Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 19.03.2006 12:55

Marek Pryzmont

Już po pierwszych sesjach w 2006 r. WIG20 znalazł poziom równowagi.

Konsolidacja w bardzo wąskim obszarze trwa już trzeci miesiąc. Ekstrema

wyznaczone zostały w przeciągu zaledwie kilku sesji na przełomie stycznia i

lutego. Tak wąski obszar wahań indeksu wyraźnie kontrastuje z rekordową

Reklama
Reklama

zeszłoroczną zmiennością i wystawia cierpliwość inwestorów na ciężką próbę.

Na rynku terminowym taki trend boczny jest dla wielu inwestorów bardziej

zgubny niż nawet najmocniejsza bessa. W czasie jego trwania bardzo

gwałtownie i często trochę przesadnie zmieniają się rynkowe nastroje, a samo

tylko zbliżenie się do górnego lub dolnego ograniczenia konsolidacji budzi

nadmierne emocje, niestety często także wśród analityków.

Reklama
Reklama

Ja nie mam się czym chwalić, ani z czego tłumaczyć, bo na początku marca

porzuciłem inwestorów w potrzebie i jakże wygodnie usiadłem okrakiem na

giełdowej barykadzie zmieniając na "neutralny" stosunek do rynku, którego

losy w ostatnich tygodniach są pod silnym wpływem notowań surowców, oraz

rentowności amerykańskich obligacji. Na obu z tych rynków sytuacja zmienia

się teraz jak w kalejdoskopie, a większość emerging markets stara się te

Reklama
Reklama

ruchy przekładać na poziomy giełdowych indeksów. Oczywiście te wiadomości

zza Oceanu są zdecydowanie mniej medialne niż wojna rządu z NBP i część

inwestorów może odnieść mylne wrażenie, że rynki finansowe koncentrują się

raczej na lokalnych wydarzeniach. Błędna byłaby to diagnoza, bo ze

wszystkich rynków regionu to właśnie GPW najszybciej odzwierciedlała

Reklama
Reklama

wszystkie zmiany na amerykańskim rynku długu i na rynku surowców, nie bacząc

na skalę politycznego zamieszania. Politykę trzeba uważnie śledzić, bo w

pewnym momencie może faktycznie stać się kluczowym czynnikiem wpływającym

na GPW (gdyby w maju były wybory), ale póki co wywołuje więcej emocji, niż

faktycznego trwalszego przełożenia na kursy akcji.

Reklama
Reklama

Żeby oceniać zachowanie GPW należy najpierw odnieść je do wspomnianych wyżej

rynków. Trwająca od początku marca wyprzedaż na GPW wyhamowała w piątek 10

marca, a ustanowione wtedy minimum WIG20 kosmetyczne poprawione zostało w

ostatni wtorek 14 marca strasząc inwestorów wybiciem poza ramy tegorocznej

konsolidacji. Obawy te wynikały po pierwsze z zachowania rynku surowców,

Reklama
Reklama

gdzie indeks towarów CRB naruszył bardzo silne wsparcie na 200 sesyjnej

średniej, a po drugie z rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji

rosnącej na poziomy (4,79% czyli aż 0,25% więcej niż na początku marca)

najwyższe od 2004 roku.

Dokładnie te same czynniki, które prowadziły przecenę w pierwszej połowie

marca, stały się w ostatnim tygodniu impulsem do silnego odreagowania.

Zaczęło się od rynku surowców, gdzie dołek ustanowiony został już 10 marca,

a w ostatni poniedziałek i wtorek rozpoczęło się dynamiczne odbicie.

Dotyczyło to zarówno ropy, jak i miedzi, a jak wiadomo ceny właśnie tych

surowców mają największy wpływ na notowania WIG20. Ropie wciąż pomagają

niepokoje wokół Iranu, a wzrosty cen miedzi napędzały m.in. dane o niskich

zapasach i imporcie Chin. W środę do pozytywnych czynników dołączyły

amerykańskie obligacje, gdzie po publikacji Beżowej Księgi i danych o

lutowej inflacji (CPI) zanotowaliśmy największy od sierpnia zeszłego roku

spadek rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji.

W Beżowej Księdze Fed zaskoczył inwestorów stwierdzeniem, że koszty pracy

nie ulegały większym zmianom, a ceny na poziomie detalicznym rosły w

umiarkowanym tempie. Takie stwierdzenia dla rynków finansowych są dość

oczywiste - presja inflacyjna jest niska, a perspektywa mocniejszych

podwyżek stóp procentowych znacznie się oddaliła. CPI poniżej prognoz ten To samo w

przypadku indeksu aktywności sektora przetwórczego w rejonie Filadelfii

(Philadelphia Fed), gdzie subindeks cen (prices paid) spadł do 17,2 pkt.

wobec 33 pkt. w lutym. W ostatnich pięciu miesiącach subindeks spadł

gwałtownie aż 50 pkt. osiągając poziomy nie widziane od 2003 roku. Wszystko

to bardzo wyraźnie pokazuje, że presja inflacyjna słabnie, a podwyżki stóp

procentowych przynoszą pożądany efekt bez nadmiernego schłodzenia

gospodarki. Oczywiście nawet tak dobre dane nie uchronią inwestorów przed

kolejną podwyżką i to już w marcu (27/28) na pierwszym posiedzeniu pod

przewodnictwem Ben Bernanke. Ale w kolejnych miesiącach polityka monetarna w

USA stoi już pod znakiem zapytania.

Jak bardzo ten tydzień zmienił oczekiwania inwestorów widać nie tylko przez

pryzmat rentowności obligacji, ale też na Fed Fund Futures, które na

początku tygodnia szansę na majową kolejną podwyżkę stóp w USA (do 5,0%)

wyceniały na 100%, a po serii wspomnianych wyżej danych wycena wskazywała na

jedynie 65% prawdopodobieństwo tej podwyżki. Konsensus odnośnie końca cyklu

zaostrzenia polityki monetarnej również przesunął się z poziomu 5,25% na

5,0%.

Dla potwierdzenia byczych argumentów prowadzących do odreagowania GPW w

końcówce mijającego tygodnia należałoby jeszcze zwrócić uwagę na nowe

rekordy hossy na S&P500 i Dow Jones. Oba indeksy systematycznie od wtorku

poprawiały szczyty hossy, co nie pozostało bez znaczenia dla globalnych

rynków akcji. Na wykresie Dow Jones doszło nawet do naruszenia górnego

ograniczenia klina zwyżkującego kreślonego już ponad 2 lata. Powody każdy

znajdzie inne, a ja uparcie od wielu tygodni podkreślam nietypowe zachowanie

sentymentu i choćby tylko ten argument wystarcza do takiej siły

amerykańskich indeksów. Mimo coraz wyższych poziomów i poprawiania szczytów

hossy optymizm systematycznie spada, co dla kontrarian jest mocno byczym

argumentem. W ostatnim tygodniu mimo bardzo dynamicznych wzrostów liczba

niedźwiedzi w ankiecie Investors Intelligence wzrosła do 33% z 31,3% a

liczba byków tylko nieznacznie spadła z 42,7% do 42,3%. 2 miesiące temu 18

stycznia było to odpowiednio 22,2% i 57,3%. Naprawdę zadziwiający i bardzo

rzadko spotykany w USA brak wiary we wzrosty, które dzięki temu od początku

roku wspinają się po "ścianie strachu", co wspiera rynki akcji na całym

świecie.

Jak widać po analizie rynku surowców, stóp procentowych, czy rynku akcji,

światowe parkiety są naczyniami połączonymi i każda znacząca zmiana na

wymienionych wyżej rynkach natychmiast odbija się na warszawskim parkiecie.

Przynajmniej na obecnym etapie, gdy korelacja z rynkami regionu jest tak

duża, a realny wpływ polityków nie tak znaczący. Potwierdzeniem tego niech

będzie analiza przepływów środków największych globalnych funduszy

inwestycyjnych na podstawie danych zebranych przez firmę Emerging Portfolio,

która monitoruje dziesięć tysięcy funduszy inwestujących aktywa w wysokości

około 5 bilionów USD. Po wzroście rentowności amerykańskich obligacji i

wyraźnie słabszym miesiącu wszystkich emerging markets doszło do małego

przełomu i to zaraz po tym, jak fundusze zanotowały rekordowy napływ

środków. W tygodniu kończącym się 15 marca po raz pierwszy w tym roku

fundusze inwestujące na rynkach wschodzących zanotowały odpływ kapitałów.

Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w listopadzie zeszłego roku. Z

wpłaconych w tym roku do 8 marca 20,9 mld USD inwestorzy stracili lub

wypłacili 700 mln USD. Przy aktywach w tych funduszach 255 mld USD nie jest

to kwota wprowadzająca nerwowość wśród zarządzających, ale niewątpliwie jest

przełomem w postrzeganiu rynków wschodzących. Przed wypłatami uchroniły się

wności

amerykańskich obligacji i równie silnym odreagowaniem na rynkach

wschodzących, co będzie sprzyjać inwestycjom w regionie. Proszę więc na

razie odpływ środków traktować jako incydent, a nie trwałą zmianę tendencji.

Ale jednocześnie bardzo poważna to przestroga dla giełdowych byków, gdy

kierunek przepływu globalnego kapitału jest w stanie zmienić się tak szybko.

Na koniec przydałoby się napisać coś o sporze rządu z NBP, choć temat mocno

zgrany, a faktyczny wpływ na GPW na razie pozostaje niewielki. Zwolennicy

prezesa NBP dalej przytaczać będą ograniczony zakres kompetencji KNB i

konieczność trzymania się litery prawa, a druga strona brak argumentów

zastępuje medialną siłą i wyrachowaniem. Ja zwrócę tylko uwagę, że tak jak

KNB ma zdefiniowane cele swojego działania i skutecznie je realizuje, tak

samo politycy z książkowej definicji Maksa Webera "dążą do władzy", a w tym

wypadku cel uświęca środki. Każdy robi swoje, choć koniecznie należy tutaj

odróżniać patriotyzm od "patridiotyzmu".

Swój neutralny stosunek do rynku podtrzymałem na początku tekstu. Ten

tydzień nie powinien służyć jego zmianie, gdyż po serii danych makro brak

jest istotnych publikacji na rynkach zachodnich, a z krajowych poznamy tylko

sprzedaż detaliczną i bezrobocie. Po inflacji i produkcji przemysłowej nie

może to zmienić rynkowego konsensusu zakładającego brak obniżek stóp

procentowych na marcowym posiedzeniu RPP. WIG20 pozostanie na razie w

obszarze tegorocznej konsolidacji. Niedźwiedziom w wybiciu dołem

przeszkadzać będzie trwające odreagowanie na amerykańskich obligacjach i

rynku surowców, a bykom fakt, że po ostatnich zawirowaniach wyraźnie słabnie

apetyt na ryzyko inwestowania w aktywa rynków zaliczanych do emerging

markets.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama