W poniedziałek Wilno odwiedził Uzakbaj Karabalin, prezes koncernu KazMunajGaz, który uczestniczy w przetargu na akcje Możejek. Zdaniem przedstawiciela kazachskiej spółki Olega Libmana, była to robocza wizyta, zorganizowana ze wspólnej inicjatywy. Karabalin miał m.in. po raz kolejny potwierdzić zainteresowanie zakupem rafinerii.
- Poznaliśmy stanowisko kazachskiego koncernu, wcześniej już znaliśmy stanowisko Jukosu. Teraz pora na podjęcie decyzji - powiedział po rozmowach, cytowany przez agencję Interfax, szef litewskiego rządu. Później poinformował dziennikarzy, że władze zdecydowały się same odkupić akcje Możejek od Rosjan. Jak napisał wczoraj litewski dziennik "Lietuvos Rytas", papiery te miałyby być odsprzedane później KazMunajGazowi.
KazMunajGaz pożyczy
Na przejęcie od Jukosu pakietu 53,7% papierów rafinerii Litwini mogą potrzebować 1,2 mld USD, czyli ponad 3,4 mld litów. Rząd może zaciągnąć kredyt w wysokości 3 mld litów, a brakującą kwotę miałby pożyczyć od... Kazachów. Ci ostatecznie staliby się właścicielem ponad 70% akcji Możejek, bo wraz z pakietem należącym dziś do Jukosu mieliby również przejąć 20% papierów, które są własnością litewskiego rządu.
Orlen non grata