Proponowane podwyżki cen gazu przez krajowego potentata - Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo - budzą coraz większe emocje. Wniosek giełdowej spółki o trzecią już w tym roku zmianę taryf został odrzucony przez Urząd Regulacji Energetyki. Jednak PGNiG nie poddaje się i walczy o wyższe ceny błękitnego paliwa. Argumentuje, że ceny importowanego gazu wciąż rosną, a spółka nie może ciągle tracić na swojej podstawowej działalności. Zwraca uwagę, że w porównaniu z większością krajów Unii Europejskiej gaz w Polsce jest nadal tani i nie drożeje w zadowalającym firmę tempie. Czy tak jest naprawdę?
Ostro w górę
Część odpowiedzi na to pytanie możemy znaleźć w najnowszym raporcie europejskiego urzędu statystycznego Eurostat. Wskazuje on, że wzrost cen gazu to nie tylko polski problem. Badania, które objęły okres od stycznia 2005 roku do stycznia tego roku, ujęły rynek gazu w dwóch kategoriach - cen gazu dla gospodarstw domowych i przemysłu. Wynika z nich, że przez rok od stycznia 2005 roku stawki dla gospodarstw domowych, liczone w krajowych walutach, wzrosły w Unii Europejskiej średnio o 16 proc. W przypadku przedsiębiorstw zwyżka była jeszcze większa - wyniosła 33 proc. (licząc bez VAT). Analitycy wskazują, że po czterech latach stabilizacji, w ubiegłym roku nastąpił silny skok cen.
Wciąż niezbyt drogo
Według obliczeń Eurostatu cena gazu, sprzedawanego polskim gospodarstwom domowym głównie przez PGNiG, wzrosła w badanym okresie o 17,3 proc. To jeden z niższych wskaźników wśród krajów UE. Podobna zwyżka miała miejsce m.in. na Łotwie, w Niemczech i w Austrii. Ceny gazu dla gospodarstw domowych znacząco mniej wzrosły tylko w Estonii, Danii i Włoszech (te trzy kraje zaniżają średnią). Większe podwyżki dotknęły m.in. Czechów, Węgrów i Słowaków. Jednocześnie należymy do grupy krajów, w których gaz dla konsumentów prywatnych jest stosunkowo tani. Polskie gospodarstwo domowe płaciło na początku roku za jeden gigadżul gazu 9,46 euro. Mniej od nas wydają na tę samą ilość gazu tylko Węgrzy, Litwini, Łotysze, Estończycy i Brytyjczycy.