Przedsiębiorstwo Produkcyjno- -Handlowe Kama zdobyło dwa dni temu intratny dwuletni kontrakt od Agencji Mienia Wojskowego. Na potrzeby wojska firma z Ostrowi Mazowieckiej uszyje spodnie, mundury i kapelusze polowe za ponad 50 mln zł (część produkcji zostanie zlecona podwykonawcom). Jest to o tyle istotne, że przejęciem Kamy - która jest jednym z czołowych krajowych producentów umundurowania dla wojska, policji, straży granicznej - zainteresowana jest giełdowa Lubawa. - Na razie prowadzimy wstępne rozmowy. Jesteśmy zainteresowani przejęciem co najmniej połowy udziałów - powiedział Witold Jesionowski, prezes Lubawy. Giełdowa spółka nie analizowała jeszcze ewentualnych kosztów przejęcia. - Jeśli miałoby dojść do transakcji, będziemy badać sytuację finansową tej firmy i jej wartość. Dopiero wówczas będziemy w stanie określić, ile jesteśmy gotowi zapłacić - dodał W. Jesionowski. Jego zdaniem, do przejęcia mogłoby dojść nie wcześniej niż za dwa miesiące.
W ramach realizowanej strategii Lubawa chce konsolidować firmy produkujące na rzecz służb mundurowych. Giełdowa spółka sama specjalizuje się w produkcji m.in. kamizelek kuloodpornych i namiotów wojskowych. Ostatnio przejęła firmę Milagro z Grudziądza, wytwarzającą łodzie ratunkowe i pneumatyczne oraz odzież przeciwchemiczną. Lubawa ma też blisko 10-proc. pakiet akcji Protektora, zajmującego się produkcją obuwia wojskowego i ochronnego. Grupa kapitałowa Lubawa chce zostać znaczącym graczem na rynku przetargów wojskowych, organizowanych przez MON i NATO. - Na razie biznesowa współpraca Lubawy i Kamy jest znikoma - stwierdził prezes Lubawy.
Wczoraj po serii ostrych spadków kurs Lubawy stracił tylko 2,5 proc. do 9,7 zł (przez trzy poprzednie sesje wartość kursu obniżyła się o około 30 proc.).