Z 245,4 mld forintów zysku (ok 3,63 mld zł) osiągniętego w 2005 r., spółka planuje przeznaczyć na dywidendę 35 mld forintów (ok. 518,6 mln zł). W przeliczeniu na jedną akcję daje to ok. 325 forintów (ok. 4,81 zł.), podczas gdy z zysku za 2004 r. spółka wypłaciła 165 forintów dywidendy na walor (1,48 zł). Dokładna wysokość dywidendy w przeliczeniu na akcję będzie zależała od liczby posiadanych akcji własnych. Spółka ma opcję zakupu 10 proc. akcji własnych od węgierskiego Skarbu Państwa i 6,9 proc. od BNP Paribas.
- Liczyliśmy na nieco niższą dywidendę, w wysokości ponad 200 forintów. Ale widać, że spółka zmierza do realizacji celu wyznaczonego w długoterminowych planach - ocenił Tomas Pletser, analityk Erste Securities. Przedstawiona pod koniec ubiegłego roku nowa strategia zakłada, że do 2010 r. wypłacana dywidenda osiągnie poziom globalnych konkurentów MOL-a, czyli ok. 30-40 proc. zysku. Jeśli walne zgromadzenie, które zbierze się 27 kwietnia, zaakceptuje propozycje zarządu, to w tym roku dywidenda będzie stanowić nieco ponad 14 proc. zysku netto.
- Oczekujemy, że w przyszłym roku spółka może również podwoić wypłacaną dywidendę na akcję - szacuje Pletser (dałoby to ok. 650 forintów na papier). Dodał, że informacja o wysokości proponowanej za ubiegły rok dywidendy powinna być raczej neutralna dla kursu akcji spółki. W środę papiery MOL-a wyceniano w Budapeszcie na 21 900 forintów (wzrost o 1,6 proc.). Na warszawskim parkiecie za akcję spółki płacono 314 zł, po spadku o 0,8 proc.
Węgierski koncern znacznie zwiększył wysokość wypłacanej dywidendy już po raz drugi z rzędu. Wcześniej przez 5 lat spółka wypłacała co roku 55 forintów na papier, przeznaczając większą część zysków na ekspansję w regionie. Od 2001 roku MOL wydał na akwizycje ponad 1 mld USD, przejmując firmy na Słowacji, w Rumunii i Chorwacji.