gdzie indeks towarów CRB naruszył bardzo silne wsparcie na 200 sesyjnej
średniej, a po drugie z rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji
rosnącej na poziomy (4,79% czyli aż 0,25% więcej niż na początku marca)
najwyższe od 2004 roku.
Dokładnie te same czynniki, które prowadziły przecenę w pierwszej połowie
marca, stały się w ostatnim tygodniu impulsem do silnego odreagowania.
Zaczęło się od rynku surowców, gdzie dołek ustanowiony został już 10 marca,
a w ostatni poniedziałek i wtorek rozpoczęło się dynamiczne odbicie.
Dotyczyło to zarówno ropy, jak i miedzi, a jak wiadomo ceny właśnie tych
surowców mają największy wpływ na notowania WIG20. Ropie wciąż pomagają
niepokoje wokół Iranu, a wzrosty cen miedzi napędzały m.in. dane o niskich
zapasach i imporcie Chin. W środę do pozytywnych czynników dołączyły
amerykańskie obligacje, gdzie po publikacji Beżowej Księgi i danych o
lutowej inflacji (CPI) zanotowaliśmy największy od sierpnia zeszłego roku
spadek rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji.
W Beżowej Księdze Fed zaskoczył inwestorów stwierdzeniem, że koszty pracy
nie ulegały większym zmianom, a ceny na poziomie detalicznym rosły w
umiarkowanym tempie. Takie stwierdzenia dla rynków finansowych są dość
oczywiste - presja inflacyjna jest niska, a perspektywa mocniejszych
podwyżek stóp procentowych znacznie się oddaliła. CPI poniżej prognoz ten To samo w
przypadku indeksu aktywności sektora przetwórczego w rejonie Filadelfii
(Philadelphia Fed), gdzie subindeks cen (prices paid) spadł do 17,2 pkt.
wobec 33 pkt. w lutym. W ostatnich pięciu miesiącach subindeks spadł
gwałtownie aż 50 pkt. osiągając poziomy nie widziane od 2003 roku. Wszystko
to bardzo wyraźnie pokazuje, że presja inflacyjna słabnie, a podwyżki stóp
procentowych przynoszą pożądany efekt bez nadmiernego schłodzenia
gospodarki. Oczywiście nawet tak dobre dane nie uchronią inwestorów przed
kolejną podwyżką i to już w marcu (27/28) na pierwszym posiedzeniu pod
przewodnictwem Ben Bernanke. Ale w kolejnych miesiącach polityka monetarna w
USA stoi już pod znakiem zapytania.
Jak bardzo ten tydzień zmienił oczekiwania inwestorów widać nie tylko przez
pryzmat rentowności obligacji, ale też na Fed Fund Futures, które na
początku tygodnia szansę na majową kolejną podwyżkę stóp w USA (do 5,0%)
wyceniały na 100%, a po serii wspomnianych wyżej danych wycena wskazywała na
jedynie 65% prawdopodobieństwo tej podwyżki. Konsensus odnośnie końca cyklu
zaostrzenia polityki monetarnej również przesunął się z poziomu 5,25% na
5,0%.
Dla potwierdzenia byczych argumentów prowadzących do odreagowania GPW w
końcówce mijającego tygodnia należałoby jeszcze zwrócić uwagę na nowe
rekordy hossy na S&P500 i Dow Jones. Oba indeksy systematycznie od wtorku
poprawiały szczyty hossy, co nie pozostało bez znaczenia dla globalnych
rynków akcji. Na wykresie Dow Jones doszło nawet do naruszenia górnego
ograniczenia klina zwyżkującego kreślonego już ponad 2 lata. Powody każdy
znajdzie inne, a ja uparcie od wielu tygodni podkreślam nietypowe zachowanie
sentymentu i choćby tylko ten argument wystarcza do takiej siły
amerykańskich indeksów. Mimo coraz wyższych poziomów i poprawiania szczytów
hossy optymizm systematycznie spada, co dla kontrarian jest mocno byczym
argumentem. W ostatnim tygodniu mimo bardzo dynamicznych wzrostów liczba
niedźwiedzi w ankiecie Investors Intelligence wzrosła do 33% z 31,3% a
liczba byków tylko nieznacznie spadła z 42,7% do 42,3%. 2 miesiące temu 18
stycznia było to odpowiednio 22,2% i 57,3%. Naprawdę zadziwiający i bardzo
rzadko spotykany w USA brak wiary we wzrosty, które dzięki temu od początku
roku wspinają się po "ścianie strachu", co wspiera rynki akcji na całym
świecie.
Jak widać po analizie rynku surowców, stóp procentowych, czy rynku akcji,
światowe parkiety są naczyniami połączonymi i każda znacząca zmiana na
wymienionych wyżej rynkach natychmiast odbija się na warszawskim parkiecie.
Przynajmniej na obecnym etapie, gdy korelacja z rynkami regionu jest tak
duża, a realny wpływ polityków nie tak znaczący. Potwierdzeniem tego niech
będzie analiza przepływów środków największych globalnych funduszy
inwestycyjnych na podstawie danych zebranych przez firmę Emerging Portfolio,
która monitoruje dziesięć tysięcy funduszy inwestujących aktywa w wysokości
około 5 bilionów USD. Po wzroście rentowności amerykańskich obligacji i
wyraźnie słabszym miesiącu wszystkich emerging markets doszło do małego
przełomu i to zaraz po tym, jak fundusze zanotowały rekordowy napływ
środków. W tygodniu kończącym się 15 marca po raz pierwszy w tym roku
fundusze inwestujące na rynkach wschodzących zanotowały odpływ kapitałów.
Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w listopadzie zeszłego roku. Z
wpłaconych w tym roku do 8 marca 20,9 mld USD inwestorzy stracili lub
wypłacili 700 mln USD. Przy aktywach w tych funduszach 255 mld USD nie jest
to kwota wprowadzająca nerwowość wśród zarządzających, ale niewątpliwie jest
przełomem w postrzeganiu rynków wschodzących. Przed wypłatami uchroniły się
wności
amerykańskich obligacji i równie silnym odreagowaniem na rynkach
wschodzących, co będzie sprzyjać inwestycjom w regionie. Proszę więc na
razie odpływ środków traktować jako incydent, a nie trwałą zmianę tendencji.
Ale jednocześnie bardzo poważna to przestroga dla giełdowych byków, gdy
kierunek przepływu globalnego kapitału jest w stanie zmienić się tak szybko.
Na koniec przydałoby się napisać coś o sporze rządu z NBP, choć temat mocno
zgrany, a faktyczny wpływ na GPW na razie pozostaje niewielki. Zwolennicy
prezesa NBP dalej przytaczać będą ograniczony zakres kompetencji KNB i
konieczność trzymania się litery prawa, a druga strona brak argumentów
zastępuje medialną siłą i wyrachowaniem. Ja zwrócę tylko uwagę, że tak jak
KNB ma zdefiniowane cele swojego działania i skutecznie je realizuje, tak
samo politycy z książkowej definicji Maksa Webera "dążą do władzy", a w tym
wypadku cel uświęca środki. Każdy robi swoje, choć koniecznie należy tutaj
odróżniać patriotyzm od "patridiotyzmu".
Swój neutralny stosunek do rynku podtrzymałem na początku tekstu. Ten
tydzień nie powinien służyć jego zmianie, gdyż po serii danych makro brak
jest istotnych publikacji na rynkach zachodnich, a z krajowych poznamy tylko
sprzedaż detaliczną i bezrobocie. Po inflacji i produkcji przemysłowej nie
może to zmienić rynkowego konsensusu zakładającego brak obniżek stóp
procentowych na marcowym posiedzeniu RPP. WIG20 pozostanie na razie w
obszarze tegorocznej konsolidacji. Niedźwiedziom w wybiciu dołem
przeszkadzać będzie trwające odreagowanie na amerykańskich obligacjach i
rynku surowców, a bykom fakt, że po ostatnich zawirowaniach wyraźnie słabnie
apetyt na ryzyko inwestowania w aktywa rynków zaliczanych do emerging
markets.
[email protected]