indyjskich, gdzie fundusze też wycofały aktywa, podobnie jak w ostatnim
tygodniu wspomniane wyżej rekordowe odreagowanie WIG20, czy ISE +7,0 proc.,
RTS +11,13 proc., BUX 10,39 proc. i PX 7,66 proc. To poważne ostrzeżenie dla
rynków wschodzących, dla których wycofywanie kapitału z funduszy w czasie
gwałtownej korekty było naturalne, ale kontynuacja tego trendu także w
czasie wzrostów jest niepokojąca. Negatywne nastawienie globalnych graczy
potwierdzają także rynki walutowe, gdzie waluty rynków regionu wyraźnie
słabną (obniżając stopy zwrotu zagranicznych inwestorów), co także nie
wskazuje na napływ zagranicznego kapitału, a przy okazji wywiera presję na
podwyżki stóp procentowych.
Presja ta wyraźnie za to osłabła za oceanem, o czym inwestorzy dowiedzieli
się z lektury czwartkowego komunikatu po posiedzeniu FOMC. Wszystkie media
powtórzyły - nie będzie kolejnych podwyżek - a na parkiecie mieliśmy tzw.
wyciskanie krótkich. Reakcja byków teoretycznie słuszna, ale czy słuszna też
w dłuższym terminie ? O tym w mediach już nikt nie dyskutuje, a warto
pochylić się nad paroma zdaniami z komunikatu.
Inwestorzy ucieszyli się z faktu, że w komunikacie zabrakło określenia -
"The Committee judges that some further policy firming may yet be needed to
address inflation risks" - (dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej może być
konieczne w odpowiedzi na ryzyka inflacyjne). Radość byków z usunięcia t ochłodzenia koniunktury na rynku nieruchomości, efektem
dotychczasowych podwyżek stóp procentowych, oraz wysokich cen energii.
Debatę o to, które z tych zdań (inflacja, czy wzrost gospodarczy) ma większe
znaczenie dla rynku akcji można ciągnąć w nieskończoność. Ja od dawna
uważam, że w dłuższym terminie radość z ustąpienia napięć inflacyjnych
przykryją w USA obawy o spowolnienie gospodarki i rynek akcji dobrze na tym
nie wyjdzie.
Potwierdza to analiza James Stack`a, który prześledził zachowanie S&P500 po
zakończeniu każdego cyklu podwyżek stóp procentowych - definiowanego jako
przynajmniej dwukrotne z rzędu podniesienie stóp procentowych. Okazuje się,
że za każdym razem gdy Fed przerywał podwyżki (z reguły chcąc pobudzić
słabnącą gospodarkę), S&P500 po ostatniej podwyżce notował ujemną stopę
zwrotu odpowiednio 3, 6 miesięcy i rok po tym wydarzeniu. Jeśli na korzyść
byków z historii wykreślimy ekstremalne wydarzenia ("Wielka Depresja"), to i
tak nawet po 6-ciu miesiącach dalej mamy ujemną stopę zwrotu, a po roku S&P
notuje tylko 1,8 proc. wzrostu.
W ostatni czwartek, po posiedzeniu FOMC, S&P500 nie zwracając uwagi na
historię zyskał 2,15%. Emocje w kolejnych tygodniach opadną i wraz z
publikacją słabych danych o kondycji gospodarki na rynki akcji powinien
powrócić strach.
Na koniec jeszcze dwa słowa o dywidendach, które w tym tygodniu mogą
wprowadzić spore zamieszanie wśród inwestorów zaangażowanych na rynku
terminowym. Szczególną uwagę należy zwrócić na KGHM na sesji środowej i PKO
BP na czwartkowej. Te dwie spółki notowane będą wtedy już bez prawa do
dywidendy. W przypadku miedziowej spółki wartość dywidendy to 10 zł, a w
przeliczeniu na punkty indeksu WIG20 to ok. 40 pkt. Akcjonariusze nic nie
stracą, ale WIG20 jest indeksem cenowym (o braku logiki w takim
konstruowaniu indeksu już szerzej pisałem), więc WIG20 rozpocznie sesję 1,4
proc. na minusach, oczywiście jeśli założymy brak jakichkolwiek innych
wydarzeń wpływających na notowania. W czwartek PKO BP zabierze z indeksu już
tylko 8,7 pkt.
Na oba te "spadki" kontrakty nie powinny reagować, gdyż te wydarzenia już
zdyskontowały. Tylko czy wszyscy o tym wiedzą ? W zeszłym roku
niedoświadczeni inwestorzy stwarzali day-traderom okazję do tzw. free-lunch.
Utrzymywanie ujemnej bazy wciąż powyżej 60 pkt. pod koniec tygodnia
świadczyłoby albo o braku świadomości w/w faktów, albo o ogromnym pesymizmie
inwestorów. W obu przypadkach obniżyłoby to ryzyko długich pozycji w krótkim
terminie.
[email protected]