Kwartalny wynik płockiego koncernu był tym razem aż o 45 proc. niższy niż grupa uzyskała rok wcześniej. Przychody Orlenu wyniosły 11,33 mld zł, podczas gdy pierwszy kwartał ub. r. koncern zamknął sprzedażą 6,81 mld zł.
Zyski Orlenu nie zachwyciły analityków. Średnia oczekiwań rynkowych wynosiła 451 mln zł. Specjaliści spodziewali się w I kwartale wyniku netto w wysokości od 388 aż do 523 mln zł. Chcąc zapewne oszczędzić rynkowi wielkiego rozczarowania pod koniec ub. tygodnia zarząd Orlenu zakomunikował, że wyniki po I kwartale będą zbliżone do tych, jakie koncern uzyskał w ostatnim kwartale ub.r. Wówczas skonsolidowany zysk netto wyniósł 340,2 mln zł, a sprzedaż 12,97 mld zł. Efektem informacji podanej przed piątkową sesją była przecena akcji w ostatnim dniu tygodnia o prawie 4 proc. Wczoraj kurs Orlenu również spadał, jednak tylko o 2,5 proc. (do 59 zł), czyli znacznie mniej niż straciły blue chipy (WIG20 obniżył się aż 3,6 proc.).
Winna makroekonomia
- Wyniki są zdominowane przez bardzo niekorzystne otoczenie makroekonomiczne - wyjaśniał wczoraj prezes Orlenu Igor Chalupec. Marże rafineryjne były o 28 proc. niższe niż rok wcześniej, a średnia różnica między cenami ropy Brent i Ural (tzw. dyferencjał) - aż o 29 proc. To właśnie te dwa czynniki najgłębiej odcisnęły się na wynikach grupy. Spadek marż zmniejszył zysk operacyjny o 133 mln zł, dyferencjał zaś - o 138 mln zł. Trudne warunki pogodowe i napięta sytuacja na rynku gazu ziemnego, w tym również ograniczenia dostaw tego surowca, także nie pozostały bez wpływu na wyniki grupy Orlen.
Po stronie pozytywów należy zapisać: wzrost wolumenów sprzedaży zarówno w hurcie, jak i w detalu oraz większe wykorzystanie mocy produkcyjnych (wzrost do 92,8 proc.). Plusem dla grupy była konsolidacja wyników Unipetrolu (rok wcześniej spółka ta nie należała jeszcze do Orlenu). Czeski koncern miał w I kwartale 842 mln koron (116,5 mln zł) czystego zysku. Jego przychody wyniosły 20,1 mld koron (2,78 mld zł).