Reklama

Żółwi problem czas skończyć

Dotychczas tylko cztery polskie spółki opublikowały sprawozdania finansowe za czwarty kwartał, pokazując inwestorom, jaki był dla nich cały 2005 rok. Amerykańscy inwestorzy są w lepszej sytuacji. Tam około 50% firm z indeksu S&P500 poinformowało już o wynikach.

Publikacja: 31.01.2006 06:16

Wśród amerykańskich przedsiębiorstw są i takie, które kończą okres rozliczeniowy nietypowo, np. w listopadzie. Ale i one nie czekają z publikacją wyników. Podają dane w ciągu dwóch, trzech tygodni, choć mają na to, w zależności od wartości rynkowej akcji znajdujących się w wolnym obrocie, od 45 do 90 dni.

Na ostatni dzwonek

Spółki notowane w Warszawie masowo przekazują raporty w ostatnim możliwym terminie, zapisanym w rozporządzeniu ministra finansów z października ubiegłego roku. Dokument daje firmom 45 dni na wysłanie jednostkowego sprawozdania za ostatni kwartał roku obrachunkowego (liczone od jego zakończenia) i 60 dni, jeśli publikują sprawozdanie skonsolidowane. Znakomita większość notowanych na GPW spółek skwapliwie korzysta z najodleglejszych terminów. Nie bierze pod uwagę potrzeb inwestorów, dla których szybkość, z jaką dociera informacja, ma duże znaczenie. Ponad 50 firm opublikuje skonsolidowane sprawozdania 1 marca.

Dużo zależy od właściciela

Na razie na rynek trafiły sprawozdania za IV kwartał tylko czterech firm: Bytomia, PEP-u, Zetkamy, w piątek wieczorem - Mondi. Kilka spółek, w tym Bank Millennium, LPP i Kęty, podało wyniki wstępne, częściowo wychodząc z sytuacji obronną ręką.

Reklama
Reklama

Warto tu zauważyć, że PEP zdołał opublikować już zarówno raport jednostkowy, jak i skonsolidowany. Z kolei przykład Zetkamy (produkuje armaturę przemysłową) pokazuje, że duże znaczenie ma postawa właścicieli. Zarząd tej firmy nie ukrywał, że to akcjonariuszowi zależało na szybkim wysłaniu raportu na giełdę. Jak poinformował Leszek Jurasz, prezes Zetkamy, system funkcjonowania właściciela - Riverside (ma 63% akcji) - jest taki, żeby wszystkie należące do niego firmy w ciągu miesiąca od zakończenia okresu rozliczeniowego publikowały raport.

Głosy inwestorów

Zbigniew Jakubas, znaczący akcjonariusz kilku giełdowych spółek, jest zdania, że dla przejrzystości i efektywności rynku firmy powinny publikować sprawozdania w ciągu 21-30 dni. I to niezależnie od tego, czy stanowią grupę. - Wiadomo, że są firmy, które mają słabe wyniki i odwlekają publikację w nieskończoność, żeby jak najpóźniej je pokazać - mówi inwestor. Przyznaje jednak, że sam nie patrzy w kalendarz firm z własnego portfela (m.in. Optimus czy WSiP).

- Oczywiście, im informacja spływa szybciej, tym jest bardziej wartościowa - przyznaje Mariusz Adamiak, dyrektor inwestycyjny w Pioneer Pekao Investment Management. Ale, jego zdaniem, najważniejsze jest, aby spółka mieściła się w przepisowych terminach, i aby wszyscy inwestorzy otrzymywali rzetelną i wyczerpującą informację jednocześnie.

- Niewątpliwie, że im odstęp między końcem np. kwartału a publikacją raportu jest krótszy, tym lepiej. To poprawia przejrzystość rynku. Życzyłbym sobie, aby raporty pojawiały się między 4. a 6. tygodniem od zamknięcia okresu rozrachunkowego - mówi Michał Szymański, członek zarządu PTE Commercial Union. Dodaje, że jest to szczególnie istotne przy niepewnej sytuacji spółki, branży czy gospodarki.

Swój kamyk do ogródka emitentów wrzuca też Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. - Uwagi, że nasze firmy wysyłają sprawozdania za późno, później niż to robią firmy np. w USA, pojawiają się od czasu do czasu. Jest coś nie tak. Chciałbym usłyszeć jednak, co na ten temat ma do powiedzenia Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, czyli same spółki - mówi. Choć - według niego - większy problem stanowi jakość sprawozdań przesyłanych przez niektóre firmy.

Reklama
Reklama

Wśród inwestorów indywidualnych są jednak i tacy, którym sytuacja mocno przeszkadza. Podkreślają, że spółki, które 19 dnia każdego miesiąca muszą raportować do GUS, nie są w stanie wcześniej publikować sprawozdań kwartalnych. Raporty roczne czasem pojawiają się w lipcu i dane w nich zawarte znacznie różnią się od tych po czterech kwartałach. Czy warto ponosić ten koszt?

Rafał Chwast

prezes Stowarzyszenia

Emitentów Giełdowych

Trzeba obiektywnie przyznać, że nie należymy do rynków, gdzie sprawozdania finansowe spływają szybko. Liderami pod tym względem są japońskie spółki, które już kilka dni po zakończeniu roku publikują raporty. To efekt bardzo dobrze opracowanych procedur tzw. zamykania wstępnego sprawozdań. Powstają one de facto w ostatnich tygodniach roku, a firma wówczas nie wykonuje żadnych operacji. To koszt, który ponosi i można się zastanawiać, czy polskie firmy mogą sobie na to pozwolić. Szybsze raportowanie to również koszt rozbudowanego zespołu księgowego. Pytanie, czy warto go ponosić, jeśli firma dobrze komunikuje się z rynkiem.

Abstrahując od tej kwestii, sądzę, że sytuacja będzie się stopniowo poprawiać. Zmiany przyspieszy zapewne unijna dyrektywa o przejrzystości, która wejdzie w życie w styczniu 2007 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama