Szef koncernu miał stwierdzić po spotkaniu, że najważniejszą sprawą do rozstrzygnięcia jest cena, jaką trzeba by zapłacić za akcje litewskiej rafinerii. Większościowy (53,7%) pakiet akcji największej litewskiej firmy należy teraz do innego rosyjskiego koncernu Jukosu. Ten zamierza się jednak pozbyć Możejek, które - jak twierdzą w biurze prasowym Jukosu - przestały być dla koncernu kluczową inwestycją.

Należący do Jukosu pakiet może przejąć litewskie państwo, które ma zagwarantowane prawo pierwokupu tych akcji. W ubiegłym tygodniu premier Algirdas Brazauskas zapowiedział, że rząd zamierza zmienić przepisy i zaciągnąć krótkoterminową pożyczkę w celu odkupienia tych walorów. Następnie pakiet, powiększony o 10-20% akcji z puli należącej do państwa, miałby być sprzedany inwestorowi.

A zainteresowanych przejęciem litewskiej rafinerii nie brakuje. Oprócz Łukoila wymienia się m.in. amerykański ConocoPhillips. Jak donosił dziennik "Kommiersant", przedstawiciele obu koncernów spotkali się w połowie września z litewskim ministrem gospodarki Kestutisem Dauksysem, z którym rozmawiali o przejęciu Możejek. Po ewentualnym zakupie, Łukoil i ConocoPhillips miałyby podzielić akcje rafinerii po równo między siebie.

Z wizytą w Wilnie u ministra Dauksysa był niedawno również prezes Orlenu Igor Chalupec. Płocka spółka chce konkurować z rosyjsko-amerykańskim konsorcjum w staraniach o Możejki. - Zdajemy sobie sprawę z pozycji, jaką mogą mieć w tego typu negocjacjach rosyjskie spółki naftowe - powiedział nam wczoraj rzecznik prasowy Orlenu Dawid Piekarz. - Ale dopóki transakcja sprzedaży Możejek nie zostanie zamknięta, nadal będziemy zainteresowani zakupem tej firmy.

Dodajmy, że wśród zainteresowanych litewską spółką jest również rosyjsko-brytyjski TNK-BP i rosyjski Gazprom oraz KazMunaiGaz z Kazachstanu.