Jednym ze skutków sporów wokół posiedzenia Komisji Nadzoru Bankowego, dotyczącego zgody na fuzję BPH i Pekao, jest przyspieszenie prac nad projektem ustawy o supernadzorze. Ma on przejąć obowiązki KPWiG, KNUiFE, GINB oraz KNB. Jak powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz, projekt ma trafić pod obrady rządu już w ten wtorek. Co ciekawe, w planie pracy rządu jest mowa, że projekt będzie omawiany dopiero w kwietniu.
Tymczasem Europejski Bank Centralny, poproszony o opinię przez polski resort finansów, skrytykował niektóre założenia projektu. Przede wszystkim zwrócił uwagę, że odsunięcie NBP od organu nadzorującego rynek finansowy jest niezgodne z europejskimi standardami. Według EBC, należy NBP pozostawić kontrolę nad instytucjami kredytowymi.
Zastrzeżenia budzi też zaplanowane w projekcie przekazanie całego nadzoru w ręce jednej osoby, czyli prezesa UNF. Co prawda, prezesowi ma pomagać piętnastoosobowy komitet doradczy, ale EBC twierdzi, że mimo wszystko takie rozwiązanie jest sprzeczne z obowiązującymi w całej Unii Europejskiej zasadami. Lepszym rozwiązaniem byłoby postawienie na czele nowego urzędu ciała kolegialnego. Część jej członków powinien delegować lub wybierać bank centralny.
Na zalety kolegialności w podejmowaniu decyzji przez urzędy nadzoru zwrócił uwagę Dirk Witteveen, jeden z pięciu dyrektorów wykonawczych Holenderskiego Banku Centralnego, sprawujący nadzór nad tamtejszymi instytucjami emerytalnymi i ubezpieczeniowymi.
- Nie można budować instytucji, które są większe od państwa i nie wolno kreować osób, które stają się większe od tych instytucji - stwierdził w trakcie konferencji, zorganizowanej przez KNUiFE.