Urząd Komunikacji Elektronicznej chce, aby Telekomunikacja Polska sprzedawała Neostradę samodzielnie, a nie w połączeniu z usługami głosowymi.
Szerokopasmowy dostęp do internetu, który TP oferuje pod marką Neostrada, to - przy spadających dochodach z telefonii stacjonarnej - jej kluczowy produkt. Ponad 1,23 mln klientów Neostrady musi ją kupować razem z abonamentem na telefon stacjonarny. To nie podoba się UKE. - Doszliśmy do wniosku, że ta sprzedaż wiązana jest sprzeczna z prawem, zmusza bowiem klientów do nabycia usługi, którą mogą nie być zainteresowani - mówi Anna Streżyńska, prezes regulatora. Dziś wyda zalecenie nakazujące oferowanie tych produktów oddzielnie.
Spółka będzie miała na to 30 dni. Jeśli nie zastosuje się do żądania urzędu, zostanie nałożona na nią kara. - Bolączką jest to, że może to nie przynieść natychmiastowego rezultatu. Telekomunikacja Polska będzie mogła się odwoływać, a sądy mogą nawet 3 lata zajmować się sprawą - mówi A. Streżyńska. Dlatego też regulator myśli nad tym, jak szybciej zmusić TP do wykonania zalecenia.
Michał Marczak, analityk DI BRE Banku, ocenia, że żądanie UKE to zła informacja dla Telekomunikacji Polskiej i może mieć negatywny wpływ na jej wyniki finansowe. - Jeśli tylko co trzeci klient Neostrady zrezygnuje z telefonu stacjonarnego, to przychody spółki zmniejszą się o 160 mln zł rocznie - szacuje. Dodaje, że biorąc pod uwagę zdecydowanie regulatora, można się spodziewać, że TP wykona jego zalecenie.
Spółka na razie nie chce komentować zapowiedzi UKE. Najpierw chce się zapoznać z decyzją regulatora, gdy zostanie wydana.