Od wtorku w Krajowym Rejestrze Sądowym znowu widnieje Elektrim Telekomunikacja jako właściciel 48% udziałów PTC (nie ma w nim Elektrimu, który wpisano w lutym, a teraz ten wpis anulowano).

W czwartek Citibank, należący, obok Deutsche Banku, do największych instytucji obsługujących Polską Telefonię Cyfrową, wystosował do niej pismo dotyczące zmian w zarządzie. Z jednej strony zapewnił, że będzie respektował treść wpisów ujawnionych w rejestrze przedsiębiorców (teraz widnieje w nim ET), w szczególności wpisy dotyczące składu zarządu. Z drugiej spytał, czy wszystkie osoby ujawnione obecnie w rejestrze (są tam m.in. Bogusław Kułakowski i Martin Schneider, którzy złożyli rezygnację) mogą nadal reprezentować firmę. Instytucja nadal nie jest pewna, kto ma to prawo, a kto nie. - Sąd poinformowano o rezygnacjach. Pytanie, dlaczego ich nie uwzględnił - skomentował Witold Pasek, rzecznik PTC. Według niego, pismo Citibanku nie oznacza, że instytucja przestała honorować zlecenia "nowego" zarządu (z udziałem osób popieranych przez Elektrim), a jedynie zadaje pytania.

W piątek Elektrim, którego przedstawiciele nadal pracują w zarządzie PTC, wezwał Elektrim Telekomunikację (stara się wejść do siedziby operatora Ery) o podporządkowanie się wyrokowi Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu. Sędziowie stwierdzili w nim, że Elektrim był i jest właścicielem 48% udziałów PTC.