Reklama

Orlen lokalnym potentatem

Dzięki przejęciu kontroli nad litewską rafinerią w Możejkach, płocki koncern przegoni MOL oraz OMV i stanie się liderem regionalnego rynku

Publikacja: 30.05.2006 07:27

Dotychczas siły Orlenu i dwóch jego regionalnych rywali: austriackiego koncernu OMV i węgierskiego MOL-a, były zrównoważone. Prawie takie same były zdolności przerobu ropy naftowej (między 21 a 23 mln ton rocznie) i bardzo zbliżone rezultaty finansowe: przychody między 12,3 a 15,6 mld USD i zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) na poziomie 2,1-2,7 mld USD. Jedynie jeśli chodzi o liczbę stacji benzynowych prymat płockiego koncernu był jednoznaczny: ponad 2,7 tys. placówek, wobec 2,45 tys. austriackiego OMV i zaledwie 830 - MOL-a. Przejęcie Możejek (wymaga jeszcze wielu pozwoleń m.in. Sejmu Litwy i Komisji Europejskiej) zasadniczo zmieni większość z tych parametrów.

Numer jeden w regionie

PKN po sfinalizowaniu transakcji stanie się liderem w środkowej Europie pod względem wielkości przerobu ropy naftowej oraz przychodów. Zdolności przetwórcze zakładów należących do grupy Orlen sięgną 31,7 mln ton rocznie, a skonsolidowane przychody - jeśli bazować na wynikach osiąg-

niętych przez płocki koncern i litewską spółkę w 2005 roku - przekroczą 17,2 mld USD. Austriacy z OMV będą polską grupę wyprzedzać jedynie pod względem EBITDA: Orlenowi zabraknie do ich wyniku niespełna 200 mln USD (niecałe 8 proc.).

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji prezes PKN Igor Chalupec w dniu podpisania umowy zakupu 53,7 proc. akcji Możejek od Jukosu, wychwalał transakcję: - Jest ona korzystna dla Polski, bo wzmacnia się największa krajowa firma, ale i bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju - mówił. - Jest to też dobra transakcja dla rafinerii w Możejkach, która pozyskała długoterminowego inwestora gwarantującego jej rozwój - dodał I. Chalupec.

Reklama
Reklama

Grupa Lotos milczy

Kto może stracić na transakcji? Zdaniem analityków, zakup Możejek może być zagrożeniem dla krajowego konkurenta płockiej spółki, czyli Grupy Lotos. Michał Mierzwa z BRE Banku sugerował, że dzięki litewskiej rafinerii Orlen będzie mógł skuteczniej konkurować na północy Polski, czyli obszarze tradycyjnie leżącym w strefie wpływów gdańskiego koncernu.

Przedstawiciele Grupy Lotos nie chcieli wczoraj skomentować "Parkietowi" nowej dla ich spółki sytuacji. Także wcześniej Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, unikał odpowiedzi na pytanie, co będzie dla gdańskiego koncernu oznaczać zakup Możejek przez Orlen. Zdaniem Andrzeja Pasławskiego, analityka BDM PKO BP, sytuacja Lotosu byłaby jeszcze gorsza, gdyby Możejki przejął jakiś inny inwestor, w szczególności firma rosyjska.

Orlen rozwiewa wątpliwości

Zakup Możejek budził pewne wątpliwości analityków. Wynikały one stąd, że Orlen, w przeciwieństwie do swych regionalnych rywali, nie ma dostępu do złóż ropy naftowej. Dlatego specjaliści uważają, że ryzykiem przejęcia litewskiej rafinerii może być to, że Rosjanie zakręcą kurek z ropą płynącą do Możejek. Te wątpliwości rozwiewają przedstawiciele Orlenu. - Handel ropą jest obopólnie korzystny dla dostawców, jak i nabywców - mówił I. Chalupec. - Jesteśmy poważnym nabywcą rosyjskiego surowca. Sądzę, że rosyjskie koncerny cenią sobie dochody z tego tytułu - stwierdził. Dodał, że jego koncern opracował cztery alternatywne scenariusze dostaw ropy do litewskiej rafinerii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama