Od trzech lat tendencję wzrostową notowań Pekao przerywają w miarę regularne, silne korekty. Od początku 2003 r. wystąpiły cztery fale spadkowe (nie licząc ostatniej), które za każdym razem przeceniły bank o kilkanaście procent. Odległość między kolejnymi szczytami hossy wynosiła najczęściej 7-8 miesięcy. Największą - 11 miesięcy - zanotowano w drugiej połowie ub.r.

Mimo wczorajszej pokaźnej zwyżki nie da się wykluczyć, że fala spadkowa rozpoczęta we wrześniu jeszcze trwa. Na razie nie udało się odrobić nawet połowy wcześniejszych strat. Rozsądnie byłoby wstrzymać się z kupnem akcji do momentu pokonania wrześniowego szczytu (187 zł). Z kolei posiadacze walorów banku mogą spać spokojnie do chwili, gdy przebity zostanie ostatni dołek (155,5 zł).