Przy okazji publikacji wyników za III kwartał zarząd Telekomunikacji Polskiej podał, że przychody grupy - zamiast spaść o 1-1,5 proc. - mają urosnąć o 1 proc. Liczba klientów Orange przekroczy 12 mln (miało ich być 11,5 mln), a użytkowników szerokopasmowego dostępu do internetu - 1,7 mln (zamiast 1,6 mln).
Stacjonarnie w dół
Lepsze perspektywy na ten rok to efekt szybkiego wzrostu dwóch obszarów, w których działa TP: transmisji danych i usług sieci komórkowej. W telefonii stacjonarnej coraz trudniej o zarobek. Spadły zarówno przychody z abonamentu TP, jak i z połączeń głosowych realizowanych z tradycyjnego telefonu. W przypadku abonamentu wpływy spółki były tylko nieco mniejsze niż przed rokiem, za to przychody z ruchu głosowego skurczyły się o blisko 25 proc. Wyniosły 837 mln zł i stanowiły ok. 17,7 proc. przychodów grupy.
Konkurencja w internecie
Nie wiadomo, jak głęboko sięgnie erozja cen połączeń głosowych w tym segmencie i czy tradycyjny telefon podłączony do gniazdka w ścianie odzyska kiedyś popularność. Jest to raczej wątpliwe i trudno mówić o tym, że spółka będzie w stanie wyhamować negatywny trend w tym segmencie działalności. Już teraz operator w niektórych zestawieniach łączy przychody telefonii stacjonarnej z wpływami z transmisji danych, czyli głównie coraz powszechniejszego dostępu do szerokopasmowego internetu (Neostrada).