Największego prywatnego inwestora na GPW z firmą, która buduje m.in. farmy wiatrowe, nie łączy nic. Ale uwaga! To całkowicie błędny wniosek. Rynek wie lepiej.

Myślami będąc już przy długim weekendzie, trochę zlekceważyłem piątkowe (28.04) komunikaty giełdowe PEP. Byłem naiwny! Skoncentrowałem się na nich ponownie dopiero w ostatni wtorek, kiedy kurs spółki zwariował (wzrost ok. 15 proc.). Rozpaczliwie szukałem powodu - dlaczego. Aż znalazłem odpowiedź. Zachowanie kursu PEP to nic innego jak kolejny klasyczny przykład tego, jak dużo magii ma w sobie nazwisko Karkosik. Odpowiedź na pytanie o wzrosty była w komunikatach o przebiegu WZA spółki. Firma podała, że do rady nadzorczej został warunkowo powołany Krzysztof Sędzikowski. Otóż to! To przecież prezes Boryszewa i Impexmetalu, a te należą do Romana Karkosika. Nie ma co rozważać ani analizować. Ten słynny Karkosik chce umieścić w PEP swoje oko, a w przyszłości, kto wie, może nawet kupi tę spółkę. A przecież każdy, nawet giełdowy leszcz wie, że z Karkosikiem można tylko zarobić.

Rynek nie przejął się tym, że Zbigniew Prokopowicz, szef rady nadzorczej PEP, zna się co najmniej od kilku lat z K. Sędzikowskim, chociażby ze wspólnej pracy w Świeciu. W tej spółce pełnili kolejno funkcję prezesów, w grupie kapitałowej Mondi pracowali razem dwa lata. Zamiast wierzyć, że jeden fachowiec skłonił do objęcia funkcji (warunkowo) w radzie kolegę fachowca, lepiej ufać, że to Karkosik chce przejmować. Bagatelizując fakt, że jeden z największych inwestorów obraca się w kompletnie innej branży.

Zresztą, nieważne. Istotne jest to, że kurs mocno wzrósł i cała rzesza inwestorów się cieszy. A jak wiadomo (sprawdzono klinicznie!) śmiech wydłuża życie i podobno poprawia urodę oraz kondycję. Koniec końców, znów spora część inwestorów będzie piękna, młoda, zdrowa i bogata. I w końcu o to w życiu chodzi.

Kończąc. Roman Karkosik stwierdził, że jego wejście do PEP to kompletna bzdura.