Przypomnijmy, wówczas przez punkt zdawczo-odbiorczy w Drozdowiczach przepływało 10,8 mln m3 na dobę (zamiast 14,6 mln m3 normalnie).
Ograniczenia jeszcze raz
Kolejna fala ograniczeń dotknęła polskich przedsiębiorstw przed dwoma tygodniami. 22 stycznia PGNiG zmniejszył przesył do pięciu największych klientów przemysłowych. Ograniczenia wahały się od 0,5 do nawet 4,1 mln m3 na dobę. Ale nawet one nie były wystarczające, by pokryć deficyt gazu w systemie. Wynikał on z większego zużycia paliwa przez odbiorców prywatnych i przemysłowych (głównie na ogrzewanie), a także mniejszych dostaw z kierunku wschodniego, głównie z Ukrainy.
Od 26 stycznia do końca miesiąca Operator Systemu Przesyłowego Gaz System wprowadził, na podstawie znowelizowanego rozporządzenia Rady Ministrów dodatkowe ograniczenia, które dotknęły ponad 100 firm (m.in. hut, zakładów ceramicznych). Dzięki tym ruchom, dobowe zużycie było niższe o 5,1-6,5 mln na dobę.
Skutki jeszcze nieznane
Firmy, które wciąż otrzymują mniej gazu, na razie nawet nie oszacowały, jakie mogą być tego skutki finansowe. Marek Sieprawski, rzecznik Puław, mówił dwa tygodnie temu, że jeśli ograniczenia potrwają tydzień, nie powinny spowodować większych strat dla firmy. - Nie podsumowaliśmy jeszcze skutków ograniczeń z pierwszych dni stycznia - powiedział nam wczoraj.