Reklama

Ropa będzie drożeć

Cena ropy naftowej jest teraz o ok. 5% niższa niż na początku stycznia, a w II kwartale surowiec ten zazwyczaj tanieje. W ostatnich dniach pojawiło się jednak kilka prognoz zapowiadających wzrost cen ropy w tym roku.

Publikacja: 18.02.2006 07:35

Najbardziej pesymistyczne dla odbiorców tego surowca okazały się prognozy japońskich specjalistów. 80 USD za baryłkę w III kwartale spodziewa się Sumitomo Corp., trzeci co do wielkości japoński gracz na rynku surowcowym. Szef analityków tej firmy Keiichi Sano przyczyn tak znacznego wzrostu cen ropy upatruje we wzmożonym popycie w Chinach spowodowanym dynamiką tamtejszej gospodarki.

Winne Chiny

Cena ropy jest teraz trzykrotnie wyższa niż w 2001 r. Walnie przyczynił się do tego właśnie chiński popyt. Chiny zajmują teraz drugie miejsce na świecie po Stanach Zjednoczonych pod względem zużycia ropy. Zużycie energii tylko w ub.r. wzrosło tam o 13,5%. Żywiołowy rozwój transportu towarów, motoryzacji czy wreszcie komunikacji lotniczej powoduje wzrost zużycia paliw o kilkadziesiąt procent rocznie. W tym roku tempo wzrostu chińskiej gospodarki ma wynieść 8,5% - podał pod koniec stycznia tamtejszy urząd statystyczny.

Nie bez znaczenia dla cen ropy będzie też dalszy, wciąż duży wzrost amerykańskiej gospodarki i obserwowane już, a także zapowiadane przyspieszenie w Japonii, która wszystkie potrzebne surowce importuje.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy w najnowszej prognozie przewiduje, że w tym roku tempo wzrostu światowej gospodarki wyniesie ok. 4,5%. Po stronie popytu wszystko zatem przemawia za tym, że K. Sano ma rację. Chyba że znowu przecenił znaczenie Chin. Ten sam analityk we wrześniu ub.r. prognozował, że w I kw. br. baryłka ropy będzie kosztowała 80-90 USD i uzasadniał to stale rosnącym popytem w Chinach. Tymczasem w listopadzie ub.r. chiński import był o 7,1% mniejszy niż rok wcześniej, a w grudniu o 6,9%. Tamtejsze rafinerie mniej kupowały, bo władze wprowadziły ograniczenia wzrostu cen produktów i rafinerie nie mogły bez końca przerzucać na klientów coraz wyższych kosztów zakupu ropy. Podobnej interwencji nie można wykluczyć i w tym roku.

Reklama
Reklama

Pesymizm Japończyków

Wszyscy analitycy prognozy wzrostu cen ropy uzasadniają też od strony podażowej. Mitsui & Co., druga co do wielkości japońska spółka z rynku surowcowego, przewiduje nawet, że baryłka ropy może w sierpniu zdrożeć do 96 USD, gdyż huragany znowu spowodują zmniejszenie wydobycia i przetwórstwa ropy w USA oraz utrudnią import tego surowca z Wenezueli. Pesymizm Japończyków wynika zapewne również z tego, że ten kraj jest największym odbiorcą ropy z Iranu, a właśnie tam upatruje się w tym roku możliwych zakłóceń w dostawach. Iran wznowił bowiem program nuklearny wbrew ostrzeżeniom USA, Izraela i UE, które obawiają się zbudowania tam bomby atomowej. Rada Bezpieczeństwa ONZ przystąpi do rozważania tej kwestii po 6 marca. Jeśli zdecyduje się na nałożenie na Iran sankcji gospodarczych, to Teheran zapowiada wstrzymanie lub ograniczenie dostaw ropy na światowy rynek. A w styczniu produkował 3,89 mln baryłek dziennie, co dało mu drugie miejsce w OPEC.

Niebezpieczny Iran

W jeszcze czarniejszych barwach niż Japończycy, problem wzrostu cen ropy widzi Peter Brookes, specjalista z waszyngtońskiej Heritage Foundation. Uważa on, że ewentualna wojna w Iranie może być znacznie trudniejsza i dłuższa niż interwencja w Iraku, a jej skutkiem będzie wzrost ceny ropy na światowych rynkach do 200 USD za baryłkę.

Innym kłopotliwym regionem jest Nigeria, największy afrykański producent ropy. Potwierdziły to piątkowe wydarzenia. Rebelianci walczący o wyzwolenie delty Nigru dali spółkom wydobywającym tam ropę czas do północy na opuszczenie tego regionu. Wcześniej zdarzały się już ataki na pracowników tych spółek i akty sabotażu na instalacjach wydobywczych i przesyłowych, co zmuszało zagraniczne koncerny do przerywania produkcji i eksportu ropy. Tym bardziej wystraszyła inwestorów deklaracja "totalnej wojny" - jak określili to rebelianci - i ropa zdrożała o ponad dolara ocierając się na londyńskiej giełdzie o barierę 60 USD za baryłkę.

Keiichi Sano uważa też, że o ok. 20 USD zawyża cenę ropy wzmożony popyt spekulacyjny ze strony funduszy hedgingowych i emerytalnych, szukających w inwestycjach surowcowych większego zwrotu dla powierzonego im kapitału.

Reklama
Reklama

Na "problem irański" wskazują także analitycy z Banku Centralnego Australii, którzy wskazują na to, że jeszcze w pierwszej połowie roku cena ropy może podskoczyć do 75 USD za baryłkę.

Również Citigroup powołuje się na zagrożenia ze strony Iranu oraz Wenezueli uzasadniając nimi prognozowaną przez siebie średnią cenę ropy na bieżący rok na poziomie 60 USD. Byłaby ona zatem o ponad 7% wyższa niż w 2005 r. Morgan Stanley, trzeci w Stanach Zjednoczonych dom maklerski, opublikował właśnie swoją prognozę cen ropy naftowej i to na najbliższe trzy lata. W tym roku średnia cena tego surowca miałaby wynieść 57,5 USD za baryłkę, o 15% więcej niż firma ta spodziewała się poprzednio. Później ma być już tylko lepiej. Średnią cenę 55 USD Morgan Stanley przewiduje na przyszły rok i 50 USD na 2008 r.

Rosjanie zmieniają

założenia

Podobne są również oficjalne prognozy rosyjskiego rządu. - Średnia cena ropy naftowej w tym roku może wynieść 55 USD - powiedział przed tygodniem minister finansów Federacji Rosyjskiej Alieksiej Kudrin. Według niego, średnia cena w styczniu i pierwszej dekadzie lutego sięgnęła już 50 USD.

Oznacza to bardzo istotną zmianę w stosunku do założeń, jakie przyjęto przy konstruowaniu budżetu na 2006 rok. Rosyjskie władze uznały wówczas, że przeciętna cena ropy będzie wynosić zaledwie 40 USD za baryłkę.

Reklama
Reklama

Powszechne zatem jest przekonanie, że ropa będzie drożała, mimo że jej zapasy w USA o 12% przekraczają pięcioletnią średnią. A przed nami drugi kwartał, kiedy to na półkuli północnej kończy się sezon grzewczy, a jeszcze nie zaczynają się wakacje i zużycie ropy spada. Zazwyczaj spadają też ceny, ale nieznacznie, bo wykorzystując nieco mniejszy popyt spółki zamykają rafinerie na okresowe przeglądy i remonty.

Przy spodziewanym wzroście gospodarczym popyt na ropę będzie się stale zwiększał, a rezerwy produkcyjne w krajach OPEC ma już tylko Arabia Saudyjska. Wzrost dostaw z Rosji, największego spoza OPEC eksportera, ma być w tym roku mniejszy niż 5% odnotowane w ub.r.

W poniedziałek do Moskwy jedzie delegacja Iranu. Jeśli odrzuci ofertę Kremla, by uran dla irańskich elektrowni był wzbogacany w Rosji, sprawa irańskiego programu nuklearnego trafi pod obrady Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jeśli Rada nałoży sankcje, mogą sprawdzić się najbardziej pesymistyczne prognozy.

Prognozy Orlenu

Miesiąc temu największy polski koncern paliwowy Orlen przedstawił uaktualnioną wersję swojej strategii. Zmieniono w niej m.in. założenia makroekonomiczne, w tym także dotyczące cen ropy. Według analityków Orlenu, w 2006 i 2007 roku ropa Brent będzie... tanieć. O ile średnia cena w ubiegłym roku wynosiła 56,63 USD, to w tym ma to być już tylko 53 USD, a w przyszłym zaledwie 38,25 USD.

Reklama
Reklama

Przypomnijmy, że przed rokiem, gdy Orlen prezentował pierwszą wersję strategii, zarząd koncernu zakładał, że średnia cena ropy Brent w 2006 roku wynosić będzie 31,8 USD, a w kolejnych latach - 29,60 USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama