Liderzy PO i PiS zapowiadają zmiany już nie tylko w zarządzie PGNiG, ale również w majątku firmy. Ostro krytykują sposób prywatyzacji gazowego monopolisty, szczególnie zostawienie spółce kontroli nad EuRoPolem Gazem, operatorem gazociągu jamalskiego. Kazimierz Marcinkiewicz, poseł PiS i przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa w kończącej się kadencji zapowiedział w piątek wyodrębnienie tych aktywów ze struktur PGNiG i przekazanie ich bezpośrednio Skarbowi Państwa.
O jakie aktywa chodzi?
Liderzy PO i PiS: Jan Rokita oraz Jarosław Kaczyński poinformowali we wspólnym oświadczeniu, że powołany przez obie partie rząd wniesie projekt ustawy w sprawie nacjonalizacji aktywów związanych z przesyłem gazu.
Czy politykom chodzi tylko o 48% udziałów w EuRoPolu Gazie, czy również o pozostały majątek przesyłowy, który PGNiG przekazał spółce Gaz System (w 100% zależna od Skarbu Państwa) na podstawie umowy leasingu? - Komunikat dotyczył tylko kwestii sprzedaży EuRoPol Gazu z ofertą PGNiG - mówi Kazimierz Marcinkiewicz. Skąd pomysł ustawy nacjonalizacyjnej? - Dzięki takiemu rozwiązaniu ograniczymy zagrożenie pozwami od inwestorów - tłumaczy.
Zdaniem PiS, aktywa przesyłowe powinny pozostać całkowicie w państwowych rękach. A to z kolei oznacza, że w przyszłości PGNiG czeka jeszcze jedna "zawierucha" polityczna. Przyszli rządzący kwestionują również umowę leasingu infrastruktury, jaką PGNiG podpisał z Gaz Systemem. - To niezdrowy układ, kiedy spółka państwowa - Gaz System - zależy od spółki prywatnej, jaką staje się PGNiG. Obawiamy się, że przy kilkunastoletnim okresie leasingu to PGNiG będzie dyktować warunki dzierżawy infrastruktury gazowej, co może ograniczyć konkurencję na polskim rynku dostawców - tłumaczy Piotr Woźniak, były wiceprezes PGNiG, teraz doradzający PiS. Partia nie ma jednak ostatecznej recepty, jak ten problem rozwiązać.