Reklama

Najlepiej zarządzana spółka w 2005 roku nominacje

Kryteria: bardzo dobre, rosnące wyniki finansowe, wysoka rentowność, racjonalna polityka kosztowa, konsekwentne umacnianie pozycji rynkowej, konkurencyjna przewaga nad innymi firmami z branży, trafne inwestycje, spójna, przynosząca efekty strategia rozwoju

Publikacja: 08.02.2006 13:53

CCC

Konsekwentna realizacja ambitnych celów, w tym znacząca poprawa wyników i szybki rozwój sieci sklepów - to główne osiągnięcia zarządu CCC, spółki zajmującej się produkcją i handlem butami.

Grupa CCC zadebiutowała na giełdzie na początku grudnia 2004 r. Po przeszło dwunastu miesiącach cena akcji wzrosła prawie o 214%. To reakcja inwestorów na rozwój sieci handlowej, bardzo dobre wyniki i interesujące plany na przyszłość.

Spółka konsekwentnie realizowała cele emisji, w tym zwłaszcza mówiący o rozwoju sieci własnych placówek działających pod marką CCC. Od grudnia 2004 r. do końca ubiegłego roku ich liczba wzrosła z 68 do około 110. Według danych z września, w sumie z placówkami działającymi na zasadzie franczyzy grupa ma już około 230 salonów. Ilościowo udział Grupy CCC w bardzo rozdrobnionym polskim rynku producentów obuwia jest szacowany na 2,5%, a w rynku sprzedaży detalicznej - na 5,5%. Poza Polską CCC sprzedaje też w Czechach, gdzie ma 9 sklepów.

Firma zapowiada uruchomienie w tym roku sieci butików z drogim włoskim obuwiem. Planuje ekspansję za granicą, między innymi w Rosji. Chce tam w ciągu kilku lat otworzyć około 50 sklepów. Pierwsze trzy placówki mają powstać w Moskwie. Jeśli plany się powiodą, oznaczać to będzie z pewnością dalszą poprawę wyników grupy.

Reklama
Reklama

Akcjonariuszy cieszy z pewnością duża dynamika wzrostu. W III kwartale grupa wypracowała 8,55 mln zł zysku netto - o 226% więcej niż przed rokiem. Przychody zwiększyły się o 14%, do 76,3 mln zł. Najprawdopodobniej spółka przekroczyła podwyższone w sierpniu prognozy na 2005 r., które mówiły o 330 mln zł skonsolidowanej sprzedaży, 48,6 mln zł zysku operacyjnego i 37,1 mln zł zysku netto.

Dariusz Miłek, prezes i większościowy akcjonariusz, wyjaśnia sukces firmy przyjętym modelem biznesu. - Sami produkujemy buty, sami je importujemy, np. z Chin, i sami je sprzedajemy. Przejmujemy w ten sposób wszystkie marże - mówi.

Getin Holding

Spółka rozwija się w oszałamiającym tempie, a należący do niej Getin Bank jest jednym z najszybciej rosnących banków w Polsce.

Po 1,5 roku działania Getin Bank zajął szóste miejsce pod względem wartości udzielonych kredytów hipotecznych. Stało się to m.in. dzięki stworzeniu osobnej marki i sieci sprzedaży - co zaczęła też naśladować konkurencja. Aktywa spółki w ciągu 11 miesięcy 2005 r. wzrosły o 36%, do 6,4 mld zł. Zwrot na kapitale (ROE) na koniec listopada ub.r. wyniósł 18,7%. Relacja kosztów do dochodów (C/I) osiągnęła poziom 55,3% i jest to jeden z najlepszych wskaźników w sektorze. Rosnące zyski bank wypracowuje mimo znaczących inwestycji. Leszek Czarnecki, prezes Getin Banku i główny akcjonariusz Getin Holding, uważa, że głównym zadaniem banków jest przynoszenie zysków i troska o interesy akcjonariuszy. A klienci to "środek do celu". Klienci najwyraźniej jednak nie obrażają się na prezesa Czarneckiego. Z kolei inwestorom dewiza z pewnością bardzo się podoba. Zaufali oni wrocławskiemu biznesmenowi i płacą za akcje Getin Holding coraz więcej. Kapitalizacja spółki wzrosła w ciągu minionego roku niemal 3,5-krotnie (przy czym liczba akcji wzrosła o blisko 70%).

Szybko powiększa się też holding. Do dwóch banków przejętych w 2004 r., w 2005 r. dołączył Wschodni Bank Cukrownictwa, a także dwie spółki pośrednictwa finansowego Open Finance i Fiolet. Grupa oferuje więc już usługi bankowe, leasingowe, faktoringowe, ma też rozbudowaną sieć pośredników. W tym roku Getin zaskoczy rynek innowacyjną ofertą WBC, który ma być bankiem dla zamożnych klientów, działającym na zasadzie otwartej platformy - oferującej produkty konkurentów. Powodzenie projektu z pewnością zainteresuje nie tylko inwestorów, ale również branżę. Czy na tym na razie wrocławski biznesmen poprzestanie?

Reklama
Reklama

- Niezwykły talent Leszka Czarneckiego do pomnażania pieniędzy swoich i inwestorów sprawia, że nie można wykluczyć, iż niedługo pojawią się nowe pomysły, które zwielokrotnią wartość aktywów holdingu

Grupa Lotos

Niewątpliwie do osiągnięcia przez Grupę Lotos w 2005 roku bardzo dobrych wyników finansowych (zysk netto ma sięgnąć 644 mln zł) istotnie przyczyniła się znakomita koniunktura na światowym rynku. Ale ubiegłoroczny sukces spółki to także efekt skutecznego zarządzania.

Grupa Lotos to "ten mniejszy" na polskim rynku paliwowym. Jednak to właśnie zeszłoroczny debiutant na GPW i beniaminek wśród blue chipów należy dziś do ulubieńców giełdowych analityków. Podkreślają przede wszystkim to, że spółka wdraża program zwiększenia mocy przerobowych gdańskiej rafinerii. W opinii Tomasa Pletsera z Erste Banku, nowe inwestycje powinny w przyszłości pomóc koncernowi znacząco zwiększyć zyski.

Dodajmy do tego inne zeszłoroczne projekty Grupy Lotos: zakup dwóch konkurencyjnych sieci stacji benzynowych (Esso i Slovnaftu) "przesunął" spółkę na mocną drugą pozycję na krajowym rynku detalicznym.

Ważną decyzją przedsiębiorstwa było też przejęcie firmy Petrobaltic (dzięki czemu Lotos zyskał dostęp do złóż ropy i gazu) oraz trzech rafinerii: Jasło, Czechowice i Glimar. Rozpoczętą w ubiegłym roku ich restrukturyzację należy zapisać jako kolejny plus na koncie zarządu koncernu. Dodajmy jeszcze, że dziś na bazie jednej z tych rafinerii Lotos zamierza produkować biokomponenty do oleju napędowego.

Reklama
Reklama

Indykpol

Spółka wie, jak pozyskiwać pieniądze z europejskich funduszy. Jest pod tym względem - jeśli chodzi o wsparcie inwestycji związanych bezpośrednio z produkcją - giełdowym liderem.

Firmy wchodzące w skład grupy kapitałowej Indykpolu, największego przetwórcy mięsa indyczego w kraju, zawarły z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa 16 umów o dofinansowanie z Sektorowego Programu Operacyjnego. Ich wartość to 35,47 mln zł. Grupa zapewniła sobie wsparcie dla projektów inwestycyjnych o łącznej wartości blisko 71 mln zł. - Dotacje wykorzystaliśmy na poprawę warunków sanitarnych oraz zwiększenie konkurencyjności przedsiębiorstwa. Bez nich też realizowalibyśmy nasz program. Jednak dopłaty zwiększyły zdolności inwestycyjne spółki. Dzięki nim jesteśmy 2-3 lata przed konkurencją - tłumaczy Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.

2005 r. był dla grupy najlepszy w historii - rekordowy pod względem przychodów i wyniku netto. W drugiej części roku firmie nie sprzyjały silny złoty i obawy przed ptasią grypą. Spółka zabezpiecza się jednak od ryzyka, zawierając transakcje terminowe na walutach. W 2005 r. miała z nich zyski.

Firma w połowie 2005 r. zaryzykowała, otwierając - razem ze swoim akcjonariuszem - restaurację "Złoty Indyk" w Warszawie. Jeżeli pilotażowy projekt uda się, jest gotowa na uruchomienie kolejnych lokali.

Reklama
Reklama

Choć ten rok będzie trudniejszy dla Indykpolu, według niektórych analityków, grupa jest w stanie jeszcze poprawić wyniki.

PBG

Wzrost przychodów i zysków o kilkadziesiąt procent oraz powiększenie grupy o cztery podmioty - to tylko niektóre wydarzenia z życia PBG w 2005 roku. A to nie koniec przejęć ani dynamicznej poprawy wyników - obiecuje zarząd.

Gdy PBG wchodziło na giełdę, niewielu inwestorów wiedziało, czym dokładnie spółka się zajmuje. Niewielu też wówczas spodziewało się, że specjalizacja w budowie instalacji dla wydobycia i przesyłu gazu oraz ropy naftowej może zapewnić dynamiczny wzrost wartości spółki.

Zastrzyk gotówki, wydanej m.in. na przejęcia firm, pozwolił PBG rozbudować grupę kapitałową i zaistnieć również w segmencie budownictwa związanym z ochroną środowiska i hydrotechniką. To właśnie na tym rynku oczekiwane są miliardowe inwestycje współfinansowane z funduszy Unii Europejskiej.

Reklama
Reklama

W 2005 roku spółka kierowana przez Jerzego Wiśniewskiego udowodniła kolejny raz, że potrafi z nawiązką wywiązać się z obietnic, mówiących o kilkudziesięcioprocentowym wzroście przychodów i zysków.

Szefowie PBG i analitycy twierdzą, że to dopiero początek dynamicznego rozwoju firmy. Marzeniem Jerzego Wiśniewskiego jest stworzenie czołowej grupy budowlanej z kapitałem polskim. Inwestorzy już teraz stawiają jego przedsiębiorstwo w ścisłej czołówce - kapitalizacja PBG przekroczyła miliard złotych i dorównuje wartości rynkowej największych grup budowlano-inżynieryjnych notowanych na GPW: Budimeksu i Polimeksu-Mostostalu Siedlce.

W połowie 2004 r. PBG wyemitowało akcje po 32 zł. W tym nie miało problemów ze sprzedażą papierów po 92 zł. Szkoda tylko, że inwestorzy poznali cenę emisyjną nowych akcji dopiero po ustaleniu prawa poboru.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama