No dobrze, ale minister skarbu podkreśla, że po upublicznieniu PGNiG Skarb Państwa nadal sprawuje kontrolę nad spółką.
I co z tego. Już dzisiaj ci ludzie mówią, że udział Skarbu Państwa w PGNiG może spaść do 51%, a nawet 30%, a więc, o jakiej kontroli mówimy? Wróćmy jednak na chwilę jeszcze do spraw przesyłu. Otóż w tej ofercie mówiono, że nie można przekazać całego majątku przesyłowego, bo wymagało to zgody obligatariuszy i banków. W prospekcie można jednak znaleźć informację, że tę przeszkodę usunięto. Z podobną manipulacją mieliśmy do czynienia w przypadku udziałów PGNiG w EuRoPol GAZ. Zarząd twierdził, że nie może przekazać tych akcji do Gaz Systemu, bo w myśl umowy spółki Rosjanie będą mieć prawo pierwokupu tych papierów. To przecież ewidentna nieprawda. W polsko-rosyjskiej umowie państwowej przewidziano, że w przypadku wszelkich zmian organizacyjnych, państwo polskie ma prawo wyznaczyć następcę prawnego, na którego przejdą prawa do akcji. Po co te kłamstwa? O co tu chodzi? Nie wiem. Dla mnie jest to przejaw cynizmu i korozji państwa.
Czy można poprawić tę prywatyzację? Czy pomysł - forsowany przez przyszłych koalicjantów PO i PiS - znacjonalizowania aktywów przesyłowych, ma szanse powodzenia?
Wszystkie transakcje zawarte z naruszeniem prawa są nieważne. O tym jednak może rozstrzygać sąd. Według mnie, są jednak do tego mocne przesłanki. Celem emisji PGNiG było pozyskanie pieniędzy na cele rozwojowe i odtworzeniowe w kwocie 1,5 mld zł. W tym celu państwo zgodziło się oddać część władzy nad spółką. Warunkiem jest jednak rzetelne wyliczenie wartości firmy, bo w innym razie naraża się Skarb Państwa na straty. A z tym mieliśmy właśnie do czynienia. Naszym zdaniem, całe PGNiG jest dużo więcej warte, co potwierdza suma wartości jego części. A trzeba pamiętać, że polski rynek jest bardzo rozwojowy, więc wartość części dystrybucyjnej znacznie wzrośnie. Zaniżono, i to znacznie, korzyści, jakie będą płynąć ze zwiększenia wydobycia ropy i gazu w Polsce. W ten sposób - sprzedając akcje na giełdzie - pozbawiono Skarb Państwa znacznych dochodów, które trafią teraz do prywatnych akcjonariuszy.
Domyślam się, że nie kupił Pan akcji PGNiG.
Nie, choć pan Kossowski namawiał mnie, abym zapisał się na akcje, podobnie moje firmy.
Dlaczego? Mógł Pan przecież zarobić w ciągu kilku tygodni 35%.
Nie interesuje mnie taki zarobek. Nie mam zamiaru firmować swoim nazwiskiem tego, co zrobiono przy prywatyzacji PGNiG.
Dziękuję za rozmowę.