Początek roku był bardzo udany dla Comarchu. Sprzedaż powiększyła się w porównaniu z I kw. 2005 r., o 30 proc., do 96,5 mln zł. Wynik operacyjny wzrósł o 522 proc. do 9,5 mln zł, a netto o 1361 proc., do 15,4 mln zł. Różnica między zyskiem operacyjnym i netto wynika z faktu, że w rezultacie netto zaksięgowane jest 6 mln zł zysku ze sprzedaży pakietu akcji Interii. Rentowność operacyjna wzrosła do prawie 10 proc., z 2 proc. rok temu. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z I kwartału. Mogę zapewnić, że doskonały wynik nie został osiągnięty kosztem przyszłych kwartałów - zapewnił Janusz Filipiak, prezes Comarchu. Blisko jedna trzecia obrotów pochodziła ze sprzedaży eksportowej.
Zdaniem prezesa, kolejne kwartały dla krakowskiej spółki zapowiadają się całkiem nieźle. - Nasz portfel zamówień na 2006 r. ma wartość 305 mln zł i jest o połowę większy niż rok temu. Mamy zatem powody do optymizmu - stwierdził. Podtrzymał prognozę finansową na cały rok. Zakłada, że przychody Comarchu wzrosną do 530 mln zł, a zysk netto sięgnie 35 mln zł. To odpowiednio o 20 proc. i 30 proc. więcej niż w 2005 roku.
Plan w pozycji wyniku netto nie uwzględnia wpływu jednorazowych transakcji finansowych podobnych do przeprowadzonej w I kwartale - O ile jeszcze kilka miesięcy temu uważaliśmy, że postawiliśmy sobie poprzeczkę bardzo wysoko, to po wynikach I kwartału jesteśmy o wiele bardziej spokojni, że plan zostanie wypełniony - wskazał.
Przestrzegł przed nadmiernym optymizmem. - Mimo że chcieliśmy zmniejszyć tempo zatrudnienia, to liczba realizowanych kontraktów sprawiła, że dalej jest ono wysokie. To oznacza duże koszty, które nie pozostaną bez wpływu na wyniki - tłumaczył. Inwestorzy giełdowi bardzo entuzjastycznie podeszli do danych finansowych opublikowanych przez Comarch. Kurs zyskał we wtorek 9,6 proc. i osiągnął poziom 136,5 zł, najwyższy od marca 2000 r