Pojawiające się informacje prasowe pogrążyły w piątek kurs Agory. Akcje wydawcy "Gazety Wyborczej" straciły 4,8 proc. i kosztowały pod koniec dnia 49,3. W ciągu sesji notowania zjechały nawet do 49 zł. Wolumen obrotu był niemal trzykrotnie wyższy niż na sesjach w marcu. Właściciela zmieniło nieco ponad 346,2 tys. walorów (średnia marcowa to 123 tys. papierów). Drugie tyle (369 tys.) przehandlowano w dziewięciu transakcjach pakietowych. Tu cena była wyższa: wyniosła 50,5 zł za akcję.
Rynek zaczyna wierzyć
- Spadki są ewidentnie związane z informacjami o dzienniku Axela, które jednak nie są nowe. Mówiło się wprawdzie, że Axel Springer Polska nie będzie wprowadzał nowej gazety, jeśli odkupi od Orkli udziały w wydawcy "Rzeczpospolitej", jednak już od jakiegoś czasu wiadomo, że ASP nie brał udziału w tym procesie - zaznacza Dorota Puchlew, analityk BDM PKO BP. - Kurs Agory spada, bo albo rynek o tym nie pamiętał, albo uwierzył w przedsięwzięcie konkurencji - dodaje.
Przygotowując się do odparcia ataku Axela, Agora najpierw wprowadziła na rynek "Nowy Dzień", który miał być tzw. gazetą środka: ani tabloidem, ani bezpośrednią konkurencją "Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej". Tytuł sprzedawał się jednak zdecydowanie gorzej, niż zakładały plany (grubo poniżej zapowiadanych 250 tys. egzemplarzy). Ruszył w połowie listopada, a w lutym Agora zdecydowała się go zamknąć. Zarząd zapowiedział wówczas, że spółka będzie się koncentrowała na obronie pozycji "Gazety".
Co się odwlecze...
Zamknięcie "Nowego Dnia", który przez półtora miesiąca wypracował ponad 27 mln zł straty operacyjnej, zostało ciepło przyjęte przez inwestorów. Kurs skoczył wtedy do góry, a wolumen obrotu sięgnął 792 tys. walorów. Z drugiej strony, decyzja doświadczonego wydawcy zachwiała pewnością Michała Sołowowa, który przygotowywał się do wprowadzenia ogólnopolskiej wersji "Życia Warszawy". Inwestor wycofał się z planów. Wkrótce potem na rynek trafiła informacja, że norweska Orkla bada możliwości wyjścia z medialnych aktywów, również polskich (Orkla ma 51 proc. udziałów w Presspublice, wydawcy "Rzeczpospolitej"). Spekulowano, że jednym z zainteresowanych będzie Axel Springer i dlatego odsunie w czasie albo zrezygnuje z wprowadzenia na polski rynek nowego tytułu.