Zgodnie z umową z kwietnia ub.r. Orlen miał, po przejęciu czeskiej grupy Unipetrol, odsprzedać pięć należących do niej firm chemicznych Agrofertowi. Ustalona wówczas cena (łącznie 103 mln euro) z dzisiejszej perspektywy jest bardzo niska. Teraz spółki są warte dwa do trzech razy więcej. W opinii szefa Agrofertu, 1,5 roku temu (gdy ustalano wysokość należności) była to normalna cena.
Ile za co?
Czeski holding ujawnił wczoraj, jaką cenę wynegocjowano za poszczególne firmy z grupy Unipetrolu. Za 50% akcji spółki Agrochemie Agrofert miałby zapłacić 12,12 mln euro, za 38,79% Aliachemu - 6,06 mln euro, za spółkę Kaučuk - 57,88 mln euro, za 60% Paramo - 3,63 mln euro, a za 40% Chemopetrolu - 23,33 mln euro.
- Wtedy boom petrochemiczny był nie do przewidzenia - wyjaśniał A. Babiš. Najlepiej jego zdaniem obrazuje to wzrost cen samego Unipetrolu. Wtedy, gdy Orlen składał propozycję 99 koron za jedną akcję Unipetrolu, giełdowy kurs spółki wahał się w granicach 65-70 koron. Gdy polski koncern przejmował Unipetrol, akcje czeskiego przedsiębiorstwa kosztowały już 144 korony za sztukę. Ich obecna cena to ponad 200 koron. Bardzo podobnie zwiększała się też wartość spółek wchodzących w skład grupy, w tym i spółek chemicznych.
Sprawiał wrażenie,