Dlaczego Vivendi odrzuciło propozycję Elektrimu, która mówiła o tym, że giełdowa spółka odkupi za 1 mld euro 51 proc. udziałów w firmach Elektrim Telekomunikacja, Elektrim Autoinvest i Carcom?
Koncern Vivendi Universal (VU) wielokrotnie deklarował, że Polska jest dla niego rynkiem o strategicznym znaczeniu. Przy współpracy z Elektrimem Telekomunikacją (ET) Vivendi zamierza inwestować w rozwój Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC). Przy wykorzystaniu swojego potencjału i doświadczenia koncern chce stworzyć na bazie PTC silnego, nowoczesnego operatora telekomunikacyjnego. Dlatego udziały w PTC nie są na sprzedaż. VU zainwestowało już 2 mld euro w Polsce i chce dalej rozwijać tu swoje przedsięwzięcia.
Tak na marginesie - oferta Elektrimu rodzi wiele pytań. Skoro Elektrim uważa się za właściciela PTC, to dlaczego chce zapłacić 1 mld euro za udziały w ET? Dlaczego chce zapłacić 1 mld euro za udziały w ET, a jednocześnie ogłasza, że wkrótce musi sprzedać za najwyżej 600 mln euro 48 proc. udziałów w PTC? Dlaczego, skoro dysponuje miliardem euro, nie spłaca długu wobec obligatariuszy, który wynosi około 550 mln euro? No i w ogóle skąd spółka, której w oczy zagląda bankructwo, ma 1 mld euro? A może oferta Elektrimu jest tylko zasłoną dymną?
Co sądzi Pan o oskarżeniach, które zarząd Elektrimu kieruje wobec ET i Vivendi? Chodzi m.in. o zarzut wpływania na decyzje sądów, zatajania informacji we wnioskach sądowych, manipulowania opinią publiczną.
Elektrim zawsze po niekorzystnym dla niego wyroku o coś nas oskarża. Tym razem dowiedzieliśmy się, że próbujemy manipulować opinią publiczną czy sędziami. Jedyne co robimy, to chronimy nasze interesy na drodze prawnej. Oskarżenia świadczą o tym, że kierującym Elektrimem puściły nerwy. To oni w tej chwili chcą manipulować opinią publiczną.