Zarząd Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa odwoła się od decyzji prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Leszek Juchniewicz nie wyraził zgody na 12-procentową podwyżkę cen gazu.
- Na odwołanie mamy 14 dni. Jeśli nie uda nam się porozumieć z prezesem URE, to sprawa trafi do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - mówi Cyryl Fedorowicz, dyrektor biura taryf PGNiG. Zarząd spółki nie zgadza się z uzasadnieniem decyzji URE. Można w nim m.in. przeczytać, że PGNiG powinno "spowolnić maksymalizowanie zysku i w imieniu państwa chronić odbiorców przed ekonomiczną dolegliwością kolejnej podwyżki cen gazu".
- Jestem zszokowany - mówi Cyryl Fedorowicz. - Prezes URE namawia nas do tego, abyśmy nie generowali zysku, tylko prowadzili działalność non profit. To jest zagrożenie dla spółki - uważa. We wniosku o zmianę taryf przesłanym do URE w połowie maja koncern podawał, że spodziewa się wzrostu cen gazu sprowadzanego z importu i wyższego kursu dolara. Dodatkowo, w pierwszym kwartale 2006 r. wszystkich zaskoczyły niskie temperatury, które spowodowały wzrost zużycia gazu i w efekcie zmniejszenie zapasów PGNiG. Prezes URE nie uznał tych argumentów za wystarczający powód do podniesienia cen.
- Zostaliśmy przez urząd zmuszeni do tego, aby we wniosku i obliczeniach dotyczących kosztów zakupu surowców za granicą przyjąć kurs dolara w wysokości 3,07 zł - mówi C. Fedorowicz. -Teraz ten kurs jest o 5 proc. wyższy. Za każdy metr sześcienny gazu z importu płacimy więcej niż wynosi cena, po której możemy go sprzedać - wyjaśnia.
Z danych podawanych przez spółkę wynika, że w pierwszym kwartale tego roku, w porównaniu z tym samym okresem 2005 r. - koszt zakupu gazu przez PGNiG wzrósł o 58 proc. W tym samym czasie ceny dla odbiorców zwiększyły się o 32 proc.