Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 25.09.2005 17:24

Najważniejszym wydarzeniem ubiegłego tygodnia były oczywiście wybory

parlamentarne. Dotyczyło to jednak tylko rynku polskiego i faktycznie

miało na niego ograniczony wpływ. Świat emocjonował się wtorkowym

posiedzeniem komitetu otwartego rynku (FOMC) amerykańskiego banku

centralnego oraz zbliżającą się wtedy do wybrzeży USA Ritą, drugim

Reklama
Reklama

potężnym huraganem w ciągu zaledwie kilku tygodni. Cały czas w tle

przewijał się temat skutków obecności poprzedniego huraganu - Katriny:

trwały wyliczenia wielkości strat oraz szacunki niezbędnej pomocy

skierowanej na obszary dotknięte klęską. Zastanawiano się, w jakim stopniu

obecność huraganu dotknie gospodarkę i czy ta sobie z tym poradzi.

Słowo Katrina było chyba najczęściej pojawiającym się słowem w mediach

Reklama
Reklama

(zaraz po nim zapewne była Rita). Patrząc na zdjęcia z Nowego Orleanu

wiadomo, że przez miasto przeszedł kataklizm, o skali trudnej do

wyobrażenia. Straty są poważne. Kongres już zaakceptował pomoc dla tego

obszaru w kwocie ponad 62 mld dolarów, a przecież to nie koniec. Mówi się,

że w sumie może to być 150-200 mld dolarów. Przypuszcza się, że w związku

z obecnością Katriny pracę może stracić ok. 400 tysięcy ludzi. W

Reklama
Reklama

Mississippi od 29 sierpnia br. podane o zasiłek dla bezrobotnych złożyło

już ponad 35 tysięcy ludzi, a liczba ta rośnie w tempie ponad 1000

dziennie. Każda z tych osób otrzyma przez 6 miesięcy 210 dolarów

tygodniowo. Ocenia się, że około 100.000 domów zostało poważnie

uszkodzonych.

Reklama
Reklama

Straty są więc olbrzymie, ale sytuacja nie jest zupełnie beznadziejna.

Wiele osób zostanie wkrótce ponownie zatrudnionych przy odbudowie

zniszczeń. Ta odbudowa, zdaniem wielu analityków, może być pozytywnym

impulsem dla gospodarki, która jeszcze przed sezonem huraganów wykazywała

pewne niepokojące sygnały. Niektórzy w związku z tym podnoszą prognozy

Reklama
Reklama

wzrostu gospodarczego na przyszły rok. Niewątpliwie stymulacja z budżetu w

wielkości ok. 200 mld dolarów musi mieć odzwierciedlenie w we wzroście

gospodarczym, ale niesie to przecież także zagrożenia. Deficyt budżetowy i

tak jest obecnie jednym z najważniejszych problemów amerykańskiej

gospodarki. Jeszcze niedawno słychać było plany, by jego wielkość została

Reklama
Reklama

obniżona o połowę do 2010 roku. Teraz wiadomo, że jest to nierealne.

Prezydent Bush, wbrew zaleceniom Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nie

ma zamiaru się wycofywać z przez siebie wprowadzonych cięć podatków. Cały

czas poważnym obciążeniem jest budżet wojskowy, który w najbliższych

latach ma dynamicznie rosnąć. No i jeszcze pojawił się program ponownego

lądowania na księżycu, który wg obecnych szacunków ma pociągnąć za sobą

ponad 100 mld dolarów.

Oprócz negatywnego wpływu na stan finansów federalnych bardzo często w

serwisach pojawia się problem wysokich cen ropy i benzyny. Faktycznie

notują one wartości najwyższe od lat. Tylko w tym roku cena obu towarów

wzrosła o kilkadziesiąt procent. Trzeba jednak zauważyć, że powszechne

zdawałoby się obwinianie za ten stan rzeczy Katriny jest co najmniej

dziwne. Wykresy Wykres_1.gif Wykres_2.gif przedstawiają przebieg cen

kontraktów terminowych na ropę naftową i benzynę bezołowiową. Faktycznie,

pod koniec sierpnia na obu rynkach cena zaczęła szybko rosnąć. To był

okres formowania się huraganu. Zauważmy jednak, że ceny niemal równie

szybko spadły w okolice sprzed obecności Katriny. Późniejszy wzrost (w

ostatnich dniach) to już wynik formowania się kolejnego huraganu Rity,

który właśnie gaśnie i jest już w tej chwili kwalifikowany jedynie jako

burza tropikalna. Na obu wykresach widać wyraźnie, że obwinianie natury o ń

dobiega końca i zbliża się sezon publikacji wyników finansowych. Już w

wakacje było wiadomo, że osiągnięcia nie będą równie dobre, jak w II kw.

Może się tylko zastanawiać ile firm wykorzysta klęskę żywiołową dla

usprawiedliwienia słabszego wyniku. Firmy ubezpieczeniowe mają do tego

prawo. Podobnie część przedsiębiorstw położonych bezpośrednio na terenie

dotkniętym kataklizmem, ale reszta? Takie kolosy jak Wal-Mart pewnie tego

za mocno nie odczują, a takie jak Home Depot mogą nawet w najbliższym

czasie sporo zyskać.

W takich okolicznościach we wtorek w sprawie wysokości stóp procentowych

miał zabrać głos FOMC. Tuż po nadejściu Katriny mówiło się, że istnieje

prawdopodobieństwo pozostawienia stóp na tym samym poziomie. W tym

tygodniu już takich tez nie słyszano. Ocena rynku była zgodna - stopy

zostaną po raz kolejny podniesione. Ta zgodność wynikała m.in. z analizy

wystąpień szefów kilku banków rezerwy federalnej, które miały miejsce już

po wyciszeniu się Katiny. Słowa Chicagowskiego banku ,Michaela Moskowa,

szefowej banku z San Francisco ,Janet Yelleny oraz banku z Filadelfii

Anthony`ego Santomero wyraźnie sygnalizowały, że sekwencja podwyżek stóp

nie zostanie zatrzymana. Różnica w ocenach analityków dotyczyła tego, czy

pojawią się jakieś zmiany w "wordingu" komunikatu po posiedzeniu. Rynek

finansowy oczekiwał także oceny skutków obecności Katriny.

Stopy zostały podniesione, a wymowa komunikatu poważnie się nie zmieniła.

Zdaniem banku centralnego wpływ Katriny na gospodarkę kraju będzie

ograniczony, a nadal niebezpieczeństwem jest inflacja. Potwierdziły się

zatem głosy analityków, którzy zwracali uwagę m.in. na cenowe subindeksy w

ostatnio publikowanych wskaźnikach aktywności gospodarczej oraz nastrojów

konsumentów. Nie należy także zapominać, że pomoc federalna to także

impuls, który sprzyja inflacji. O rynku nieruchomości nawet nie ma co

przypominać, bo wydaje się to już stałym elementem tej analizy. Brak

poważnych zmian w postępowaniu FOMC sugeruje, że i na najbliższym

posiedzeniu, na początku listopada, stopy zostaną podniesione o kolejne 25

pkt. bazowych.

Nastroje na rynku w USA są raczej pesymistyczne, co może być odebrane,

jako oznaka możliwej zwyżki. Gdy Katrina już ucichła Merrill Lynch

przeprowadził comiesięczną ankietę dotyczącą perspektyw światowej

gospodarki. Ankietowanych jest 300 zarządzających funduszami, a na bazie

ich odpowiedzi tworzony jest wskaźnik nastrojów. Gdy w sierpniu był on

jeszcze dodatni i wynosił +14, tak po wrześniowej ankiecie jego wartość

spadła do -26. Co ciekawe, za główny czynnik pogorszenia perspektyw uznano

wpływ huraganu Katrina na ceny surowców energetycznych (dochodzę do

wniosku, że oglądamy rożne wykresy). Zdaniem zarządzających globalny

wzrost zysku na akcję wyniesie +4,5%, podczas gdy jeszcze miesiąc

wcześniej oceniano to na +5,9%. To spora zmiana zważywszy, że klęską

został dotknięty jedynie rejon USA, co w skali globalnej jest mało

znaczące.

Nasz rynek w tym czasie był jakby odcięty od świata. Ostatnio korelacja z

rynkami zagranicznymi sprowadza się do giełd naszego regionu. Reszta liczy

się znacznie mniej. Ten tydzień przebiegał pod znakiem korekty hossy. Jak

widać na wykresie tygodniowym nie była ona zbyt głęboka Wykres_3.gif Dane

o dynamice produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej przeszły niemal

zupełnie bez echa. Większe wrażenie na inwestorach zrobiła w połowie

tygodnia informacja o zmianie lidera w sondażach parlamentarnych.

Ta nieczułość na napływające dane makro każe sądzić, że jest całkiem nie się długiej strony rynku. Taki stan rzeczy nie może trwać w

nieskończoność. Prędzej czy później (a wydaje się, że jednak prędzej) ceny

muszą nieco poważniej spaść. Rynek to nie jest miejsce do łatwego

zarabiania pieniędzy. Ostatnie tygodnie zdają się tej tezie przeczyć, ale

tylko chwilowo. Wszystko musi wrócić do normy i "średnia skomplikowania

rynku" powinna zostać osiągnięta.

Czeka nas trudny okres. Rosnąca zmienność cen sugeruje, że zbliżamy się do

szczytu czteroletniej hossy. Tym samym każdy, kto w tej chwili uczestniczy

w grze, powinien się zastanowić, czy jest sens nadal ryzykować. Kreślenie

szczytu hossy to okres specyficzny. Ruchy są tu duże i dynamiczne.

Potencjalnie istnieje okazja to szybkich zysków, ale w praktyce często

kończy się to szybkimi stratami. Warto sobie uzmysłowić, że obecność na

rynku nie jest obowiązkowa, ale obowiązkowa jest za to ochrona kapitału.

Nie należy liczyć na to, że szczyt okaże się pojedynczą szpicą. Jak uczy

nas historia, zmiana kierunku trendu z wzrostowego na spadkowy trwa kilka

tygodni. Taki scenariusz miał miejsce zarówno przy wyznaczaniu szczytu w

1994, jak i 2000 roku. Oczywiście teraz może być inaczej, ale chyba tylko

w kwestii długości tego procesu. Inicjatorzy tego wzrostu, gracze zza

granicy, posiadają teraz polskie papiery i muszą się ich jakoś pozbyć.

Kolejne rekordy są do tego wymarzoną okazją. Trzeba tylko wywołać

optymizm, a jak to zrobić prościej niż najpierw trochę postraszyć, a potem

uspokajająco poklepać po plecach? Głębsza korekta rynek przestraszy, a

uspokajająco i optymistycznie zadziałają następujące po niej rekordy.

Giełda wskoczy ponownie na czołówki tygodników, co będzie sygnałem, że

wzrost ma się ku końcowi.

Na koniec pewna uwaga. Dlaczego spodziewam się wkrótce szczytu? Argumentów

za tym jest wiele, a podam tylko najważniejsze. Po pierwsze, cała ta hossa

zdecydowanie przekracza w swojej skali optymizmu procesy zachodzące w

samej gospodarce. Po drugie, wspominany już na tych łamach układ stóp

procentowych jest coraz mniej korzystny dla Polski z każdym posiedzeniem,

czy to RPP czy FOMC, staje się on jeszcze gorszy. Wreszcie spójrzmy na

wykres zmian podaży pieniądza Wykres_4.gif W czerwcu zanotowano znaczącą

zmianę w stosunku do końcówki roku 2004. Tym samym, można przypuszczać, że

około kwartału później może pojawić się znaczący szczyt. Tak się składa,

że właśnie ten czas się zbliża. Oczywiście nie oznacza to walki z trendem.

Sama analiza podaży pieniądza nie jest podstawą do składania zleceń. Służy

ona jako pomoc przy potwierdzaniu ewentualnych sygnałów

średnioterminowych, a tych przecież jeszcze nie było. Właśnie ich brak

jest w tej chwili podstawową przesłanką do trzymania się długich pozycji.

W imię zasady, że rynek sam wskaże nam drogę.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama