W tym roku Pekao i BPH spodziewają się dalszej poprawy wyników. - Jeśli sytuacja makroekonomiczna i polityczna będzie stabilna, to bank ma tak dobre fundamenty, że w tym roku zyski, jak i przychody na pewno będą lepsze niż w 2005 r. - zapowiedział Józef Wancer, prezes BPH, który po przejęciu banku przez UniCredito, mniej otwarcie niż wcześniej prezentuje finansowe plany spółki.
- Konserwatywnie zakładamy, że wzrost tegorocznego zysku netto będzie jednocyfrowy - poinformał Luigi Lovaglio, wiceprezes Pekao.
Ankietowani przez agencję Reuters analitycy spodziewają się, że w 2006 roku zysk BPH wzrośnie do 1,162 mld zł, a Pekao do 1,688 mld zł. Zwiększenia wyników oba banki upatrują w dalszym dynamicznym wzroście sprzedaży kredytów głównie gotówkowych oraz hipotecznych. Choć Pekao szacuje, że po ponad 40-proc. wzroście sprzedaży kredytów hipotecznych w 2005 r., teraz dynamika wyniesie ok. 20%. Bank liczy też na kontynuację wzrostu aktywów funduszy inwestycyjnych, które w 2005 r. powiększył o połowę.
W IV kwartale 2005 r. Pekao udało się zarobić 406 mln zł, a BPH 311 mln zł. Cały rok zakończyli wynikami odpowiednio 1 535 mln zł (o 23% więcej niż przed rokiem) i 1027 mln zł (o 33% wyższym niż w 2004 r.). Analitycy spodziewali się w każdym przypadku ok. 20 mln zł mniej.
Bezpośredni konkurenci i jednocześnie potencjalni uczestnicy fuzji, do której dąży kontrolujący obie spółki UniCredito - zdaniem analityków - w minionym roku pokazali wyniki bez zarzutu. - Można je podsumować krótko. Mimo zawirowań wokół fuzji, banki idą do przodu i mają coraz lepsze rezultaty. Jedyna różnica to to, że tempo wzrostu wolumenów w IV kwartale w Pekao przyspieszyło, podczas gdy w BPH nieco przyhamowało - uważa Marcin Materna z DM Millennium.