Włoska grupa bankowa UniCredito, która za zgodą Unii Europejskiej połączyła się z niemieckim HVB, chce połączyć swe lokalne spółki - Bank Pekao SA z Bankiem BPH SA. Ale polski rząd wbrew decyzji Unii fuzji nie chce, bo jak deklaruje, obawia się nadmiernej koncentracji i zwolnień, które pójdą w ślad za połączeniem 2. i 3. banku na rynku. Politycy zwiększają presję na nadzór bankowy, który w środę ma się zebrać, by zająć się zgodą na prawo wykonywania przez UniCredito głosów z akcji BPH - zgoda ta to krok w kierunku fuzji. Rząd atakuje prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP), który wykluczył z posiedzenia komisji przedstawiciela Ministerstwa Finansów, oskarżanego o stronniczość. Premier oświadczył we wtorek, że chciałby wysłać na posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) prokuratora, by sprawdzić, czy komisja działa zgodnie z prawem. Dziś zbierze się też Sejm, by zająć się powołaniem komisji śledczej do spraw działalności NBP. "Niezależność rządu została naruszona przez prezesa NBP, a Komisja Nadzoru Bankowego podjęła decyzję niezgodną z interesem państwa" - powiedział Kazimierz Marcinkiewicz w radiowych Sygnałach Dnia.
CO NA TO UNIA EUROPEJSKA
Za szefem NBP ujął się Europejski Bank Centralny i Unia Europejska, która zarzuciła Polsce protekcjonizm. "Zachowanie niezależności banków centralnych w Europie jest obowiązkiem wynikającym z traktatu. (...) Będziemy popierać tych wszystkich, którzy stoją na straży niezależności banku centralnego" - powiedział komisarz do spraw polityki gospodarczej i walutowej Unii Europejskiej Joaquin Almunia, zaniepokojony atakami na Balcerowicza. Przewodniczący pracom unijnych ministrów finansów Karl-Heinz Grasser z Austrii powiedział, że cała sprawa pachnie protekcjonizmem, a Polska najwyraźniej nie dojrzała do Europy.
Dla rynków finansowych, znajdujących się pod presją ze względu na odpływ kapitału z regionu w stronę rynków rozwiniętych, gdzie rosną stopy procentowe, zamieszanie w Polsce jest kolejnym argumentem przeciwko inwestowaniu nad Wisłą. Złoty oscyluje wokół najsłabszego poziomu od listopada ubiegłego roku. Giełda traci, a na niej kursy banków. "To co się dzieje jest niezwykle niepokojące. Jeśli ataki rządu na niezależność NBP będą trwały, poważnie rozważymy rewizję naszej prognozy dla polskiego rynku w dół" - powiedział analityk z Danske Bank w Kopenhadze Lars Christensen.
Spadek zaufania do Polski może zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu.