Obie ostatnie inwestycje zagraniczne Orlenu, czyli zakup czeskiego Unipetrolu, a teraz litewskich Możejek, powodują, że Lotos staje się w porównaniu z płockim koncernem jeszcze mniejsza niż była wcześniej - zauważa Michał Buczyński, analityk z Millennium DM.
Według niego, przejęcie przez Orlen spółki na Litwie może spowodować, że pomysł budowy rosyjskiej rafinerii w Obwodzie Kaliningradzkim (o czym "Parkiet" pisał kilka miesięcy temu) nabierze rumieńców. Zakład, jaki miałby tam powstać, mógłby przerabiać rocznie od 12 do 18 mln ton ropy. Obecne moce płockiej rafinerii to 13,5 mln ton, Możejek - ok. 10 mln ton, a rafinerii w Gdańsku - 6 mln ton. Litewska spółka była łakomym kąskiem dla Orlenu i firm z Rosji. O ich zakup starały się m.in. Łukoil oraz rosyjsko-brytyjski TNK-BP.
Połączenie za 3-4 lata
- Gdyby tuż przy polskiej granicy faktycznie powstała rosyjska rafineria o tak wielkiej mocy, byłaby to bardzo poważna konkurencja dla naszych firm paliwowych - mówi Michał Buczyński. - W tej sytuacji bardzo prawdopodobne jest, że ponownie pojawiłby się pomysł połączenia Orlenu z Lotosem - dodaje. Ta idea wraca co jakiś czas jak bumerang.
Analityk z Millennium DM przypomina też, że takie połączenie zawsze daje szanse na obniżenie kosztów, co w sytuacji potencjalnego zagrożenia ze strony rosyjskiej konkurencji może się wydawać atrakcyjne.