Dotychczas siły Orlenu i dwóch jego regionalnych rywali: austriackiego koncernu OMV i węgierskiego MOL-a, były zrównoważone. Prawie takie same były zdolności przerobu ropy naftowej (między 21 a 23 mln ton rocznie) i bardzo zbliżone rezultaty finansowe: przychody między 12,3 a 15,6 mld USD i zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) na poziomie 2,1-2,7 mld USD. Jedynie jeśli chodzi o liczbę stacji benzynowych prymat płockiego koncernu był jednoznaczny: ponad 2,7 tys. placówek, wobec 2,45 tys. austriackiego OMV i zaledwie 830 - MOL-a. Przejęcie Możejek (wymaga jeszcze wielu pozwoleń m.in. Sejmu Litwy i Komisji Europejskiej) zasadniczo zmieni większość z tych parametrów.
Numer jeden w regionie
PKN po sfinalizowaniu transakcji stanie się liderem w środkowej Europie pod względem wielkości przerobu ropy naftowej oraz przychodów. Zdolności przetwórcze zakładów należących do grupy Orlen sięgną 31,7 mln ton rocznie, a skonsolidowane przychody - jeśli bazować na wynikach osiąg-
niętych przez płocki koncern i litewską spółkę w 2005 roku - przekroczą 17,2 mld USD. Austriacy z OMV będą polską grupę wyprzedzać jedynie pod względem EBITDA: Orlenowi zabraknie do ich wyniku niespełna 200 mln USD (niecałe 8 proc.).
Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji prezes PKN Igor Chalupec w dniu podpisania umowy zakupu 53,7 proc. akcji Możejek od Jukosu, wychwalał transakcję: - Jest ona korzystna dla Polski, bo wzmacnia się największa krajowa firma, ale i bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju - mówił. - Jest to też dobra transakcja dla rafinerii w Możejkach, która pozyskała długoterminowego inwestora gwarantującego jej rozwój - dodał I. Chalupec.