We wrześniu ubiegłego roku Business Monitor International, brytyjska firma monitorująca rynek, podniósł prognozy cen ropy na kolejnych kilka lat. Do skorygowania w górę wcześniejszych szacunków skłoniły analityków wydarzenia z drugiego kwartału ubiegłego roku i wyciągnięte na tej podstawie wnioski. Najważniejszym problemem okazały się tzw. wąskie gardła i obawy, że zapasy globalnego przemysłu paliw i destylatów nie są wystarczające. Wobec tego, zamiast oczekiwanego spadku zapotrzebowania na ropę, popyt był nadal silny, a gdzieniegdzie pojawił się nawet niewielki wzrost. Obawy o zapasy nie rozwiały też odkrywane nowe złoża ani obietnice OPEC, która zwiększyła cele produkcyjne. Niewiele osób wierzyło, że organizacja będzie w stanie wypompować więcej surowca. I tak w drugim kwartale 2005 r. ceny nadal rosły, w III kwartale zyskały dodatkową siłę. W tej sytuacji BMI musiał zdecydować się na rewizję prognoz. Analityczna firma uznała też, że należy zrewidować szacunki na kolejne lata, bo warunki, które powodują, że ceny ropy są tak wysokie, raczej nie zmienią się w średnim terminie.
Według szacunków BMI, w 2005 r. za baryłkę ropy Brent płacono 52 USD (w 2004 r. tylko 38,2 USD), a Uralu - 47,9 USD (rok wcześniej 33,3 USD). W 2006 roku analitycy spodziewają się niewielkiego spadku cen, ale w dalszym ciągu, aż do 2008 r., będą one wyższe niż w 2004 r.
Podaż i popyt w regionie
W regionie Europy Środkowowschodniej (BMI zalicza tu także Rosję oraz takie kraje, jak Kazachstan czy Azerbejdżan) na poziom popytu i podaży ropy mają wpływ dwa czynniki. Po pierwsze, po wielu latach gwałtownej ekspansji w Rosji spada tempo wzrostu wydobycia. Analitycy uważają, że ta tendencja stanowi wsparcie ich dawno już powstałej koncepcji, że eksplozji wolumenu nie da się podtrzymać w długim terminie. Głównym powodem spadku tempa wzrostu wydobycia za naszą wschodnią granicą jest - według analityków - zawierucha wokół Jukosu, jeszcze niedawno lidera rynku. Inwestycje w tym segmencie rynku dusi również rosyjska polityka fiskalna. Tempo wzrostu produkcji ropy w regionie Europy Środkowowschodniej zależy również od potencjału krajów położonych wokół Morza Kaspijskiego i ich zdolności do wykonania prognoz oraz do osiągnięcia założonych celów. Ich potencjał - piszą analitycy BMI - jest niewątpliwy, ale wpływ czynników technologicznych, handlowych i politycznych może zahamować tempo ekspansji. Znak zapytania unosi się szczególnie nad Azerbejdżanem (w 2004 r. produkował 318 tys. baryłek dziennie).
BMI szacuje, że łączne wydobycie w regionie Europy Środkowowschodniej do końca 2009 r. ma sięgnąć 14,62 mln baryłek dziennie.