Reklama

NIK oceniła prywatyzację

Częste zmiany legislacyjne i mało spółek prywatyzowanych poprzez giełdę. To tylko niektóre z wniosków Najwyższej Izby Kontroli, zawarte w raporcie na temat wykorzystania przychodów z prywatyzacji

Publikacja: 24.07.2006 10:00

Głównym celem NIK była ocena wykorzystania dochodów ze sprzedaży udziałów w spółkach Skarbu Państwa w latach 1991-2004. Zdaniem Izby, w tym okresie nie udało się wypracować koncepcji, jak wykorzystać środki z prywatyzacji. Małą część przychodów wykorzystuje się m.in. na restrukturyzację przedsiębiorstw oraz aktywizację zawodową. Ponad 54 proc. przychodów, uzyskanych w latach 1998-2004, przeznaczono na pokrycie deficytu budżetowego. Sporą część pochłonęły też wydatki na reformę systemu ubezpieczeń społecznych. W ciągu sześciu lat wydano na ten cel prawie 21 mld zł, czyli ok. 32 proc. wszystkich wpływów z prywatyzacji.

Najwięcej dała sprzedaż TP

Od 1991 do 2004 r. przychody z prywatyzacji wyniosły ponad 87 mld zł. Jeśli liczyć tę wartość po cenach z 2004 r., to zyski wyniosłyby ponad 113 mld zł. Najwięcej wpływów uzyskano w 2000 r. - ponad 27 mld zł. Powodem tak dobrego wyniku była sprzedaż akcji Telekomunikacji Polskiej. Przychody z tego tytułu wyniosły prawie 19 mld zł. Ogółem sprzedaż kolejnych udziałów w TP w latach 1998, 2000 i 2001 przyniosła ponad 27 mld zł. To największa transakcja prywatyzacyjna w ciągu badanego przez NIK okresu. Duże zyski pochodziły też ze sprzedaży największych polskich banków. Wprowadzenie do obrotu giełdowego w 2004 r. akcji PKO BP przyniosło 7,6 mld zł. Sprzedaż akcji Pekao SA w 1999 r. dała ponad 4,2 mld zł.

Mało ofert publicznych

Najczęściej prywatyzowano spółki poprzez sprzedaż akcji inwestorom strategicznym. Do 2004 r. sprzedano w ten sposób akcje 256 przedsiębiorstw, czyli ponad 72 proc. wszystkich prywatyzowanych firm. Poprzez ofertę publiczną, czyli sprzedaż udziałów na giełdzie, zbyto akcje zaledwie 46 spółek. W kilkunastu przypadkach prywatyzacja odbywała się drogą mieszaną, tj. jednocześnie sprzedawano pakiet udziałów inwestorowi strategicznemu i pewną część akcji wprowadzano na giełdę. - Przez wiele lat panowało przekonanie, że jednorazowa wpłata pieniędzy przez inwestora jest więcej warta niż żmudne przeprowadzanie oferty publicznej spółki - twierdzi Jacek Socha, minister skarbu w latach 2004-2005. - Tymczasem wejście spółki ma wpływ na wiele obszarów gospodarki. Handel akcjami, wypłaty dywidend - to wszystko przekłada się na dochody z podatków - tłumaczy Socha.

Reklama
Reklama

Wolne tempo przekształceń

NIK wskazuje na wyraźne zwolnienie tempa prywatyzacji w ciągu ostatnich lat. W okresie 2002-2004 uzyskano ponad 17 mld zł dochodów ze sprzedaży udziałów w spółkach Skarbu Państwa, czyli o ponad 60 proc. mniej niż w latach 1999-2001. Zdaniem Wiesława Kaczmarka, byłego ministra skarbu, to naturalny proces. - Oprócz tego, że maleją zasoby ministerstwa skarbu, to w dodatku zasoby te są coraz gorsze. Trudno znaleźć inwestora np. na przestarzałe, energochłonne fabryki - tłumaczy Kaczmarek.

W latach 2002 i 2003 nierzetelnie zaplanowano wielkość wpływów z prywatyzacji. W 2002 r. Skarb Państwa uzyskał mniej niż połowę zakładanych przychodów. - Tak naprawdę nie da się precyzyjnie zaplanować dochodów z prywatyzacji - mówi Kaczmarek. - Składa się na to wiele czynników, np. cykl koniunkturalny, a przede wszystkim czynniki polityczne. Minister skarbu, obejmując stanowisko, ma do dyspozycji plan, który opracował jego poprzednik, natomiast realizować go musi sam - wyjaśnia Kaczmarek. Zdaniem Jacka Sochy, przy planowaniu prywatyzacji zawsze należy się liczyć ze zmianą koniunktury. Socha twierdzi jednak, że można w miarę precyzyjnie określić wpływy z prywatyzacji na dany rok. - Można w danym momencie przewidzieć, jakie projekty są możliwe do zrealizowania, ile potrzeba na to czasu i jaki mniej więcej będzie dochód.

Nieprzejrzyste przepisy

NIK zwraca uwagę na nieprzejrzystość procedur tworzenia rezerw prywatyzacyjnych. Dodaje, że w latach 2000-2004 aż ośmiokrotnie zmieniano przepisy dotyczące wykorzystania i tworzenia rezerw. W badanym przez NIK okresie przychody ze sprzedaży spółek SP kierowane były do dziesięciu różnych funduszy i rezerw, między innymi na Komitet Badań Naukowych. - W mojej opinii niektóre wydatki na różne agencje i fundusze wzięły się stąd, że ministrowie odpowiedzialni za poszczególne resorty nie potrafili we własnych budżetach znaleźć środków na zaplanowane przez siebie cele. W dochodach z prywatyzacji dostrzegli instrument do finansowania swoich przedsięwzięć - twierdzi Kaczmarek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama