8 grudnia kurs Lubawy ustanowił historyczny rekord - 45 zł. Miało na to wpływ kilka czynników: dobre dane finansowe, planowana - bardzo zyskowna - sprzedaż części aktywów, przejmowanie innych firm i - zwłaszcza ostatnio - pomysł głównego akcjonariusza Krzysztofa Fijałkowskiego na podział akcji w stosunku 1 do 10. Od tego czasu jednak notowania się obsuwały - do wczoraj. Nie pomogły im zapewne komunikaty o sprzedaży na szczycie przez nadzorcę (nadzorców?) w sumie około 30 tys. akcji po 40-44 zł. W ostatnich dniach zniżka przybrała na sile. W środę za akcje producenta namiotów i kamizelek kuloodpornych płacono 32,5 zł. To o 28% mniej niż na górce, ale z drugiej strony - jeszcze na początku listopada cena wynosiła około 17-18 zł, co oznacza, że na środowym zamknięciu była o ponad 80% wyższa.

Mimo to na zniżkę zareagował zarząd. W specjalnym oświadczeniu odniósł się do "ostatnich wydarzeń związanych z wahaniami notowań". Zapewnił, że nie ma do nich żadnych podstaw i że sytuacja finansowa przedsiębiorstwa jest bardzo dobra. Na dowód podał wyniki przedsiębiorstwa po 11 miesiącach. Przychody wyniosły w tym czasie 18,9 mln zł, a zysk netto 3,6 mln zł. Na koniec października było to odpowiednio 15,8 mln zł i 3,3 mln zł, a po trzech kwartałach 11,1 mln zł i 2,1 mln zł. Inwestorzy dowiedzieli się też, że zysk brutto grupy kapitałowej od stycznia do 20 grudnia sięgnął około 5,8 mln zł.

Zarząd zapewnił, że działalność gospodarcza spółki jest prowadzona tak, jak dotychczas i że firma na bieżąco wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań. W innym oświadczeniu poinformował z kolei, że Lubawa - ukarana przez KPWiG karą w wysokości 150 tys. zł z powodu uchybień w raportach finansowych - zwróci się do Komisji o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Wczorajszą sesję kurs zakończył na poziomie 34,9 zł (+7,4%).