Minister gospodarki Litwy Vytas Navickas stwierdził wczoraj, że porozumienie w sprawie zakupu rafinerii Możejki przez Orlen powinno być podpisane w pierwszej połowie listopada - podała agencja ELTA. Według niego, cena, jaką za akcje Możejek powinien zapłacić polski inwestor, została ustalona we wcześniejszym porozumieniu i nie może być zmieniona.
Przedstawiciele Polskiego Koncernu Naftowego nie chcieli wczoraj komentować tych słów, odsyłając do wywiadu, jakiego prezes Igor Chalupec udzielił "Parkietowi" w poniedziałek. Szef firmy powiedział m.in., że widzi "pole manewru" co do ceny za akcje litewskiej rafinerii. - Wynika ono ze strony formalnej, ale przede wszystkim z intencji, woli osiągnięcia kompromisu przez strony, które są zdeterminowane, aby doprowadzić do sfinalizowania transakcji - powiedział I. Chalupec.
Minister Vytas Navickas, odwiedzając wczoraj zniszczone przez zeszłotygodniowy pożar Możejki, stwierdził, że sytuacja w rafinerii nie wygląda "tak tragicznie" i możliwe jest szybkie odbudowanie jej pełnej mocy przerobowej. - Zniszczona część zakładu mogłaby zostać naprawiona do końca roku, a koszt naprawy oraz straty wynikające z ograniczenia produkcji powinny zostać pokryte przez ubezpieczycieli - powiedział. Podobną nadzieję żywi też zarząd Możejek.
Według Raimondasa Szukysa, przewodniczącego litewskiej Rządowej Komisji ds. Nadzwyczajnych, pożar w rafinerii został szybko zlokalizowany i "nie będzie miał skutków długotrwałych". Dlatego też nie ma podstaw, aby ogłaszać w kraju sytuację nadzwyczajną.
Zanim Orlen sfinalizuje zakup Możejek, czekają go zmiany wewnętrzne: już dzisiaj zbiera się rada nadzorcza koncernu, która - zgodnie z ujawnionym w zeszłym tygodniu programem posiedzenia - zajmie się m.in. zmianami w zarządzie spółki. Według informacji "Parkietu", żaden członek obecnego kierownictwa Orlenu nie musi się tym razem bać o swoją posadę. Zmiany mają bowiem polegać na dokooptowaniu jednej nowej osoby. Jakie będą obowiązki nowego członka zarządu? Władze koncernu dopiero to ustalą.