Muszę powiedzieć, że czasem wręcz przeciwnie... Jesteśmy bowiem przekonani o słuszności tego, co robimy. Bo to nie wynika tylko z naszej intuicji czy doświadczeń, ale przede wszystkim z analiz, ekspertyz naszych doradców, naszej wiedzy. Trudno byłoby pod wpływem retoryki politycznej zmieniać swój pogląd. Zarząd zamierza doprowadzić ten projekt do końca. Debiut giełdowy PGNiG to nie jest zdarzenie, którym się zajmowaliśmy parę miesięcy. To jest zakończenie pewnego procesu przekształceń spółki, które ma sprawić, że będzie funkcjonowała w coraz bardziej normalnych, cywilizowanych warunkach.
Zarządzanie tak wielką korporacją z pozycji wyłącznie Skarbu Państwa, moim zdaniem, nie jest korzystne. Status spółki publicznej, respektującej zasady ładu korporacyjnego, przewidujące dużą transparentność (choćby zasada 47. mówiąca o dostępie mediów do udziału w walnych zgromadzeniach), "odczaruje" PGNiG. Chcemy, żeby spółka była zrozumiała, nie była zarządzana w sposób gabinetowy, tylko przy współudziale inwestorów, którzy zaangażują własny kapitał. Kondycja finansowa firmy i to wszystko, co doprowadziło do obecnej fazy, to efekt kilkuletniej pracy. Program rządowy, który został przyjęty w październiku, zakładał że PGNiG stanie się spółką giełdową. Ale wcześniej trzeba było uzdrowić finanse firmy i zrobiliśmy to. Spółka weszła na ścieżkę rozwoju. Giełda będzie stabilizowała tę drogę. Napływ dodatkowego kapitału pozwoli zrealizować bardzo ambitny program inwestycyjny. Da spółce perspektywę istnienia na wiele lat. Z pożytkiem dla Skarbu Państwa, który wciąż będzie jej większościowym właścicielem, bo będzie budowana wartość firmy. Z korzyścią dla samej korporacji i dla konsumentów gazu, bo inwestycje idą w kierunku zwiększenia wydobycia w kraju, a w gruncie rzeczy stabilizowania cen gazu w Polsce.
Mówi Pan, że giełda "odczaruje" spółkę. Z drugiej strony, Skarb Państwa wciąż będzie jej większościowym akcjonariuszem. Nie możemy więc mówić o odpolitycznieniu firmy. Jaka jest gwarancja, że po zapowiadanych zmianach w zarządzie nowe władze będą kontynuować prace i realizować plan inwestycyjny?
Gwarancją realizacji planu inwestycyjnego będą właśnie inwestorzy. Gdyby administracja rządowa chciała burzyć te zamierzenia, byłoby to również wbrew zapowiedziom polityków, którzy mówią o budowaniu bezpieczeństwa energetycznego kraju w sektorze gazu, o konieczności zwiększania wydobycia gazu krajowego. Nikt teraz nie polemizuje z tą tezą. Tego wszystkiego inwestorzy, którzy zainwestują w firmę, będą pilnować.
Znamy widełki cenowe oferowanych akcji. Wynika z nich, że spółka liczy na pozyskanie grubo wyższej kwoty niż ta, która widniała w prospekcie. Czyli zamiast 1,5 mld zł chce od 2,2 mld zł do 2,7 mld zł. Czy w związku z tym wzrosną planowane inwestycje PGNiG, czy może spółka będzie w mniejszym stopniu korzystać z finansowania zewnętrznego? Przede wszystkim będziemy realizować cele emisyjne. Plan inwestycyjny zakłada, że do 2008 roku wydamy ponad 8,5 mld zł. To ogromna kwota. Z rynku planowaliśmy pozyskać minimum 1,5 mld zł. Widełki cenowe wskazują, że możemy dostać więcej. Ile dokładnie, będziemy mogli określić dopiero po przeprowadzeniu book-buildingu.