- Nasza spółka rozmawia z potencjalnymi dostawcami gazu - przyznał w rozmowie z PARKIETEM Mirosław Bachórski, prezes Polic. - Ale zarówno realność dostaw z tych źródeł, jak i szanse na wynegocjowanie istotnie niższych cen, niż te, które mamy w PGNiG, są bardzo małe - wyjaśnił. - Nie widzę interesu dla Polic w podpisywaniu umów handlowych, które nie gwarantującą dostaw ani niższej ceny - powiedział.
Klauzule poufności
Przypomnijmy, że kilka tygodni temu umowę na dostawy gazu z węgierską spółką ENFESZ podpisały Puławy. Prezes M. Bachórski przyznał, że podobnie jak w tamtym przypadku, każdy z potencjalnych partnerów, którzy zaproponowali dostawy, oferuje gaz z tego samego kierunku, czyli rosyjski. Czy wśród nich jest także ENFESZ? - Tego, oczywiście, nie mogę zdradzić. Obowiązują nas klauzule poufności - powiedział M. Bachórski. - Rozpatrujemy i analizujemy te oferty, ale one nie zaowocowały na razie zawarciem umów. Dotychczas podpisaliśmy porozumienia, które doprecyzowują ewentualne scenariusze dostaw - dodał. Przypomniał jednocześnie, że w Polsce nikt jeszcze nie sprowadził ani jednego metra sześciennego gazu poza istniejącym systemem. Jedną z przeszkód jest to, że Police, podobnie jak inne firmy, mają wciąż jedną umowę, dotyczącą zarówno zakupów, jak i dostaw gazu. - Sądzę, że na przełomie roku nastąpi rozdzielenie tych umów - stwierdził prezes zakładów.
Konieczna dywersyfikacja
Obroną przed skutkami podwyżek cen gazu, jakie PGNiG wprowadził 1 kwietnia, ma być dla Polic dywersyfikacja sprzedaży. - Będziemy rekompensować większe koszty poprzez wzrost cen naszych wyrobów - wyjaśnił M. Bachórski. Przyznał jednocześnie, że rynek nie zaakceptuje podwyżki, które w całości miałyby zrównoważyć wyższe ceny gazu. Dlatego Police nastawiają się na to, żeby wytwarzać więcej niż dotychczas produktów, które są bardziej rentowne, i mniej tych, które są mniej dochodowe.