Można się spierać, kiedy rozpoczęła się obecna hossa - czy w październiku 2001 r., kiedy WIG i WIG20 zanotowały najniższe wartości po trwających ponad półtora roku spadkach (zapoczątkowana wtedy fala wzrostowa została niemal w całości zniesiona), czy może w marcu 2003 r., kiedy startująca z okolic 1000 pkt (dla WIG20) zwyżka doprowadziła do zmiany trendu długoterminowego na wzrostowy. Na potrzeby niniejszego artykułu przyjmijmy, że hossa została zapoczątkowana w październiku 2002 r., wraz z osiągnięciem dołka przez Indeks Cenowy Parkietu, w którego wyliczaniu uwzględniamy wszystkie firmy notowane na warszawskim parkiecie. Bez względu jednak na to, jaki okres uwzględnimy w analizie, okaże się, że w trakcie tej hossy spółki informatyczne nie grają pierwszoplanowych ról.
Tylko trzy firmy lepsze
niż rynek
Od 10 października 2002 r. do 15 września 2006 r. wartość Indeksu Cenowego Parkietu wzrosła 617 proc. Spośród 14 firm informatycznych, które były przez cały ten okres notowane na giełdzie, w większym stopniu wzrosły kursy trzech: Igroup (1264 proc.), IB System (951,7 proc.) oraz MacroSoftu (915,1 proc.). Tylko w przypadku MacroSoftu zwyżka kursów ma związek z poprawą wyników finansowych. Igroup i IB System notują zyski tylko w pojedynczych kwartałach.
Z dużych spółek informatycznych dobrze w trakcie hossy poradził sobie przede wszystkim Comarch (+567 proc.), a także Softbank (+274 proc.), którego notowania rosły wprawdzie istotnie wolniej niż szeroki rynek, ale utrzymywały tempo wyznaczane przez WIG20. Poniżej oczekiwań wypadają w trakcie hossy Prokom (38,9 proc.) i ComputerLand (10,2 proc.). Ze spółek WIG20 słabiej od Prokomu prezentuje się tylko Agora.