Reklama

Giełda "odczaruje" PGNiG?

Z Markiem Kossowskim, prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, rozmawia Krzysztof Woch

Publikacja: 05.09.2005 09:25

Panie prezesie, znalazł już Pan sobie nową pracę?

Nie...

A otrzymał Pan jakieś oferty?

Nie chciałbym o tym mówić. Zwłaszcza teraz, kiedy przymierzamy się do debiutu giełdowego i gdy w prospekcie, w katalogu zagrożeń, mamy właśnie wpisane ryzyko zmian w kadrze menedżerskiej. Nie chciałbym potwierdzać tego ryzyka. Politycy mają prawo mówić to, co mówią, ale gospodarka to trochę inny świat. Jestem oczywiście świadom, że spółka zawsze otoczona była pewną aurą polityczną. Najbliższe wybory zapewne również odbiją się na tym, co się będzie w niej działo. Nie szukam pracy. Nie prowadzę rozmów z potencjalnymi przyszłymi pracodawcami.

Wychodzę z założenia, że powinniśmy dalej prowadzić interesy tej firmy. Jeśli się okaże, że będę musiał znaleźć nową pracę, to wówczas będę jej szukał. Do tej pory nie miałem z jej znalezieniem żadnych problemów. To raczej praca mnie szukała... Ale na razie nie myślę o tym. Mam tu swoje zadanie.

Reklama
Reklama

Czy jednak, słuchając zapowiedzi polityków o planowanych zmianach w zarządzie PGNiG, nie traci Pan motywacji do pracy w spółce?

Nie. Muszę powiedzieć, że czasem wręcz przeciwnie... Jesteśmy bowiem przekonani o słuszności tego, co robimy. Bo to nie wynika tylko z naszej intuicji czy doświadczeń, ale przede wszystkim z analiz, ekspertyz naszych doradców, naszej wiedzy. Trudno byłoby pod wpływem retoryki politycznej zmieniać swój pogląd. Zarząd zamierza doprowadzić ten projekt do końca. Debiut giełdowy PGNiG to nie jest zdarzenie, którym się zajmowaliśmy parę miesięcy. To jest zakończenie pewnego procesu przekształceń spółki, które ma sprawić, że będzie funkcjonowała w coraz bardziej normalnych, cywilizowanych warunkach.

Zarządzanie tak wielką korporacją z pozycji wyłącznie Skarbu Państwa, moim zdaniem, nie jest korzystne. Status spółki publicznej, respektującej zasady ładu korporacyjnego, przewidujące dużą transparentność (choćby zasada 47. mówiąca o dostępie mediów do udziału w walnych zgromadzeniach), "odczaruje" PGNiG. Chcemy, żeby spółka była zrozumiała, nie była zarządzana w sposób gabinetowy, tylko przy współudziale inwestorów, którzy zaangażują własny kapitał. Kondycja finansowa firmy i to wszystko, co doprowadziło do obecnej fazy, to efekt kilkuletniej pracy. Program rządowy, który został przyjęty w październiku, zakładał że PGNiG stanie się spółką giełdową. Ale wcześniej trzeba było uzdrowić finanse firmy i zrobiliśmy to. Spółka weszła na ścieżkę rozwoju. Giełda będzie stabilizowała tę drogę. Napływ dodatkowego kapitału pozwoli zrealizować bardzo ambitny program inwestycyjny. Da spółce perspektywę istnienia na wiele lat. Z pożytkiem dla Skarbu Państwa, który wciąż będzie jej większościowym właścicielem, bo będzie budowana wartość firmy. Z korzyścią dla samej korporacji i dla konsumentów gazu, bo inwestycje idą w kierunku zwiększenia wydobycia w kraju, a w gruncie rzeczy stabilizowania cen gazu w Polsce.

Mówi Pan, że giełda "odczaruje" spółkę. Z drugiej strony, Skarb Państwa wciąż będzie jej większościowym akcjonariuszem. Nie możemy więc mówić o odpolitycznieniu firmy. Jaka jest gwarancja, że po zapowiadanych zmianach w zarządzie nowe władze będą kontynuować prace i realizować plan inwestycyjny?

Gwarancją realizacji planu inwestycyjnego będą właśnie inwestorzy. Gdyby administracja rządowa chciała burzyć te zamierzenia, byłoby to również wbrew zapowiedziom polityków, którzy mówią o budowaniu bezpieczeństwa energetycznego kraju w sektorze gazu, o konieczności zwiększania wydobycia gazu krajowego. Nikt teraz nie polemizuje z tą tezą. Tego wszystkiego inwestorzy, którzy zainwestują w firmę, będą pilnować.

Znamy widełki cenowe oferowanych akcji. Wynika z nich, że spółka liczy na pozyskanie grubo wyższej kwoty niż ta, która widniała w prospekcie. Czyli zamiast 1,5 mld zł chce od 2,2 mld zł do 2,7 mld zł. Czy w związku z tym wzrosną planowane inwestycje PGNiG, czy może spółka będzie w mniejszym stopniu korzystać z finansowania zewnętrznego? Przede wszystkim będziemy realizować cele emisyjne. Plan inwestycyjny zakłada, że do 2008 roku wydamy ponad 8,5 mld zł. To ogromna kwota. Z rynku planowaliśmy pozyskać minimum 1,5 mld zł. Widełki cenowe wskazują, że możemy dostać więcej. Ile dokładnie, będziemy mogli określić dopiero po przeprowadzeniu book-buildingu.

Reklama
Reklama

Czy pozyskanie większej kwoty będzie oznaczało, że będziemy w mniejszym stopniu posiłkować się finansowaniem zewnętrznym? W pewnym stopniu zapewne tak. Finansowanie zewnętrzne na pewno będzie potrzebne. Same kapitały własne i zyski, które wygenerujemy do 2008 roku, nie wystarczą na pokrycie potrzeb inwestycyjnych.

Oprócz planów inwestycyjnych, które zostały zapisane w prospekcie, przyglądamy się wielu następnym projektom, które - w naszej opinii - powinny odbyć się przy współudziale PGNiG. Mówił o tym również minister Piechota na ostatnim posiedzeniu komisji skarbu: w tej chwili jedynie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo posiada zdolność ekonomiczną do realizowania celów gospodarczych, które są zbieżne z celami zapisanymi w polityce energetycznej państwa. Nie ma innej takiej firmy w Polsce, a trudno oczekiwać, żeby tę politykę realizował np. Ruhrgas czy Gaz de France.

Chodzi o takie projekty, jak budowa terminala gazu skroplonego (inwestycja na poziomie 300-500 mln euro), budowa gazociągu sarmackiego, którym sprowadzimy gaz z okolic Morza Kaspijskiego do Polski, czy budowa gazociągu Nabucco (gaz z Iranu).

Byłoby słuszne i celowe, żeby firma zaangażowała pewne kwoty w te projekty i była współwłaścicielem instalacji. To da nam inną pozycję w zarządzaniu tymi gazociągami. Nie bylibyśmy tylko odbiorcami, ale również inwestorem.

To jednak wiąże się z bardzo dużymi wydatkami. A to tylko niektóre z projektów. Dochodzi rozbudowa rynku gazu w Polsce, ewentualne inwestowanie w sektor kogeneracji, czyli wytwarzania energii elektrycznej i ciepła w skojarzeniu. To także kwestia inwestowania w rozbudowę stacji do tankowania samochodów gazem sprężonym. To są projekty komercyjne o bardzo dobrych projekcjach ekonomicznych. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Nie ma obaw, że nie będziemy wiedzieli, jak pieniądze zagospodarować.

Czy spółka jednak jest przygotowana na zagospodarowanie takich kwot? W ostatnich latach wartość inwestycji realizowanych przez PGNiG sięgała około 1 mld zł rocznie. Teraz w ciągu trzech lat zamierza wydać co najmniej 8,5 mld zł, nie wspominając o wymienionych już kolejnych projektach...

Reklama
Reklama

Zdecydowanie tak. Podam kilka przykładów z inwestycji krajowych. Na samo uruchomienie produkcyjne jeszcze niezagospodarowanych odwiertów, które będą służyły zwiększeniu wydobycia krajowego gazu z 4,5 mld m sześc. do 5,5-6 mld m sześc., potrzebujemy 1,5 mld zł. Gdybyśmy realizowali te inwestycje na dotychczasowym poziomie, nasze zamierzenia skończylibyśmy nie w ciągu trzech, a 5 lat. Pieniądze już zainwestowane w odwierty leżałyby zamrożone. Radykalne przyspieszenie zagospodarowania zasobów ropy naftowej w okolicach Międzychodu również wymaga znaczących nakładów. Te cykle, które były planowane na 3-4 lata, chcemy zrobić w dwa, najpóźniej trzy lata. To pochłonie znaczne sumy w stosunkowo krótkim czasie.

Trwa road show PGNiG. Odbył Pan już wiele spotkań z inwestorami. O co najczęściej pytają?

Inwestorzy, z którymi się spotykamy, to przedstawiciele instytucji finansowych. Interesują ich przede wszystkim pieniądze, wyniki finansowe i to, jak chcemy zagospodarować pozyskane środki. Rozmawiamy zatem o inwestycjach. Dużo pytań dotyczy właśnie sposobu zagospodarowania zasobów krajowych oraz cen gazu i procesu regulacji stawek taryfowych. Muszę powiedzieć z dużym zadowoleniem i satysfakcją, że nie porusza się w zasadzie w ogóle uwarunkowań politycznych. Rozmowy koncentrują się na biznesie i to jest przyjemne...

Na jakie ryzyko zwracają największą uwagę?

Jak mówimy o handlu gazem, w szczególności o imporcie gazu, to padają pytania, czy jesteśmy dobrze zakontraktowani, czy podaż gazu krajowego będzie wystarczająca dla naszych planów biznesowych. Sądzę, że wszelkie wątpliwości udaje nam się wyjaśnić. Odnoszę wrażenie, że nasza koncepcja i to, co prezentujemy inwestorom, w pełni ich satysfakcjonuje.

Reklama
Reklama

Spotkał się już Pan zapewne z reakcjami inwestorów instytucjonalnych na widełki cenowe. Nie dają do zrozumienia, że są za wysokie?

Muszę powiedzieć, że nie spotykałem się z komentarzami na ten temat. Wyciągam z tego wniosek, że widełki nie budzą kontrowersji. Był tylko jeden epizod. Po jednym ze spotkań, kiedy się żegnaliśmy, powiedziałem, że zapraszam na debiut i "liczę, że Państwo będziecie inwestorem naszej firmy". Jeden z analityków powiedział wtedy coś takiego: "No tak, ale wolelibyśmy być inwestorem za trochę mniejsze pieniądze". Odebrałem to pozytywnie. To znaczy, że "tak", ale ich spodziewany zysk po ogłoszeniu widełek został oszacowany trochę niżej niż pierwotnie.

W opiniach pytanych przez nas analityków pojawiało się często stwierdzenie, że ustalenie tak wysokich widełek nie zachwieje popytem na akcje PGNiG, ale ograniczy potencjał wzrostu kursu po debiucie. Nie obawia się Pan, że to zniechęci drobnych inwestorów do udziału w ofercie?

Nie mam takich obaw. Sądzę, że walory PGNiG są na tyle dobre, że ich wartość będzie rosła, a każdy inwestor indywidualny, który w nie zainwestuje, będzie z tego zadowolony. Na pewno będą zadowoleni inwestorzy, którzy kupią akcje nie w celu spekulacji, ale potraktują je jako inwestycję długoterminową. Bo to są takie akcje...

Czy Pan kupi akcje w ofercie publicznej?

Reklama
Reklama

Oczywiście. Nie tylko "z obowiązku", choć, moim zdaniem, zarząd powinien kupić akcje - przecież wierzymy w tę spółkę i wiemy, że jest dobra. Ale też myślę, że będę zadowolony z tej inwestycji i przyniesie mi większe korzyści niż jakakolwiek inna lokata.

Na ile akcji złoży Pan zapis?

Na maksymalną możliwą liczbę, czyli 200 tys. Tym bardziej, co chciałbym podkreślić, że w PGNiG nie ma żadnej opcji menedżerskiej. Żeby stać się właścicielem akcji, muszę zapisać się na normalnych warunkach, tak jak każdy inwestor indywidualny. Absolutnie zapiszę się na maksymalną pulę.

Zrobi to Pan do 7 września?

Oczywiście, chcę skorzystać z preferencji podwójnej alokacji, która dotyczy tego okresu.

Reklama
Reklama

Panie prezesie, wyceny PGNiG przygotowane przez brokerów, w tym podmioty oferujące akcje, szacują tegoroczny wynik netto grupy na poziomie około 1,3 mld zł. Czy może się Pan do tego ustosunkować?

Mogę tylko powiedzieć, że spodziewamy się dobrego wyniku.

Czy będzie wyższy niż w ubiegłym roku, czyli 1,1 mld zł?

Będzie bardzo dobry.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama