Stopa zwrotu z akcji Handlowego, liczona od początku tego roku, plasuje tę spółkę niemal na końcu listy banków. Indeks WIG Banki wzrósł w tym czasie o ponad 23 proc., a w przypadku Handlowego było to niecałe 7 proc. Dobra koniunktura omija firmę i powoduje, że różnica między wyceną jej akcji i konkurentów powiększa się. Wszystko ze strachu przed właścicielami obligacji wymiennych na akcje, które odpowiadają 14,3 proc. walorów spółki. Tymczasem free float Handlowego wynosi 10,7 proc.
Nieznane intencje
Citigroup
Fundamentalnych powodów słabszej wyceny banku nie ma - twierdzą zgodnie analitycy. Wyniki spółki na koniec minionego roku były dobre. Nieźle też zapowiadają się rezultaty za I kwartał. Na początku roku bank sprzedał znaczące aktywa, co może powiększyć wynik netto o ok. 100 mln zł. Analitycy prognozują ok. 200 mln zł zysku za I kwartał, przy 139 mln zł w analogicznym okresie ub.r. Inwestorzy pozostają jednak niewzruszeni. Czy kurs wzrośnie, gdy Handlowy pokaże wyniki? - Okaże się, na ile silna jest obawa przed dodatkową podażą - mówi Artur Szeski z CDM Pekao.
Dobrym pomysłem na "wiszącą" nad rynkiem podaż akcji byłoby zorganizowanie dla zainteresowanych inwestorów book-buildingu na papiery należące do obligatariuszy. - Wszystko w rękach Citigroup - mówi analityk CDM. - Nie wiadomo jednak, jakie są intencje amerykańskiego inwestora - zaznacza Andrzej Powierża z BDM PKO. - Niewykluczone że Citigroup liczy, iż po zakończeniu programu 8 grudnia 2007 r. wykupi obligacje. Sprzedałby odpowiadające im akcje później, np. w zwykłej ofercie, licząc, że w tym czasie notowania istotnie wzrosną i na całej operacji sporo zarobi - dodaje analityk BDM. W wezwaniach w 2000 r. Citigroup kupował papiery banku po 70 zł.