Poziom dostaw gazu do Puław zmniejszono 1 stycznia wieczorem, z powodu konfliktu między Rosją a Ukrainą. Według zapewnień Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, Puławy były jedyną polską firmą, która ucierpiała na skutek gazowego zamieszania. - Ograniczenia wynikały nie tyle ze zmniejszenia dostaw gazu, a konieczności zmiany kierunku przepływu gazu w systemie - wyjaśniała nam w poniedziałek Małgorzata Przybylska, rzecznik prasowy PGNiG. Dodała, że po ustabilizowaniu się sytuacji spółka zamierza znieść ograniczenia, jakie nałożyła na Puławy. Już po południu sytuacja zaczęła powoli wracać do normy.
Jak poinformowało PGNiG, wczoraj rano przez punkt zdawczo-odbiorczy w Drozdowiczach przepływała już normalna ilość gazu z kierunku ukraińskiego. Oznacza to, że dobowa wielkość przesyłu wzrosła z 10,8 mln m3 do 14,6 mln m3 .
W tej sytuacji nie było już konieczności zwiększonego poboru gazu z podziemnych magazynów i PGNiG mogło przywrócić pełne dostawy tego surowca do zakładów w Puławach.
PGNiG poinformował też, że czasowe ograniczenie dostaw gazu nie miało negatywnego wpływu na wyniki finansowe spółki.
Puławy analizują właśnie sytuację i próbują określić swoje ewentualne straty. Spółka poinformowała jednak, że stosowana przez nią polityka dywersyfikacji dostaw surowca okazała się słuszna i pozwoliła w krytycznym momencie utrzymać produkcję na dotychczasowym poziomie. Przypomnijmy, że puławskie zakłady azotowe w listopadzie 2005 roku rozpoczęły przerób ciekłego amoniaku na nawozy, zastępując w ten sposób częściowo właśnie gaz. Zapowiedziała też wczoraj, że będzie kontynuować strategię dywersyfikacji dostaw surowców niezbędnych do produkcji.