Elektrim długo czekał na tę rozprawę. W ubiegłym tygodniu minął rok od dnia, gdy Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu orzekł, że konglomerat zawsze był i jest udziałowcem Polskiej Telefonii Cyfrowej. Zgodnie z procedurą, wyrok rozstrzygający 5-letni spór o to, kto jest właścicielem 48% udziałów operatora, musiał uznać polski sąd. Zrobił to w lutym tego roku. Jednak Elektrim Telekomunikacja - kontrolowana przez Vivendi Universal firma, która przez ostatnich kilka lat figurowała wśród udziałowców PTC - wniósł apelację, domagając się, aby pozwolono mu brać udział w postępowaniu uznaniowym. W maju przyznano mu to prawo. Od tego momentu Elektrim i ET czekały, aż sąd wyznaczy datę drugiego posiedzenia, na którym zajmie się wiedeńskim orzeczeniem.
Jeśli sąd uzna wyrok, Elektrimowi uda się go wykonać, a pozostałe strony (ET i Deutsche Telekom) uznają jego prawa, sytuacja konglomeratu się poprawi. Jeśli udziały w PTC przestaną być przedmiotem sporu, Elektrim będzie mieć szansę uregulowania zobowiązań wobec obligatariuszy (np. zaciągając na ten cel kredyt pod zastaw udziałów).
Losy giełdowej firmy zależą teraz od kalendarza i terminu rozprawy upadłościowej, która odbędzie się na wniosek obligatariuszy firmy. Według doniesień prasowych, sąd ma go rozpatrzyć w drugiej połowie grudnia.
Po decyzji polskiego sądu uznaniowego, przez 10 miesięcy Elektrim figurował w papierach rejestrowych PTC jako właściciel 48% udziałów. Od 15 listopada to miejsce znowu należy do ET.
Elektrim nie skomentował wczoraj doniesień rzecznika PTC.