O nieprawidłowościach, które miały ponoć wystąpić przy prywatyzacji PGNiG, warszawską Prokuraturę Okręgową powiadomiła na początku września firma Bartimpex. Prokuratorzy decyzję, czy wszcząć (czy też umorzyć) śledztwo, mieli podjąć pod koniec października. Termin był przekładany kilka razy: ostatnio deklarowali, że poinformują o tym jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Sprawdziliśmy. Ciągle trwają tzw. czynności sprawdzające. Prokuratorzy nadal analizują dokumenty przekazane przez ministerstwo skarbu (dotyczące procesu restrukturyzacji i prywatyzacji PGNiG), które wpłynęły pod koniec listopada i na początku grudnia. - Decyzja nie zapadnie wcześniej niż w styczniu. Prokurator prowadzący sprawę musi przestudiować dokumentację przekazaną przez resort skarbu - powiedział nam wczoraj Maciej Kujawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Przypomnijmy, że Bartimpex zarzuca, iż przed ofertą publiczną doszło do zaniżenia wartości PGNiG (odpowiadał za nią zarząd spółki), przez co Skarb Państwa za tanio podzielił się władzą z nowymi inwestorami. Poszło głównie o wycenę 48% akcji spółki STG EuRoPol Gaz, operatora polskiego odcinka gazociągu jamalskiego, w którym Bartimpex ma również pośrednio udziały (według MSP ostrożna wycena dokonana przez zarząd była prawidłowa). Zdaniem Bartimpeksu, w wycenie PGNiG nie uwzględniono korzyści ze zwiększenia krajowego wydobycia gazu i ropy naftowej, a także wzrostu popytu na gaz ziemny w Polsce.