Spróbowaliśmy rozpisać najprostsze scenariusze dalszych losów "Elka". Na początek przyjęliśmy (choć nie jest to pewne), że dojdzie do transakcji DT - Elektrim i niemiecki telekom przejmie kontrolę nad komórkową siecią w ramach przysługującej mu opcji kupna.
Wartość księgowa to za mało
Jeśli cena za 48 proc. Ery wyniesie jedynie 350 mln euro, Elektrim będzie musiał zakończyć działalność. Zabraknie mu pieniędzy, aby spłacić wierzycieli, nie mówiąc już o rozwoju.
Zabraknie mu ok. 300 mln zł. Jego dług wobec posiadaczy papierów dłużnych wynosi teraz ok. 504 mln euro, nie licząc dodatkowych kwot, których zapłaty domagają się ci wierzyciele. Ponieważ "Elek" nie spłacił obligacji w terminie, złożyli wniosek o jego upadłość i w dalszym ciągu - potwierdzili to w poniedziałek - domagają się jej.
Oprócz pieniędzy ze sprzedaży Ery, wierzyciele Elektrimu otrzymać mogą jeszcze tylko równowartość udziałów w kilku firmach zależnych konglomeratu (są zajęte przez komornika). Chodzi o papiery Rafako, Elektrimu-Megadex, Elektrimu Volt i Portu Praskiego. Rafako i Port Praski mogą być razem warte ok. 300 mln zł. Czy za Megadex i Volt można uzyskać kolejne 300 mln zł? To mocno wątpliwe.